Cały czas w świetle jupiterów i wzmożonych komentarzy i spekulacji pozostaje kwestia podniesienia pułapu zadłużenia Stanów Zjednoczonych. Związane z tym nerwowe wyczekiwanie odciska bez wątpienia swoje piętno na inwestorach i podejmowanych przez nich decyzjach.
Opublikowane dane makro wskazują na ciągle nienajlepszą kondycję amerykańskiej gospodarki. Indeks S&P/Case-Shiller, obrazujący zmiany cen domów w największych miastach co prawda odnotował niższy spadek niż oczekiwano, nie wnosi nic optymistycznego odnośnie segmentu nieruchomości.
Potwierdza to sięgająca „zaledwie” 312 tys. w ujęciu annualizowanym sprzedaż nowych domów. Nie sprostała oczekiwaniom analityków.
Sytuacji nie jest w stanie uratować lepszy od prognoz odczyt indeksu zaufania amerykańskich konsumentów.
Po około 45 minutach handlu na Wall Street indeks DJ IA tracił 0,7 proc. zaś Nasdaq Composite spadał o 0,28 proc.