Czy wysoka inteligencja i ponadprzeciętne wykształcenie pomagają w staniu się bogatym człowiekiem? Bazując na badaniach przeprowadzonych przez psychologa Jonathana Waia, odpowiedź wydaje się jednoznaczna.
Z badań „Elity w Ameryce” wynika, że około 45 proc. miliarderówzalicza się do najmądrzejszego procentu obywateli USA. Spory odsetek najmądrzejszych (41 proc.) odnotowano wśród senatorów (941 proc.), sędziów federalnych (40 proc.) i prezesów z listy największych firm w USA Fortune 500 (39 proc.). Badania oparte były na pięciu grupach polityków i biznesmenów i obejmowały 2254 osób.
Większość badanych ukończyła studia wyższe. Opinie dotyczące korelacji wykształcenia, inteligencji i wysokiego statusu finansowego są jednak podzielone. Zdaniem Steve’a Siebolda, autora książki „Jak myślą bogaci”, takie stawianie sprawy ma wiele wad. Formalne wykształcenie nie ma nic wspólnego ze zdobywaniem bogactwa — twierdzi były tenisista, mający kontakt z osobami ze szczytów władzy politycznej i finansowej. Wielu bogaczy ma ledwie podstawowe lub niewiele wyższe wykształcenie. Ogromne znaczenie mają też znajomości czy powiązania rodzinne.
Podaje przykład George’a W. Busha, byłego prezydenta USA, który studiował na prestiżowym Uniwersytecie Yale. — Chciałbym zobaczyć, jak dostaje się do Yale bez nazwiska Bush — ironizuje Steve Siebold. Jego zdaniem, każdy może stać się bogatym, jeśli tylko potrafi znaleźć problem i go rozwiązać.
