Dachy podrapały niebo

Emil Górecki
opublikowano: 29-06-2007, 00:00

Pierwsze wieżowce Europy strzeliły w niebo nad Warszawą. Niewiele ich zdążyło powstać, ale długo nie miały sobie równych. A planowano jeszcze wyższe!

Warszawa 1918 roku: biedne, gęsto zabudowane złej jakości kamienicami miasto, z wąskimi, ciemnymi ulicami i fatalnym ładem urbanistycznym. Nieprzygotowane do roli stolicy.

Dbał o to ponad wiek rosyjski zaborca, czyniąc z Warszawy jedynie prowincjonalne centrum. Chęć podniesienia jej prestiżu widać więc w każdym międzywojennym projekcie budynków użyteczności publicznej. Nie żałowano funduszy. Inwestor, zwykle państwo, nie musiał ściśle trzymać się analiz ekonomicznych, a ceny gruntów w mieście nie były wysokie. By wyróżnić Warszawę spośród innych stolic i dodać jej splendoru, stawiano wysokościowce — pierwsze na kontynencie. Niestety, większość pozostała w planach.

Ład w przestrzeni

Konkursy na projekty — ogłaszane przez miasto i Stowarzyszenie Architektów Rzeczpospolitej Polskiej (SARP) — organizowano bardzo często, ale niekoniecznie po to, by je realizować. Powód? Władze miasta i architekci poszukiwali nowych pomysłów na urbanizację stolicy. Ot, taka zabawa w miasto...

Niemal do każdego konkursu zgłaszano prace uwzględniające wieżowce. Niektóre jurorzy docenili. W 1931 r. Czesław Przybylski zaprojektował 60-metrowy hotel dla planowanego dopiero Dworca Centralnego, by „opanować” dużą przestrzeń wokół. A w projekcie ładu przestrzennego na placu Teatralnym (1928 r.) Oskar Sosnowski umieścił naprzeciw teatru wieżę — fragment ratusza. O realizacji nie było mowy, bo odwróciłaby uwagę od budynku teatralnego... Rok wcześniej Maksymilian Goldberg i Hipolit Rutkowski wymyślili nowy układ placu Piłsudskiego, łamiąc Oś Saską wieżowcem, który miał być częścią Ministerstwa Poczt i Telegrafów. Projekt Jana Kukulskiego i Kazimierza Tołłoczki sytuował natomiast dwa wysokościowce nieznanego przeznaczenia po obu stronach osi oraz serię wieżowców mieszkalnych wzdłuż arterii prowadzącej przez Powiśle — do planowanego mostu na przedłużeniu ul. Karowej. Był to doskonały pomysł na zasłonięcie wyjątkowo nieuporządkowanego Powiśla.

Zapatrzeni na południe

Polscy architekci z zachwytem spoglądali na Rzym i ład urbanistyczny czasów Benita Mussoliniego. Stolica Włoch prezentowała równie chaotyczną zabudowę i planistyczny bezład jak nasza stolica. By wytyczyć nowe, szerokie arterie, pod młot szły całe dzielnice. U nas budziło to bezkrytyczny zachwyt, ale Warszawy nie było stać na burzenie najgorszych dzielnic. Choć urbaniści po cichu o tym marzyli. Okrutny żart historii — tę szansę dostali po II wojnie...

Dziś powszechnie uważa się Warszawę międzywojnia za piękne miasto. Cóż, fotografie były drogie i trudno dostępne, dlatego znamy jedynie ładniejsze części ówczesnego miasta. Nie było ich zbyt dużo. Mało efektownych dzielnic nie warto było uwieczniać. To „przefiltrowało” zbiorową pamięć.

Dom masonów: Bohdan Pniewski

To jeden z najbardziej utalentowanych architektów międzywojnia, profesor Politechniki Warszawskiej i Akademii Sztuk Pięknych. Uczył się u najlepszych: Rudolfa Świerczyńskiego i Czesława Przybylskiego, z którymi wkrótce konkurował.

W latach 30. zbudował dla siebie willę przy alei Na Skarpie, w miejscu wcześniejszego budynku loży masońskiej, gdzie mieszkał — z przerwą wojenną — aż do śmierci w 1965 r. Na ścianie umieścił łaciński, tajemniczy napis: „Pnący się przebudował świątynię masonów i zamieszkał w niej”. W czasie powstania warszawskiego w willi postrzelono polskiego żołnierza. Jego krew wsiąkła w posadzkę tak mocno, że ślady są wyraźne do dziś.

Po wojnie Pniewski zaprojektował m.in. kompleks budynków sejmowych do starszej sali posiedzeń autorstwa Kazimierza Skórewicza i odbudował Teatr Wielki. Dziś w jego willi mieści się Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu