Czesi kochają e-zakupy

11-10-2017, 22:00

Sektor handlu elektronicznego nad Wełtawą rośnie w szybkim tempie. Mogą na tym skorzystać również polscy sprzedawcy

Niewielu rodzimych inwestorów interesuje się wejściem na czeski rynek, kierując wzrok bardziej na Zachód. Może to być błąd, szczególnie w przypadku sektora e-commerce, który rośnie jak na drożdżach. Jak dowiadujemy się z badania „Stan handlu elektronicznego w Czechach w 2016 r.”, przygotowanego przez Shoptet, w ubiegłym roku po raz pierwszy tamtejsi konsumenci wydali na zakupy przez internet ponad 100 mld koron.

POLE DO POPISU:
Zobacz więcej

POLE DO POPISU:

Paweł Wyborski, prezes QuarticOn, twierdzi, że Czesi bardziej niż Polacy zwracają uwagę na jakość produktów. Dla wielu z nich cena nie jest pierwszym kryterium wyboru. Podkreśla, że czeski rynek e-commerce bardzo szybko rośnie — o 20-30 proc. rok do roku. Konwersja w tamtejszych e-sklepach jest dwukrotnie większa niż w polskich. Marek Wiśniewski

Podobnie jak w Polsce

Większość Czechów do swojego e-koszyka wkłada telefony, perfumy i opony. Ale nasi sąsiedzi kupują w e-sklepach niemal wszystko — poczynając od elektroniki przez zabawki, a kończąc na towarach z kategorii codziennych potrzeb, takich jak żywność.

— Czesi bardzo lubią robić zakupy przez internet. Tam konwersja w e-sklepach jest dwukrotnie większa niż w Polsce. Bardzo często kupują elektronikę, perfumy i produkty spożywcze. Na dalszym miejscu jest odzież, z tego względu, że nie ma tam zbyt wielu marek oferujących ubrania — komentuje Paweł Wyborski, prezes firmy QuarticOn. Należy jednak zwrócić uwagę, że ubiegłoroczne przychody z e-handlu w Czechach stanowiły zaledwie 9,2 proc. całkowitego obrotu detalicznego. Dla porównania dziesięć lat temu było to jedynie 2 proc. Ten segment to wciąż ogromne pole do popisu.

— Wartość rynku e-commerce w Czechach stanowi połowę obrotu polskiego e-handlu. Co więcej, cały czas rośnie, o 20- -30 proc. rok do roku. Z punktu widzenia sposobu sprzedaży przez sieć ów segment jest porównywalny do naszego, potrzebne są jedynie inne narzędzia — Seznam zamiast Google’a, i kanały — porównywarki cenowe zamiast Allegro, przez które w Polsce przechodzi blisko 50 proc. obrotu całego rynku — tłumaczy Paweł Wyborski.

— Czeska gospodarka, mimo relatywnie małej liczby mieszkańców, jest dość chłonna. Natomiast portfel czeskiego klienta jest bardziej zasobny — u wielu grup społecznych pensja jest znacznie większa niż minimalna, a i konsumenci podchodzą do zakupów z większą rozwagą — dodaje Jakub Piotr Sowiński, prokurent z Prospectum.

Najpierw porównanie

Czechy mogą pochwalić się dużą liczbą sklepów internetowych. Na początku 2017 r. było ich ok. 38,5 tys. — wynika z danych Shoptetu. W Polsce natomiast, jak wskazuje raport Binsode’a, jest ich ok. 20 tys. U naszych sąsiadów kluczową rolę w zdobywaniu klienta odgrywają porównywarkicenowe. To właśnie dzięki nim e-sklepy generują największy ruch. Połowa klientów, którzy trafiają do e-sprzedawców, wchodzi najpierw na Heureka. cz, a 45 proc. na Zboží.cz. — czytamy w badaniu „Stan handlu elektronicznego w Czechach w 2015 r.”.

— Mimo że u naszych sąsiadów jest ponad 35 tys. sklepów internetowych, nie ma tam dominującego gracza, jakim w Polsce jest Allegro. I choć Czesi lubują się w porównywarkach cenowych, to zakupu dokonują u konkretnego dostawcy, więc żaden pośrednik nie czerpie korzyści finansowych z transakcji — zauważa Paweł Wyborski. Zdaniem Magdaleny Nowackiej, dyrektor ds. marketingu w Denleyu, czeski rynek jest przede wszystkim mniej wyeksploatowany, co jest istotną przesłanką ku temu, aby się na nim pojawić.

— Jego ważną charakterystyczną cechą jest również mniejsza intensywność i różnorodność działań marketingowych. W Czechach występuje jeden główny portal internetowy, na którym warto zakupić powierzchnie reklamowe, a za nim długo, długo nic. Z drugiej strony poznanie potrzeb konsumenta w Czechach nie jest obszarem silnie zbadanym. Istnieje wiele możliwości zainteresowania klienta swoim sklepem. Oczywiście nie oznacza to, że wejście na rynek czeski jest równoważne z sukcesem firmy — jak w każdej dziedzinie działania komunikacyjne, marketingowe czy sprzedażowe powinny zostać odpowiednio przeanalizowane — mówi Magdalena Nowacka.

Wierni i powracający

Myśląc o wejściu na czeski e-rynek, warto wpierw poznać charakterystykę konsumentów mieszkających za naszą południową granicą. Oprócz wspomnianej wcześniej ich słabości do porównywarek cenowych należy zaznaczyć, że czeski klient jest bardzo lojalny wobec sklepu, w którym robi zakupy. Jednak, o ile łatwo przyciągnąć go do siebie dobrą jakością i sprawną obsługą, równie szybko można stracić jego zaufanie.

— Czeski konsument charakteryzuje się sporym konserwatyzmem przy wyborze sprzedawcy. Jest raczej klientem wiernym i powracającym, co tłumaczy między innymi słabe powodzenie portalu Aukro [czeska wersja Allegro — przyp. red.]. Czesi bardziej niż Polacy zwracają uwagę na jakość. W związku z tym cena nie zawsze jest pierwszym kryterium doboru — zauważa Jakub Piotr Sowiński. Ponadto, aby nie zrazić do siebie klienta znad Wełtawy, bardzo istotne jest, by sprzedawcy wywiązywali się ze wszystkich obietnic umieszczanych na swoich serwisach.

— Komunikaty podane na stronie sklepu muszą zostać spełnione. Przykładowo, jeśli klient widzi na stronie informacje o darmowej wysyłce, to powinna obowiązywać ona od 0 zł, a nie przykładowo od 100 zł. Jeśli będzie inaczej, spowoduje to, że klient poczuje się oszukany i będzie miał negatywną opinię o sklepie. Może stać się to bardzo szkodliwe dla wizerunku firmy — zaznacza Magdalena Nowacka.

Nie mylić ze Słowacją

Kolejnym aspektem, na który bardzo mocno zwracają uwagę czescy konsumenci, jest prawidłowe posługiwanie się ich ojczystym językiem. Można wręcz powiedzieć, że oczekują, że cała obsługa klienta będzie prowadzona po czesku, najlepiej przez lokalnych pracowników. — Jeśli zdecydujemy się na wejście na czeski rynek, musimy pamiętać o kilku sprawach. Przede wszystkim trzeba mieć dobrego, lokalnego partnera logistycznego. Warto również pomyśleć o zatrudnieniu Czechów do obsługi klienta.

To bardzo istotne, bo są bardzo wyczuleni na tym punkcie. Jeśli nie będą w stanie bezproblemowo porozumieć się z pracownikami danej marki, stracą do niej zaufanie, a sklep przestanie być wiarygodny. Warto też pamiętać, że Czesi są wrażliwi na tłumaczenia na stronie — bardzo źle postrzegane jest pomylenie ich języka ze słowackim, który nam może wydawać się właściwie taki sam — podkreśla Paweł Wyborski. jego zdaniem, obecnie głównym kanałem komunikacji czeskich konsumentów jest e-mail. Często korzystają również z takich form kontaktu, jak czat czy infolinia, jednak — co trzeba ponownie podkreślić — bardzo zwracają uwagę na to, czy są obsługiwani przez rodaka.

Przede wszystkim gotówka

Pojawiając się na czeskim rynku, należy rozważyć, jakie sposoby płatności i dostawy ma oferować firma. W Czechach już 38 proc. osób robiących zakupy online korzysta z przedpłaty — 32 proc. wybiera przelew bankowy, 6 proc. płatność kartą kredytową. Jednak aż 36 proc. nadal woli uiścić opłatę za zamówiony produkt gotówką, i to w momencie otrzymania go od kuriera — wynika z danych Shoptetu. — Zakup towaru w sklepie internetowym za pobraniem i zapłacenie za niego gotówką przy odbiorze nazywamy „syndromem czeskim”. Nasi zachodni sąsiedzi lubią mieć gotówkę i ją wydawać — są przyzwyczajeni do tradycyjnych form transakcyjnych — podsumowuje Paweł Wyborski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Czesi kochają e-zakupy