Czy kończy się przewaga usług nad przemysłem

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-03-09 20:00

Po dwóch latach stagnacji sektor przemysłowy na świecie wykazuje oznaki ożywienia. Zanika też jego strata do sektorów usługowych. Ale do prawdziwego przełomu brakuje ważnego komponentu – ożywienia konsumpcji w strefie euro.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ostatni tydzień przyniósł sporo pozytywnych informacji z punktu widzenia sektora przemysłowego. Możliwe, że powoli kończy się okres stagnacji, który trwał w tym sektorze na świecie od połowy 2022 r. i który wynikał z dwóch zjawisk: kryzysu energetycznego oraz przesunięcia popytu konsumentów w stronę usług. Aczkolwiek nie wszystkie elementy układają się jeszcze w optymistyczny obraz. Oto lista pozytywnych zjawisk, ale też czynników ryzyka.

  1. PMI w światowym przetwórstwie przemysłowym wzrósł w lutym do najwyższego poziomu od ośmiu miesięcy – 50,6 pkt. Ten indeks jest jedną z najważniejszych miar nastrojów w firmach produkcyjnych w 32 krajach świata. Każdy odczyt powyżej 50 pkt wskazuje na ożywienie. Mocno rosną indeksy w niektórych krajach europejskich, w tym w Polsce. U nas PMI wzrósł powyżej bariery 50 pkt po raz pierwszy od 34 miesięcy. Wyraźną poprawę widać też w Niemczech, choć tam wskaźnik wciąż znajduje się poniżej tej krytycznej bariery.
  2. Widać sygnały wyrównywania się popytu między przemysłem a usługami – indeksy PMI dla sektora przetwórczego i sektorów usługowych w skali świata prawie się zrównały. Przez dwa lata przemysł radził sobie w skali świata gorzej niż usługi, ponieważ rynki towarów były nasycone wysokimi zakupami z okresu pandemii COVID-19. Co więcej, kryzys energetyczny pogorszył atrakcyjność cenową towarów w stosunku do usług. Możliwe, że teraz zaczyna się przywracanie struktury popytu.
  3. Wyraźna poprawa nastrojów następuje w niektórych ważnych europejskich sektorach przemysłowych. Na przykład indeks PMI dla motoryzacji w strefie euro mocno odbił w styczniu i lutym po fatalnej drugiej połowie 2024 r. Znajduje się on obecnie na najwyższym poziomie od dwóch lat i wygląda na to, że ta branża najgorsze w sensie cyklicznym może mieć za sobą, nawet jeżeli wiele wyzwań strukturalnych pozostaje aktualnych (m.in. zmiany technologiczne, konkurencja z Chin). Na wysokim poziomie znajduje się subindeks oceny produkcji w branży materiałów budowlanych. Możliwe, że obserwujemy w strefie euro pierwsze sygnały odbijania inwestycji. Jest to zresztą spójne z obrazem wyłaniającym się z polskich danych, w których widać przyspieszenie produkcji materiałów dla budownictwa.
  4. Twarde dane produkcyjne pokazują, że przełom 2024 i 2025 r. był na świecie dla przemysłu lepszy niż poprzednie dwa lata. Z danych CPB World Trade Monitor wynika, że dynamika produkcji przemysłowej na świecie wynosi 1,5 proc. i jest najwyższa od października 2022 r. Niestety tego ożywienia nie widać jeszcze w twardych danych produkcyjnych w Europie – tutaj musimy opierać nadzieję wyłącznie na indeksach badających nastroje.
  5. Korzystne dla przemysłu europejskiego są decyzje polityczne podejmowane w minionym tygodniu. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała wprowadzenie programu ReArm Europe, który będzie polegał głównie na poluzowaniu reguł fiskalnych i umożliwieniu krajom Unii zwiększenie nakładów na obronę narodową. Przyszły kanclerz Friedrich Merz zapowiedział znaczące zwiększenie wydatków na infrastrukturę i obronę. Inwestorzy na rynkach finansowych potraktowali te zapowiedzi jako prawdziwy przełom. Euro gwałtownie umocniło się wobec dolara, rentowności obligacji skarbowych wzrosły. Wygląda na to, że Europę Zachodnią czeka solidny impuls fiskalny (u nas wydatki już są wysokie na cele obrony i infrastruktury).

Czy wymienione sygnały stanowią obraz przełomu, czy tylko szum w stagnacyjnym trendzie? Kilka zjawisk wciąż niestety wygląda źle dla przemysłu, szczególnie europejskiego.

  1. Słaby jest wciąż popyt konsumentów na towary. Ostatnie dane o sprzedaży detalicznej w Unii Europejskiej pokazały, że rośnie ona w tempie zaledwie 1,5 proc. rok do roku, dużo słabiej niż średnio w drugiej połowie zeszłego roku. A to ostatecznie popyt konsumentów ma decydujące znaczenie dla produkcji, szczególnie popyt na towary trwałe. To nie oznacza, że ożywienie europejskiej konsumpcji należy odwołać, ale że przebiega ono niemal płaską ścieżką.
  2. Wojna handlowa Donalda Trumpa przybiera coraz bardziej niepokojące sygnały. Wprowadzane cła są nie tylko wysokie, a zmienność i nieprzewidywalność decyzji amerykańskiego prezydenta przekracza wszelkie oczekiwania. Jednego dnia wprowadza cła, następnego dnia je przesuwa o miesiąc, później znów je wprowadza, by dzień później opóźnić część z nich. W takich warunkach sporo firm może po prostu wstrzymać inwestycje. Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego, powiedziała w czwartek, że żyjemy w okresie „niezwykłej niepewności” (użyła określenia „phenomenal uncertainty”). Za miesiąc możemy znaleźć się na skraju globalnej recesji lub na ścieżce solidnego ożywienia i nikt nie będzie zdziwiony.

Jaki jest bilans tych czynników? Scenariusz, na który ja stawiam, to selektywne ożywienie. Będzie ono dotykało niektóre sektory, szczególnie te, które znajdowały się w głębszej recesji w ostatnich latach i te, które są blisko inwestycji publicznych oraz energetycznych. Na pewną poprawę mogą liczyć branże współpracujące z motoryzacją, choć to nie będzie mocny ruch – raczej odbicie zdechłego kota. Na swoją chwilę wciąż czekają producenci dóbr związanych z mieszkaniami, jeszcze nie nadeszła, ale ruch w kredycie i stopach procentowych daje nadzieję, że coś się poprawi w drugiej połowie roku.

Możesz zainteresować się również: