Człowiek z winylu

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-09-12 00:00

reportażMa 27 lat. Bartosz Rajewski prowadzi w Poznaniu najbardziej znane nad Wisłą studio nagrań czarnych płyt.

Kiedyś wspólnie z kumplem prowadzili undergroundowy klub muzyczny w jednej z piwnic poznańskiego centrum. Wchodziło się na kod. Sami grali muzykę, sami handlowali trunkami, sami byli odźwiernymi.

Dziś Bartek Rajewski, project manager w firmie handlowej, jest najbardziej znanym w Polsce legalnym nagrywaczem płyt winylowych. Właścicielem witryny Lay-Belle. com i Lay-Belle Vinyl Recording Service.

Słuch i zręczne ręce

Przygoda Bartka Rajewskiego z płytami winylowymi zaczęła się wcześnie. Dwudziestosiedmiolatek pamięta je jako pocztówki dźwiękowe z bajkami dla dzieci. Poważnie jednak — Rajewski jest absolwentem Akademii Ekonomicznej. Winylem zainteresował się zaraz po studiach, gdy zaczął szukać swojego docelowego miejsca pracy. Wymarzył sobie coś, co pozwoli mu na niezależność, a jednocześnie będzie ciekawym zajęciem.

— Nie jestem jakimś wariatem, który wygrzebał babciny gramofon z garażu i zapałał miłością do winylu. Wiedziałem, że didżeje cierpią z powodu braku możliwości nagrania dobrej jakości płyt ze swoimi narzędziami, czyli poszatkowaną muzyką, której używają na imprezach i podczas didżejskich bitew. Zabrałem się więc do poważnego badania rynku — opowiada Bartek.

Spotkaliśmy się przy rynku w jego rodzinnym Poznaniu. W Brovarii. Dają tu najlepsze piwo w mieście. Lay-Belle Bartka miało kiedyś biuro, ale okazało się zbędne. I tak nikt do niego nie przychodził, bo sprzedaż już na początku zdominował kanał internetowy. W domu — mówi wydawca — lepiej mu się pracuje.

— Cały mój biznes polega na tym, że przenoszę nadesłane do mnie nagrania na płytę winylową. Robię to sam za pomocą przeznaczonej do tego aparatury — mówi Bartek.

Jego maszyna jest unikatowa. Mówi, że podobnych w Europie ostało się ledwie kilkanaście, a w Polsce takiego cacka nie ma nikt inny.

— Sama zamontowana tu diamentowa igła kosztuje kilka tysięcy złotych. Jej drgania odwzorowują dźwięk i przenoszą go na płytę. Aparatura ma regulator wysokich i niskich tonów oraz wiele innych funkcji pomagających w osiągnięciu najlepszej jakości nagrania — opowiada Rajewski.

Młody poznaniak zwraca uwagę na szczególne predyspozycje, które trzeba mieć, by nagrywać płyty winylowe.

— Przede wszystkim musisz dysponować przyzwoitym słuchem muzycznym, do tego musisz być za pan brat z techniką. Bo dla aparatury nagrywającej próżno szukać serwisu — tłumaczy.

Minęło pół roku, zanim doszedł do perfekcji w nagrywaniu.

— Najpierw musiałem znaleźć producenta dobrej jakości płyt. Takich, które szybko się nie ścierają. Potem miałem problem z wytłoczynami, które trzeba zbierać z płyty podczas nagrywania. Dziś dzięki połączeniu wiatraczka, małego odkurzacza i taśmy klejącej nawijam je i w niczym mi nie przeszkadzają.

U Bartka na winylu można nagrać wszystko: ulubione kawałki, symfonie, pocztówki muzyczne czy własne kompozycje, nawet te najbardziej niecodzienne.

— Kiedyś ktoś przesłał mi wyznanie miłosne własnego autorstwa, ułożone w wiersz. W tle przygrywał marsz pogrzebowy. Byłem zszokowany tą estetyką — uśmiecha się poznaniak.

Nagranie nie może mieć więcej niż dwa razy po 12 minut. Złożenie zamówienia przez internet przebiega podobnie jak w wielu tego typu sklepach. Materiał do nagrania można przesłać na trzy sposoby. Albo poprzez formularz na stronie, albo poprzez serwer ftp lub zapakować płytę kompaktową w paczkę i wysłać ją zwykłą pocztą.

— Niezwykle ważny jest mastering, czyli przygotowanie materiału do nagrania. Szczególnie jeśli chcemy, by jego jakość była odpowiednia. Wskazówki dotyczące tej czynności również można znaleźć na mojej stronie internetowej — mówi Bartosz Rajewski.

Ciepło z plastyku

Przykład biznesu prowadzonego przez Bartka pokazuje, że wiadomości o śmierci analogowej płyty winylowej były zdecydowanie przedwczesne. I na ich wydawaniu ciągle można zarabiać. Poza tym czarne płyty zyskały też wartość kolekcjonerską. Wystarczy znaleźć jakiś portal aukcyjny, aby zobaczyć, że ceny osiągane tam przez niektóre analogowe albumy są wręcz niebotyczne. Dlaczego tak się dzieje? Rajewski nie ma złudzeń.

— Czarna płyta nie będzie już na pewno masowym nośnikiem. Jednak widać, że znalazła swoje nowe miejsce na rynku. Wielu znawców i miłośników muzyki twierdzi, że jakość dźwięku winyli jest nie do przebicia. Że bije z nich ciepło. Że są mniej nachalne. Poza tym w pewnych środowiskach — jak na przykład w środowisku muzyków hip-hopowych — panuje wyraźna moda na winyl — opowiada Bartek.

Po trzech latach działania Rajewski nagrywa kilkadziesiąt płyt miesięcznie. By się promować, sponsoruje undergroundowe i klubowe imprezy.

Ostatnio jego Lay-Belle dołożyło się do Skrecz.com Battle — najpopularniejszej bitwy skreczujących didżejów w Polsce (turntablistów). Było także obecne w cyklu Real Rap Returns organizowanym przez DIIL Records. Podczas imprez w największych polskich miastach można tu było poczuć prawdziwe korzenie hip-hopu — dzięki rytmom funky, 70’s disco i oldschool rap.

Poznaniak buduje także markę w inny sposób. Dla swoich klientów przygotował serię koszulek z „lalunią” z logo Lay-Belle.

— Moim marzeniem jest wydanie ambitnego, nowego albumu na winylu — mówi.

Czy mu się uda? Edycję winyli właśnie wznowiły Polskie Nagrania. n

Czarne perły

Polskie Nagrania wydają cykl „Czarne perły” — ekskluzywną kolekcję płyt, w której mieszczą się kultowe albumy z dawnych lat. „Chcemy, aby słuchacz znalazł tu perełki — dzieła wybitne i niezapomniane. Ne będziemy przemycać tandety i miernoty — kolekcja będzie zawierać tylko nagrania z najwyższej półki; płyty, które były prawdziwymi kamieniami milowymi polskiej fonografii. Ponieważ trudno nazwać kolekcję »kamienie milowe« — nadaliśmy jej nazwę »czarne perły«, ale waga tych pereł jest naprawdę duża”— czytamy na stronie Polskich Nagrań. Na razie ukazały się płyty: Ewy Demarczyk (piosenki Zygmunta Koniecznego, Komeda Quintet („Astigmatic”), Czesława Niemena („Dziwny jest ten świat”) i Breakout („Blues”).

Sztuka skreczowania

Turntablizm jest sztuką posługiwania się gramofonem przez tworzenie skreczy czy beat jugglingów (techniki żonglerki bitem) na płycie winylowej. Wywodzi się z kultury hip-hopowej i jest jednym z jej czterech podstawowych elementów, obok rapu, breakdance i graffiti. Najsłynniejsi turntabliści to: Q-bert, Mix Master Mike, DJ Apollo, DJ Shadow.

Menlo Park Edisona

Płyta winylowa z zapisanym spiralnie (dośrodkowo) nagraniem dźwiękowym wykonywana jest z polichlorku winylu, stąd jej potoczna nazwa. Ten nośnik od koloru nazywany jest też czarną płytą lub płytą analogową. Pierwsze płyty gramofonowe zostały wyprodukowane w laboratorium Menlo Park w stanie New Jersey. Zostało ono otwarte przez Thomasa Edisona i działało od 1876 do 1883 roku. Najczęściej stosowane płyty mają rozmiary 300, 250 i 175 mm — odpowiada to 12, 10 i 7 calom. Rozmiar otworu środkowego płyt siedmiocalowych wynosi 7,24 mm (standard angielski) bądź 38,5 mm (standard amerykański). W Polsce do początku lat 90. płyty gramofonowe produkowano i tłoczono w zakładach chemicznych w Pionkach (Pronit-Pionki).

Pocztówka z gramofonu

Nietypową płytą gramofonową produkowaną w PRL była pocztówka dźwiękowa. Laminowano na niej cienką warstwę tworzywa sztucznego, w którym wytłaczano rowki z analogowym zapisem dźwięku. Niebywałym powodzeniem cieszyły się wówczas nagrania Janusza Laskowskiego z takimi hitami, jak „Beata” czy „Żółty jesienny liść”.

Możesz zainteresować się również: