Wybór rachunku maklerskiego to jeden z poważnych dylematów, przed jakim staje inwestor indywidualny. Ofert nie ma tak wiele jak w przypadku kont osobistych, ale tabele opłat brokerskich do prostych nie należą. Postanowiliśmy więc gruntownie je przeanalizować i sprawdzić, gdzie aktywny inwestor giełdowy powinien skierować swoje kroki. Aktywny, tzn. obracający co miesiąc równowartością 150 tys. zł. Większością na rynku kasowym, ale z wyłączeniem obligacji, które w 2012 r. stanowiły ledwie 0,5 proc. handlu sesyjnego na warszawskiej giełdzie. 10 proc. obrotów postanowiliśmy przypisać kontraktom indeksowym, według typowego dla brokerów przelicznika 1 kontrakt równa się 1 tys. zł obrotu akcjami. Założyliśmy przy tym, że nasz inwestor nie doczekuje do wygaśnięcia serii. Woli sprzedać kontrakty i otworzyć pozycję już z nową serią. Wzięliśmy pod uwagę nie tylko same opłaty taryfowe, ale też inne czynniki. Wszystko przeliczyliśmy na pieniądze, a każdego złotego wypadającego z kieszeni inwestora na punkt karny. Na koniec zsumowaliśmy rezultaty, przykładając 70-procentową wagę do opłat związanych bezpośrednio z prowadzeniem rachunku. Punktom zebranym za komfort pozostała waga 30 proc. Następnie wynik zwycięzcy przeliczyliśmy na 100 pkt, a rezultaty kolejnych — w relacji do wyniku lidera.



Kluczowa prowizja
Najlepszą propozycją dla aktywnego inwestora na rok 2013 okazał się rachunek db Makler, oferowany przez DB Securities i BM Deutsche Bank PBC. Pojawił się zaledwie w połowie listopada 2012 r. i swoimi niskim prowizjami napsuł krwi konkurencji. To dzięki nim zwyciężył również w naszym zestawieniu. Biorąc pod uwagę same opłaty za handel akcjami, w ciągu roku nasz inwestor zapłaciłby w DB mniej niż połowę prowizji, jakie skasowałoby od niego siedmiu z 19 brokerów sklasyfikowanych w naszym zestawieniu. Braliśmy pod uwagę standardowe tabele opłat. Ignorowaliśmy promocje, które przecież kiedyś się kończą. Nikt nie zyskał więc w naszym zestawieniu w konsekwencji zaoferowania lepszych stawek w pierwszym roku po podpisaniu umowy, członkom Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII) lub studentom. Jako że szukaliśmy propozycji dla inwestora, a nie spekulanta, odrzuciliśmy day trading. Ponieważ jednak nasz inwestor jest aktywny, potrzebuje dostępu do pięciu linii w arkuszu zleceń i obraca w ciągu miesiąca znaczną częścią swojego kapitału, nieprzekraczającego 0,5 mln zł. Na potrzeby brokerów, które już na tym poziomie pobierają osobną opłatę za przechowywanie walorów, przyjęliśmy, że w dniu jej pobrania mają one wartość 135 tys. zł, czyli równowartość obrotów generowanych co miesiąc na rynku kasowym. Z badań SII wynika, że osoby z takim portfelem zaczynają już bywać na walnych zgromadzeniach — przyjęliśmy więc, że nasz inwestor zdecyduje się na to raz w roku. Trzy razy wypłaci zaś przez internet pieniądze z rachunku maklerskiego na zwykłe konto bankowe.
Elementy mniejszej wagi
Na drugim miejscu naszego zestawienia znalazł się AmerBrokers, a na za nim DM BZ WBK. Ten ostatni zawdzięcza to punktom zebranym za to, co można nazwać komfortem współpracy. Premiowaliśmy udostępnianie aplikacji pozwalających na składanie i anulowanie zleceń przez telefon komórkowy. Bazując na ankietach SII, przyjęliśmy, że nasz inwestor normalnie pracuje. Może się jednak zdarzyć, ze zapomni złożyć lub anulować zlecenie, ewentualnie nakłoni go do tego niespodziewana informacja. W pracy może zaś nie mieć możliwości rozmowy telefonicznej z biurem maklerskim lub może być ona dla niego po prostu niezręczna. Z tego samego powodu premiowaliśmy obsługę telefoniczną poza godzinami 8 a 18. Ile można było zyskać? Założyliśmy, że nasz inwestor nie jest krezusem, ale zarabia ponadprzeciętnie. Równowartość listopadowej średniej pensji brutto (3,8 tys. zł) dostaje do ręki. Każda godzina urwania się z pracy lub spóźnienia może go więc kosztować prawie 24 zł. Możliwość skorzystania z mobilnej aplikacji do składania zleceń wyceniliśmy przy tym na równowartość 4 godzin w roku, a każdą godzinę obsługi głosowej przez telefon, poza wspomnianymi widełkami, na 8 godzin rocznie. Gdy biuro udostępniało takie możliwości, ich równowartość odejmowaliśmy od zapłaconych prowizji, jeśli nie — dodawaliśmy (w przypadku infolinii tylko 4 godziny). Za wpływające na komfort współpracy uznaliśmy też posiadanie placówek. Nie oddziałów bankowych, w których można zastać z grubsza przeszkolonego pracownika banku, ale własnych, w których siedzą ludzie z biur maklerskich. Za każdą z przedziału 11-20 odpisywaliśmy od kosztów prowadzenia rachunku równowartość 2 godzin pracy naszego inwestora. Za każdą następną — pół godziny. Za posiadanie 10 lub mniej placówek dodawaliśmy równowartość 20 godzin pracy naszego inwestora. Jako że inwestorzy indywidualni chętnie korzystają z analizy technicznej, uwzględniliśmy dostęp do przydatnego narzędzia, jakim jest program Amibroker. Udostępnia go kilka biur. W ich przypadku wzięliśmy pod uwagę rzeczywiste koszty ponoszone przez klienta w związku z użytkowaniem aplikacji — odejmując wartość licencji oprogramowania i ewentualnie dostarczanych danych z polskiego rynku. Innym doliczyliśmy te kwoty. Tym, którzy oferują aplikację Notowania 3 Max tylko za licencję Amibrokera. Wystarczy przenieść jedne z plików z programu Notowań 3 max do Amibrokera, by cieszyć się w nim polskimi danymi.
Zastrzeżenia i założenia
Zdyskwalifikowani
Pominęliśmy oferty wiązane, uzależniające prowadzenie konta od posiadania innych produktów finansowych, oraz brokerów oferujących klientom dostęp do notowań wyłącznie na podstawie platformy Sidoma. Pozwala ona dostęp do notowań historycznych zaledwie do roku wstecz. Korzystające z Sidomy ING Securities i Dom Maklerski Banku BPS znalazły się w zestawieniu, dlatego że równolegle z Sidomą udostępniają klientom aplikację Notowania 3 Max.
Rozkład obrotów akcjami
Jako że inwestorzy indywidualni nie stronią od mniejszych spółek, a część brokerów pobiera opłatę od transakcji, a nie od zlecenia, założyliśmy, że w każdym półroczu nasz inwestor zrealizuje trzy transakcje poniżej 1 tys. zł. Ich wartość określiliśmy na 629, 772 i 900 zł. To liczone od stycznia do listopada 2012 r. najmniejsze ilorazy średnich obrotów sesyjnych spółek z NewConnect, które notowały dzienne obroty o wartości powyżej 30 tys. zł, i średniej liczby transakcji zawieranych dziennie na tych papierach. Kolejne trzy transakcje będą miały wartość 1350 zł, czyli jednej setnej miesięcznego obrotu naszego inwestora na rynku kasowym. Założyliśmy, że reszta zleceń zostanie zrealizowana w transakcjach o wartości co najmniej 4050 zł, czyli trzech procent obrotów generowanych co miesiąc na rynku kasowym.
Udział w ofertach pierwotnych
Trzy razy do roku nasz inwestor weźmie udział w ofertach pierwotnych, w ramach których zainwestuje jedną piątą kapitału, jakim co miesiąc obraca — po 27 tys. zł. Jako że w takich ofertach nie biorą zazwyczaj udziału wszystkie biura, a prowizje są niższe niż standardowe, do wyliczenia kosztów udziału w ofertach pierwotnych posłużyliśmy się ofertą Alior Banku — największą w zeszłym roku. W przypadku ośmiu brokerów oferujących akcje Aliora posłużyliśmy się rzeczywistymi kosztami zapisów. Pozostałym przypisaliśmy koszty, jakie poniósłby ich klient, zapisując się na akcje u konkurenta o najniższej opłacie za transfer instrumentów do innej instytucji, niepobierającego jednocześnie opłaty za samo prowadzenie rachunku.