Czy przyjdzie nowe otwarcie dla Ukrainy

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-12-12 20:00

Ukraina mogłaby stać się dla Unii Europejskiej potężnym centrum zaopatrzeniowym. Od dawna ma liczne atuty, brakuje jej głównie... szczęścia

Na naszych oczach rozstrzyga się polityczny los Ukrainy, a wraz z nim zapewne gospodarczy. Kolejna wojna może zdestabilizować kraj na długo, do czego zapewne Rosja będzie dążyć. Jednocześnie Ukraina ma szansę wreszcie wyjść z wieloletniej stagnacji i osiągnąć ogromny postęp gospodarczy. Potencjał ma olbrzymi. Niedawno prezes jednej z większych firm budowlanych w Polsce mówił mi, że przenosi aktywność z Białorusi na Ukrainę, bo przed Ukrainą widzi bardzo dobre perspektywy, a Białoruś zapada się w polityczną czarną dziurę. Takich mocnych startów Ukraina miała mieć już kilka, ale się nie udawały. Czy tym razem się uda?

Ukraina jest jedynym europejskim krajem, który ma PKB per capita niższe niż w 1970 roku. Przez 50 lat kraj nie dokonał żadnego postępu w sferze gospodarki. Są to wyniki obliczeń organizacji Conference Board (we współpracy z Uniwersytetem Groningen), w których oszacowano PKB za okres funkcjonowania ZSRR. Można mieć oczywiście do tego typu szacunków zastrzeżenia, ale w przybliżeniu ukazują one istotne długookresowe trendy.

Warto zauważyć, że jeszcze w latach 70. przeciętny dochód na Ukrainie był wyższy niż w Polsce, a w okresie polskiej smuty po stanie wojennym nawet wyraźnie wyższy. Dziś polski PKB per capita jest trzykrotnie wyższy niż ukraiński. Co więcej, wyraźnie bardziej rozwinięta od Ukrainy jest Białoruś, która jeszcze w latach 70. miała dochód na poziomie połowy ukraińskiego.

Powody stagnacji ukraińskiej gospodarki są powszechnie znane. Nieprzejrzyste regulacje, korupcja, destabilizacja polityczna, wojna z Rosją. Przedsiębiorcy prowadzący działalność na Wschodzie często mówią, że na Białorusi większość procesów administracyjnych jest bardzo przejrzysta i łatwa, podczas gdy na Ukrainie nie.

Jednocześnie Ukraina ma wiele mocnych punktów, które sprawiają, że z fundamentalnego punktu widzenia mogłaby mieć PKB per capita dużo wyższe niż dziś, nawet biorąc poprawkę na dość chaotyczne środowisko regulacyjne. Przede wszystkim - jest bardzo blisko dużego, chłonnego europejskiego rynku, co ustawia ją w bardzo korzystnej pozycji do przyjęcia funkcji istotnego eksportera na rynek UE. Jest też na szlaku handlowym prowadzącym z Chin do Unii, dzięki czemu może czerpać korzyści z rozwoju logistyki związanej z jego obsługą. Jak wiadomo z historii, pozycja na szlakach handlowych jest istotnym czynnikiem determinującym rozwój.

Kolejny atut Ukrainy to jakość siły roboczej. Jeszcze dziesięć lat temu panowało przekonanie, że Ukraina może być bardzo istotnym centrum outsourcingu usług biznesowych – takim, jak w ostatniej dekadzie stała się Polska. Niestety destabilizacja związana najpierw ze światowym kryzysem finansowym, a później wojną w Donbasie, zablokowała tę możliwość. Biorąc pod uwagę wysokość płac oraz wykształcenie i bliskość kulturową, Ukraina mogłaby jednak stać się dla Niemiec czy Francji tym, czym 15-20 lat temu stała się Polska – zapleczem produkcyjnym i usługowym.

Ważną cechą gospodarki ukraińskiej jest też zasobność w surowce, szczególnie rolne. Zapewnia to gospodarce, która byłaby dobrze zarządzana, możliwość utrzymywania wysokiego salda handlowego, co podnosiłoby wiarygodność i ułatwiało dostęp do zagranicznego kapitału. Oczywiście znane jest przekleństwo surowcowe, czyli niezdolność wielu krajów - producentów surowców do uruchomienia procesów rozwojowych z powodu uzależnienia gospodarki od łatwiej i zyskownej działalności. Dotyczy to jednak raczej producentów ropy niż płodów rolnych.

Wreszcie wisienka na torcie – niska baza. Kraje nadrabiające mogą mieć premię za zacofanie, jeżeli uda im się uruchomić procesy rozwojowe, ponieważ mają dużo więcej relatywnie prostych okazji inwestycyjnych niż kraje rozwinięte, gdzie konkurencja jest dużo większa, a wszystkie oczywiste okazje biznesowe są wykorzystane.

Ukrainie zabrakło trochę tego, co miała w latach 90. Polska – szczęścia. My uruchamialiśmy procesy rozwojowe, gdy na świecie panował relatywny spokój, zarówno w obszarze polityki, jak i gospodarki. Ukraina po fatalnych latach 90. próbowała wiele razy dokonać restartu gospodarki, ale warunki były już dużo trudniejsze. Kryzysy finansowe, nowe ambicje Rosji, zmiany geopolityczne, teraz kryzys pandemiczny oraz ryzyko kolejnej wojny.

Sądzę, że jeżeli okno szczęścia dla Ukrainy by się otworzyło, to mogłaby wreszcie wykorzystać swoją szansę. Nie wiem jednak, czy się otworzy.