Czesi wkraczają do polskiego internetu

Czeskim e-sklepom robi się ciasno nad Wełtawą — w poszukiwaniu klientów ruszają nad Wisłę. Za nimi idą inne firmy internetowe

Internetowy sklep Sportisimo, mimo brzmiącej z włoska nazwy, nie wywodzi się wcale z Mediolanu ani z Rzymu, ale z sąsiednich Czech.

Oblečení znaczy odzież

Na swoim rodzimym rynku od dawna jest niekwestionowanym numerem jeden w dziedzinie internetowej sprzedaży odzieży sportowej. Już kilka lat temu jego obroty były większe niż czterech kolejnych graczy łącznie. Palmę pierwszeństwa objął dzięki atrakcyjnym cenom oraz temu, że w czasie ekonomicznego kryzysu najpoważniejsi zachodni konkurenci wycofali się z rynku. Przed kilkoma laty samo Sportisimo zdecydowało się wyjść za granicę i tak trafiło do Polski. Podobne kroki podjęły też inne czeskie firmy internetowe. Nasi rodacy korzystają więc m.in. z oferty sprzedającego wyposażenie wnętrz sklepu Bonami. Zanim wszedł do Polski, został liderem u siebie, gdzie szczyci się ponad 0,5 mln zarejestrowanych użytkowników (jak na 10-milionowe Czechy jest to wynik godny odnotowania).

Nábytek znaczy meble

— Polska, jako duży i bliski rynek, od początku była w naszych planach krajem, o który rozszerzymy działalność — mówił w przeddzień ekspansji dziennikowi „E15” Václav Štrupl, założyciel firmy Bonami.

Jesienią zeszłego roku plany wkroczenia do Polski ogłosił Zoot.cz, tj. największy czeski modowy e-sklep.

— Ekspansja na polski rynek to nasz plan na najbliższe 18 miesięcy. Na razie nie możemy ujawnić żadnych szczegółów — deklarowała wtedy Andrea Burgerová, która odpowiada w firmie za PR.

Jednym z liderów w swoim handlowym segmencie jest w Polsce również firma Notino z Brna, która działa u nas poprzez domenę iperfumy.pl.

— Czeskie spółki e-commerce wchodzą do Polski już od co najmniej kilku lat. Polska jako sąsiad, a także kraj prawie cztery razy większy, jest dla nich naturalnym kierunkiem ekspansji po ugruntowaniu swojej pozycji na rodzimym rynku — mówi Adam Suchanek, dyrektor wspierającej handel rządowej agencji Czech Trade w Polsce.

W Czechach udział handlu elektronicznego na całkowitej sprzedaży detalicznej jest wyższy niż w Polsce, ale ponieważ rynek jest mniejszy, a konkurencja na nim ostrzejsza, firmy mają dodatkową motywację, aby szukać klientów za granicami. Zbieżność kulturowa i językowa powoduje, że wejście do Polski jest też względnie tanim i łatwym sposobem rozszerzenia sprzedaży na dalsze rynki.

Jídlo znaczy żywność

— Na wejście do Polski decyduje się także wielu mniejszych czeskich sprzedawców, np. zdrowej żywności, kosmetyków, suplementów diety itp. — dodaje Adam Suchanek.

W Czechach udział handlu elektronicznego na całkowitej sprzedaży detalicznej jest wyższy niż w Polsce, ale ponieważ rynek jest mniejszy, a konkurencja na nim ostrzejsza, firmy mają dodatkową motywację, aby szukać klientów za granicami.

Nasz kraj kusi wciąż kolejne firmy.

— W tym roku planujemy rozszerzyć działalność na Polskę — zapowiada Petr Gürth, dyrektor Snapbacks.cz.

Istniejąca od 2011 r. firma początkowo sprzedawała wyłącznie snapbacki, czyli zapinane z tyłu czapki o regulowanym rozmiarze, później także inne nakrycia głowy, a obecnie ma w ofercie odzież i obuwie. Sklep jest jednym z największych na czeskim rynku sprzedawców tzw. mody streetwearowej (odzież uliczna lub miejska).

— Naszym priorytetem jest dotarcie do klienta, któremu będziemy mogli stale oferować ekskluzywne marki, jakie nie są łatwo dostępne w kraju — zapowiadał przed wejściem do Polski Petr Gürth.

Sleva znaczy zniżka

Nad Wisłą pojawiają się jednak nie tylko czeskie e-sklepy, ale także firmy bazujące na działalności w sieci. Na początku tego roku Slevomat, czyli największy tzw. portal zniżkowy (umożliwiający internautom tanie zakupy grupowe), za naszą południową granicą zaoferował klientom przeloty i noclegi w Polsce. Była to propozycja głównie dla Czechów i Słowaków, ale kilka miesięcy później pojawiła się analogiczna oferta dla Polaków.

— Poza oferowaniem Czechom zagranicznych wyjazdów planujemy także przyciągać obcokrajowców do Czech — wyjaśniała wiosną agencji ČTK Marie Havlíčková, prezes Slevomatu.

W ślad za spółkami zajmującymi się e-commerce idą inne. Dyrektor Czech Trade w Polsce wymienia m.in. firmy logistyczne czy zajmujące się płatnościami, np. ComGate czy Zasilkovna.cz.

Kilka tygodni temu działalność nad Wisłą rozpoczął też oficjalnie Twisto (udziałowcem firmy od ubiegłego roku jest ING Bank Śląski), istniejący od pięciu lat czeski fintech, który zajmuje się obsługą systemów odroczonych e-płatności i oferuje m.in. wirtualne rachunki i karty osobom nie mającym kont bankowych. Na początek chce zająć się ofertą dla małych e-sklepów, choć rozmawia również z największymi internetowymi sklepami. Plan ekspansji za Olzę ma również czeska porównywarka cen o nazwie Skrz.cz (firma, która podobnie jak Slevoman, została kupiona przez brytyjski fundusz Secret Escapes).

— Polska będzie dla nas krajem testowym. Jeśli sprawdzą się tam nasze założenia, ruszymy do innych krajów, przede wszystkim w Europie Środkowo-Wschodniej — zapowiada w rozmowie z „E15” Petr Kováčik, dyrektor Skrz.cz.

Nasz rynek został wybrany ze względu na jego wielkość i popularność internetowych porównywarek cen .

115 mld CZK czyli ok. 19 mld zł wyniosły zeszłoroczne obroty e-sklepów w Czechach. To już ponad 10 proc. całego handlu detalicznego w tym kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Czesi wkraczają do polskiego internetu