Po polskich drogach jeździ 17,6 mln aut osobowych (stan na koniec 2018 r.). Co roku rejestrowanych jest kolejne 1,5 mln. Zdaniem ekspertów skupionych przy Polskim Stowarzyszeniu Paliw Alternatywnych (PSPA) emisja pochodząca z transportu drogowego odpowiada nawet za 80 proc. zanieczyszczeń powietrza w miastach. W ponad 70 proc. polskich miast normy jakości powietrza są regularnie przekraczane.

— Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych dała samorządom powyżej 100 tys. mieszkańców narzędziew postaci stref czystego transportu, które może mieć realny wpływ na poprawę jakości powietrza w miastach. Na terenie Europy funkcjonuje obecnie ponad 200 stref niskoemisyjnych, w Polsce ani jedna. Pilotażowa strefa na krakowskim Kazimierzu bardzo szybko została oprotestowana przez mieszkańców i w efekcie 22 września 2019 r. zastąpiono ją strefą ograniczonego ruchu — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.
Według stowarzyszenia stało się tak, gdyż przyjęte w ustawie przepisy zbyt restrykcyjnie określają możliwość wjazdu do stref, ograniczając go tylko do samochodów w pełni elektrycznych, napędzanych wodorem i gazem ziemnym. Tymczasem, według licznika elektromobilności uruchomionego przez PSPA i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, liczba zarejestrowanychsamochodów tego typu wynosi odpowiednio: 4566, 1 oraz 4743. W tym kontekście niechęć mieszkańców do ustanawiania stref przez samorządy jest zrozumiała.
Wynika to z doświadczeń krajów zachodnich, z których żaden nie ma tak restrykcyjnych stref, jakie zaprojektowano w Polsce. Londyn wprowadził strefę ultraniskoemisyjną dopiero w 2019 r., po 11 latach funkcjonowania strefy niskoemisyjnej. Tą drogą od dłuższego czasu podążają inne europejskie metropolie. Oslo, Hamburg, Amsterdam, Paryż, Bruksela, Madryt, Helsinki, Kopenhaga czy Ateny wprowadzają zakazy dla samochodów konwencjonalnych, ograniczają ruch tranzytowy, inwestują w infrastrukturę elektromobilności, ekologiczny transport publiczny i carsharing.
— W walce o czyste powietrze powinniśmy przyglądać się rozwiązaniom, które stosują inne kraje. Jednym z nich są strefy czystego transportu. Zgodnie z badaniami z czeskiej Pragi gdybyśmy ograniczyli ruch najbardziej zanieczyszczających samochodów jedynie o 5 proc., emisje zmniejszyłyby się o 50 proc. — mówi Konrad Marczyński z Warszawskiego Alarmu Smogowego (WAS).
Z badania przeprowadzonego przez PSPA i WAS wynika, że Polacy popierają ideę tworzenia stref, ale w pierwszym etapie ich funkcjonowania zakaz wjazdu powinien obejmować głównie samochody najstarsze i najbardziej emisyjne. Pod takim warunkiem aż 64,8 proc. mieszkańców miast zgadza się na ustanowienie strefy. Jako główne korzyści wskazują ograniczenie smogu (75,5 proc.), natężenia ruchu (62,1 proc.) i hałasu (52,8 proc.) oraz zwiększenie liczby wolnych miejsc parkingowych (29,7 proc.). 59,1 proc. ankietowanych uważa, że wjazd do stref powinien być ograniczony przede wszystkim dla najstarszych pojazdów, głównie wyprodukowanych przed 2002 r. Ankietowani nie zgodzili się również np. z zakazem wjazdu do strefy dla hybryd typu plug-in (56,4 proc., ), a także klasycznych hybryd (52,3 proc).