Czesi zerkają na Frotex
Frotex, producent ręczników z Prudnika, jeszcze w tym roku powinien znaleźć inwestora. Spółka prowadzi negocjacje z czeską firmą Weba.
W 2000 r. Frotex, jeden z największych producentów ręczników, zamierza przeznaczyć na inwestycje około 6 mln zł. Spółka z Prudnika planuje rozwinięcie sieci sprzedaży. Do 6 sklepów firmowych chce dołączyć następne.
— W tym roku w największych polskich miastach chcemy otworzyć 11 sklepów firmowych — mówi Andrzej Dudziński, dyrektor finansowy Frotexu.
Producent działa też na rynku czeskim poprzez powołaną w 1999 roku spółkę Frotex CZ (w 50 proc. własność Frotexu, a w 50 proc. czeskiej firmy Dovo). Posiada sklep firmowy w Brnie. W tym roku kolejne powstaną w Bratysławie i prawdopodobnie w Pradze.
— Przemysł lekki został zaliczony do sektora o małych perspektywach rozwoju. W tej sytuacji chcemy pozyskać inwestora, który na zakup spółki będzie musiał wyłożyć kilka milionów dolarów — twierdzi Josel Czerniak, prezes Frotexu.
Do największych akcjonariuszy Frotexu należą: Drugi NFI (49,1 proc. akcji), Bank Współpracy Europejskiej (21 proc. akcji) oraz Skarb Państwa z prawie 11 proc. akcji. W rękach pozostałych NFI jest 11,5 proc., ponad 7 proc. jest własnością pracowników.
Przedstawiciele PZU NFI Management (firmy zarządzającej m.in. Drugim NFI) oraz zarządu Frotexu twierdzą, że finalizacja rozmów z inwestorami nastąpi w tym roku.
— Rozmawiamy m.in. z czeską firmą z branży tekstylnej — Weba. Szukamy inwestora, który będzie zainteresowany rozwojem firmy, a nie tylko wykorzystaniem naszych kanałów dystrybucyjnych — mówi prezes Czerniak.
Frotex produkuje rocznie około 12 mln m.b. tkanin, w tym 8 mln m.b. ręczników. Daje to spółce szacunkowo 40-proc. udział w rynku ręczników. 50 proc. produkcji trafia na eksport. W 1999 roku na unowocześnienie parku maszynowego Frotex wydał 16 mln zł. W tym roku spółka zamierza zarobić netto około 240 tys. zł, przy sprzedaży wartości 116 mln zł.