Czy fantastyczny debiut informatycznej spółki to efekt wiary w jej przyszłość, czy czysta spekulacja? Analitycy mówią, że to drugie.
Producent oprogramowania dla biznesu PC Guard, jedna z najmniejszych spółek na warszawskiej giełdzie, rozpoczęła wczoraj karierę na parkiecie. I to jak: prawa do nowych akcji (PDA) sprzedawanych w niedawnej ofercie po 6 zł zostały na debiucie wycenione na 7,60 zł, czyli 26,6 proc. wyżej.
Czysta spekulacja
W trakcie sesji było nawet jeszcze lepiej. Kurs PDA podskoczył do 12,60 zł, co oznaczało dla inwestorów 110 proc. zysku. Dobrze zaprezentowały się na debiucie także stare papiery PC Guard. Te wyceniono na 9,60 zł, czyli 60 proc. powyżej ceny emisyjnej. Obserwowane wczoraj kursy nie mają jednak wiele wspólnego z sytuacją fundamentalną firmy.
— Nie ma wątpliwości, że handel na takim poziomie to efekt czystej spekulacji. Tylko mała płynność i niewielkie rozmiary spółki uzasadniają obserwowane zachowanie się kursu — komentuje Michał Janik, analityk Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP.
PC Guard w trakcie oferty sprzedał 500 tys. akcji za ledwie 3 mln zł. Papiery te objęło 62 indywidualnych inwestorów. Stare walory znajdują się w rękach 12 osób, tu obrót był wczoraj wręcz symboliczny.
Wszystko jest możliwe
Trudno ocenić, jakie są dalsze perspektywy notowań PC Guard.
— Ze spółką takiej wielkości można zrobić wszystko. Przykładem tego było zachowanie się ceny Swissmedu zaraz po debiucie — twierdzi Michał Janik.
Sama firma, która sprzedaż opiera w głównej mierze na własnym oprogramowaniu, deklaruje, że będzie szybko się rozwijać, aby nie zawieść inwestorów.
— Do tej pory rośliśmy o około 20 proc. rocznie. Dzięki obecności na warszawskiej giełdzie chcemy zwiększyć tempo. Moim marzeniem jest coroczny wzrost o 40-50 proc. A to jest możliwe — zapowiada Dariusz Grześkowiak, prezes PC Guard.
W 2004 r. spółka zarobiła 156 tys. zł, po pierwszych sześciu miesiącach tego roku wykazuje 264 tys. zł zysku.