Opinie głównych producentów są rozbieżne. Orlen twierdzi, że ceny pójdą w górę, Lotos — przeciwnie.
Michaił Fradkow, premier Rosji, podpisał wczoraj dekret wprowadzający wyższe stawki podatku eksportowego na ropę i produkty ropopochodne. Zacznie obowiązywać 1 czerwca. Czy to oznacza kolejny wzrost cen paliw, niweczący ostatnie cięcia akcyzy oraz nieśmiałe obniżki stawek przez nasze rafinerie?
Wzrosną, nie wzrosną
Przedstawiciele Grupy Lotos sugerują, że ceny nie wzrosną.
— Wzrost podatku eksportowego nie zwiększy cen ropy, którą odbieramy rurociągiem. Nasze kontrakty są terminowe, formuły cenowe zostały już ustalone i nie zmienią się — twierdzi Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos.
Odmienne stanowisko w tej sprawie ma PKN Orlen.
— Jeśli spowoduje to wzrost cen ropy, podrożeją produkty Orlenu — mówi Krzysztof Mikołajczyk, rzecznik prasowy płockiej spółki
Są też plusy
Z drugiej strony producenci liczą, że jednoczesny wzrost obciążeń gotowych paliw rosyjskich zwiększy konkurencyjność polskich.
— Większy podatek może doprowadzić do spadku eksportu paliw rosyjskich. To poprawi naszą sytuację, bo konkurujemy z nimi w państwach bałtyckich i nie tylko — dodaje Marcin Zachowicz.
Tymczasem od dwóch dni na rynkach światowych tanieje ropa naftowa, co może dawać nadzieję na zachowanie najnowszych obniżek cen dokonanych przez pomorską rafinerię i PKN Orlen.