Deficyt obrotów: 7-8 proc. w 2000 r.

Aleksandra Gieros
10-05-2000, 00:00

Deficyt obrotów: 7-8 proc. w 2000 r.

Analitycy twierdzą, że Polacy wciąż za mało oszczędzają i za mało eksportują

TAK SAMO: Kilka lat temu mówiło się, że sytuacja staje się groźna, gdy roczny deficyt wynosi 3 proc. PKB, później okazywało się, że równie dobrze może to być 5,6 albo nawet 8 proc. — mówi Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. Adama Smitha. fot. Borys Skrzyński

Marcowy deficyt obrotów bieżących zaniepokoił analityków. Wiadomo już, że całoroczny deficyt nie będzie niższy niż w ubiegłych latach. Optymiści prognozują, że w najlepszym razie wyniesie 7-8 proc. PKB.

Według wstępnych szacunków marcowy deficyt obrotów bieżących miał się zmieścić w przedziale 1,1-1,3 mld USD. Tymczasem okazało się, że z polskim eksportem jest coraz gorzej. Według danych Narodowego Banku Polskiego marcowy deficyt wzrósł do 1,431 mld USD (z 954 mln USD w lutym).

Wskaźniki związane z polskim eksportem nie były optymistyczne również w roku 1999, ale rok temu deficyt nie przekroczył 833 mln USD. Efekt tych niepokojących danych? Natychmiast po ich ogłoszeniu osłabł kurs złotego wobec dolara. Większość ekspertów uspokaja, że wahania kursu naszej waluty wywołała histeria związana z niekorzystnymi wynikami polskiego eksportu. Według Witolda Orłowskiego z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych, takie krótkotrwałe wahnięcia nie będą miały jednak wpływu na nasz eksport. Decydujące znaczenie ma raczej długoterminowa polityka makroekonomiczna.

Nie jest najgorzej

— Tego problemu nie powinno się rozpatrywać w takich kategoriach, że deficyt jest sam w sobie zły, a większy jest gorszy od mniejszego. Istotne jest raczej, z jakich źródeł jest finansowany. O złej sytuacji można mówić dopiero wówczas, gdy import finansowany jest z kredytów zagranicznych bądź z rezerw dewizowych państwa, czyli gdy kupujemy ponad stan kosztem wcześniejszych oszczędności. Na polski deficyt ma wpływ duża liczba inwestycji zagranicznych — uważa Krzysztof Dzierżawski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha.

Według Dariusza Filara, dyrektora biura analiz makroekonomicznych w Pekao SA, słaba kondycja polskiego eksportu wynika z trzech przyczyn. Przede wszystkim, z powodu słabego euro bardzo silną konkurencję dla polskich eksporterów stanowią towary pochodzące z Unii Europejskiej. Kolejny problem to rynek rosyjski, na którym nie odbudował się nasz eksport, a import utrzymuje się na wysokim poziomie ze względu na zakupy surowców (ropy naftowej i gazu ziemnego). Trzecia przyczyna to struktura polskiej produkcji.

— Nasz eksport w dużym stopniu oparty jest na półproduktach, a na te popyt na rynkach zewnętrznych jest mniejszy. Nie mamy natomiast do zaproponowania potencjalnym odbiorcom zagranicznym zbyt wielu dóbr przetworzonych. Powodów do paniki jednak nie ma — uspokaja Dariusz Filar.

— Ten trend, czyli z roku na rok wyższy deficyt, utrzymuje się już od 5 lat. To znaczy, że wydajemy więcej niż sprzedajemy, wobec tego część towarów kupujemy na kredyt. Podstawowy problem wynika stąd, że za mało oszczędzamy. W przypadku przedsiębiorstw statystyki zaniża górnictwo przynoszące miliardowe straty — tłumaczy Witold Orłowski.

Prognozy na koniec wieku

Wśród ekspertów brakuje jednomyślności co do prognoz na koniec roku. Po ogłoszeniu wstępnych danych za pierwszy kwartał 2000 roku Janusz Steinhoff, minister gospodarki, prognozował, że deficyt obrotów bieżących na koniec roku nie powinien przekroczyć 8 proc. PKB. Mniej optymistyczna była prezes NBP, Hanna Gronkiewicz-Waltz, która mówiła, że nie widzi takich szans, wszystko jednak zależy od wzrostu PKB.

Według Witolda Orłowskiego i Dariusza Filara deficyt na koniec roku powinien ukształtować się mniej więcej na ubiegłorocznym poziomie (7,54 proc. PKB).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Gieros

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Deficyt obrotów: 7-8 proc. w 2000 r.