Deweloperzy budują na potęgę

09-10-2017, 22:00

Padł rekord rozpoczętych inwestycji. Zdaniem branży, rynkowi na razie nie grozi przegrzanie, ale ostrożności nigdy za wiele

W sierpniu 2017 r. liczba mieszkań deweloperskich rozpoczętych w ostatnich dwunastu miesiącach przekroczyła 99,3 tys., tymczasem rekord z maja 2008 r. wynosił około 83 tys. mieszkań — wynika z danych GUS.

Wyświetl galerię [1/2]

PĘDZĄCE NIERUCHOMOŚCI: Deweloperzy wciąż zaskakują tempem inwestycji. Tylko w 2016 r. ruszyli z budową ponad 85 tys. mieszkań. Fot. SZYMON ŁASZEWSKI — FORUM

— Sytuacja może budzić obawy o stabilność rynku pierwotnego, trzeba jednak zwrócić uwagę, że sprzedaż lokali nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, a niskie stopy procentowe sprzyjają kupującym i zmniejszają zainteresowanie depozytami. Dodatkowo na początku 2018 r. pojawi się impuls popytowy związany z wydawaniem ostatniej puli pieniędzy z programu Mieszkanie dla Młodych (MdM). Popyt na nowe mieszkania powinien się zmniejszyć po podwyżce stóp procentowych NBP, spodziewanej pod koniec 2018 r. albo na początku 2019 r. — twierdzi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Jego zdaniem, Rada Polityki Pieniężnej raczej nie wprowadzi szybkiej, jednorazowej podwyżki, która mogłaby zachwiać gospodarką, w tym rynkiem mieszkaniowym.

— Poza tym warto zwrócić uwagę, że banki ostrożniej niż 9-10 lat temu szacują zdolność kredytową przy zakupie mieszkania. Potwierdzają to m.in. analizy NBP — dodaje Andrzej Prajsnar.

Mocne zwyżki

W porównaniu z 2013 r. największy wzrost liczby rozpoczętych mieszkań odnotowano w Poznaniu (o 121 proc.). Następne są:

Warszawa (116 proc.), Wrocław (74 proc.), Łódź (54 proc.) i Gdańsk (41 proc.).

— Choć MdM zmierza ku końcowi, a kolejny rządowy program wsparcia będzie dotyczył lokali na wynajem, nie wyczerpie to potrzeb mieszkaniowych Polaków. Liczba osób przypadających na jedno mieszkanie w Polsce to 2,7, podczas gdy w zachodniej części Europy wskaźnik ten wynosi 2-2,5. Warto też zauważyć, że w wielu dużych miastach tylko część mieszkań z rynku pierwotnego spełniała finansowe kryteria MdM-u. Oznacza to, że znaczna grupa osób kupujących mieszkania od deweloperów i tak nie korzystała z tej formy wsparcia. Pokolenie wyżu demograficznego, wciąż aktywne na rynku, oraz zakupy inwestorów pod kątem najmu powodują, że w wielu miejscach kończące się dotacje rządowe nie wpłyną w najbliższymczasie na drastyczne obniżenie popytu — uważa Agata Stradomska z RE/ MAX Polska.

Powodów do obaw nie widzą także deweloperzy. Zbigniew Wojciech Okoński, prezes spółki Robyg, tłumaczy, że w Polsce odsetek osób młodych mieszkających z rodzicami należy do najwyższych w Europie, a naturalny popyt na własne lokum sięga 700-800 tys. jednostek.

— Polska wciąż jest znacząco poniżej europejskiego współczynnika pod względem liczby mieszkań przypadających na 1 tys. osób. Europejska średnia wynosi ponad 450 lokali, natomiast w naszym kraju jest to 360 lokali. Jeśli dodamy do tego zapotrzebowanie zgłaszane przez osoby, które chciałyby poprawić warunki mieszkaniowe, to liczba pożądanych lokali wzrośnie do 2 milionów. Czynnikami, które mogłyby zniechęcać do zaciągania kredytów, są wysokie stopy procentowe i zagrożenie bezrobociem, jednak w Polsce stopy są stabilne, a bezrobocie maleje. Poza tym ceny mieszkań rosną tylko o 3-7 proc. rocznie, w zależności od lokalizacji. Dla porównania — w latach 2004-08 zwyżki sięgały nawet 100 proc. — mówi prezes Robygu.

W granicach rozsądku

Rynek nieruchomości jest jednak zmienny.

— Po fazie wzrostu zawsze nadejdzie faza spadku. Warto więc obserwować rynek. Z pewnością, jeśli pojawią się takie symptomy, jak pogorszenie ogólnej sytuacji gospodarczej, wzrost stopy bezrobocia, zwyżki stóp procentowych czy wyższe koszty kredytów hipotecznych, nie należy ich lekceważyć. Kolejne roczniki młodych ludzi wchodzące na rynek nieruchomości nie będą już tak liczne. Począwszy od lat 90., rodziło się coraz mniej dzieci, a pokolenie dzisiejszych 20-latków w sposób naturalny będzie generować niższy popyt — mówi Agata Stradomska.

Jej zdaniem, ważne jest też, w jaki sposób deweloperzy będą dostosowywać ofertę do zmieniających się potrzeb rynku — nie tylko pod względem wielkości i liczby mieszkań, ale też lokalizacji inwestycji.

— Masowe budowy na peryferiach miast miały uzasadnienie w programie MdM — w wielu miastach tylko tam można było zapewnić cenę spełniającą kryteria programu. Po jego zakończeniu jest wielce prawdopodobne, że popyt na takie mieszkania się zmniejszy, a lokale położone w droższych dzielnicach, ale bliżej centrów miast, wrócą do łask — prognozuje Agata Stradomska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Deweloperzy budują na potęgę