Decyzja Fed nie da wskazówek GPW

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-26 09:09

Tuż po ogłoszeniu decyzji Rezerwy Federalnej amerykańskie indeksy wyruszyły na przejażdżkę kolejką górską i ostatecznie zakończyły tę burzliwą podróż wzrostem, choć nie tak dużym, jak można było początkowo sądzić.

Najlepiej poradził sobie sektor technologiczny, podgrzany nadziejami na dobre wyniki Research in Motion (producenta urządzeń Blackberry) i Oracle. Zyskało osiem z dziesięciu sektorów S&P500. Ucierpiała branża paliwowa i przemysłowa, co poskutkowało relatywnie słabym wynikiem indeksu DJI.

Komunikat Fed został starannie wyważony, tak aby zadowolić lub przynajmniej nie wystraszyć jak największy odsetek inwestorów. Silniejszy akcent położono na kwestię inflacji, ale też dodano, że presja na wzrost cen powinna słabnąć wraz ze spowolnieniem gospodarki. Jednocześnie nie chcąc straszyć przy tej okazji recesją członkowie Fed wyrazili opinię, że gospodarka nadal się rozwija. To stwierdzenie zostało przyjęte z pewnym zdziwieniem, gdyż mija się wyraźnie z odczuciami większości ekonomistów i uczestników rynku, widzących typowe dla recesji zjawiska mimo formalnego wzrostu PKB w I kw.

Z lektury komunikatu inwestorzy wywnioskowali, że Fed przyjął obecnie nastawienie neutralne i będzie czekać na nowe dane makroekonomiczne dla określenia przyszłych decyzji. Jest jednak oczywiste, że członkowie Fed będą przejawiać większą skłonność do zacieśniania niż luzowania polityki monetarnej. Jeden z nich – znany jastrząb Richard Fisher – już wczoraj chciał podnieść oprocentowanie Fed Funds.

Jak można się było spodziewać, po wczorajszej decyzji Rezerwy Federalnej inwestorzy nie mają jasności, na jakim poziomie znajdą się stopy procentowe pod koniec roku. Z jednej strony ucieszył ich dość łagodny ton w ocenie zagrożeń inflacyjnych, ale z drugiej zaniepokoiło to, że Fed wydaje się dość daleki od tezy o dramatycznym stanie gospodarki. Rozstrzygnięcie ważnych kwestii zostało odłożone na później, a sami członkowie Fed wydają się niepewni rozwoju wypadków w drugim półroczu.

Rynek akcji miał zatem kłopot z interpretacją komunikatu Fed, za to na rynku walutowym większych wątpliwości nie było i tam zareagowano wyprzedażą dolara, za którą nie poszło na szczęście wyraźne wzmocnienie notowań ropy, która wcześniej taniała po informacji o wzroście zapasów paliw w USA. Wygląda na to, że i dzisiaj niełatwo będzie inwestorom podjąć decyzję, w którą stronę skierować indeksy. Na razie amerykańskie kontrakty przebywają nieco pod kreską, sugerując w przypadku indeksu DJI spadek o ok. 30 pkt.. Komunikat Fed mimo wszystko uspokoił jednak rynek – indeks VIX mocno wczoraj spadł, sugerując zmniejszenie poziomu lęku. W Azji giełdowe indeksy w większości zareagowały wzrostami na decyzję Fed, ale Dax zacznie dzień od spadku.

Po zamknięciu sesji Research in Motion i Oracle podały dobre wyniki, ale prognozy rozczarowały inwestorów, a akcje tych spólek traciły. Lepszy zysk wykazał Nike, ale i jego akcje zostały przecenione. Agencja S&P postraszyła możliwością obniżenia ratingów dla rekordowej liczby obligacji, a American Express ocenił sytuację na rynku długu konsumenckiego jako niepokojącą. Może to zapowiadać kłopoty z przekuciem decyzji Fed w większe odbicie.

W Warszawie wszelkie ruchy będą oczywiście pochodną zachowania głównych europejskich indeksów i amerykańskich kontraktów. Na korzyść byków przemawia wczorajsze odbicie na Wall Street i możliwość jego kontynuacji w najbliższych dniach, gdyż obecnie amerykański rynek mimo wszystko nie wydaje się jeszcze gotowy do pogłębienia marcowych minimów. Także warszawskie indeksy mają za sobą już kilka dni spędzonych na poziomie rocznego dołka. Na razie jednak o odbicie będzie niełatwo, gdyż zapowiada się w najlepszym razie płaskie otwarcie, a odporność psychiczna inwestorów może zostać ponownie wystawiona na trudną próbę.