W reanimacji doradczej spółki mają pomóc projekty unijne i nowa działalność w segmencie energetycznym. Będą i przejęcia.
DGA zapisało się ostatnio w pamięci inwestorów jako specjalista nie od doradztwa, lecz od korygowania prognoz. Ostatecznie spółka zakończyła rok przychodami na poziomie 25,8 mln zł i stratą netto w wysokości 5,5 mln zł.
— Wiemy, że zawiedliśmy, i zrobimy wszystko, żeby odzyskać zaufanie — przyznaje Andrzej Głowacki, prezes i główny akcjonariusz DGA.
Zapewnia, że tegoroczne przychody będą wyższe od osiągniętych w 2008 r. Pomóc ma w tym m.in. wysyp projektów unijnych — część z nich miała ruszyć w ubiegłym roku, a opóźnienia popsuły wyniki DGA.
— Do końca maja powinniśmy mieć już obraz sytuacji — ile projektów ruszyło i na jaką kwotę — mówi Anna Szymańska, wiceprezes DGA.
Na razie DGA jeszcze się restrukturyzuje. Zarząd nie ukrywa, że w modelu biznesowym potrzebne będą zmiany.
— Skupiamy się obecnie na "przywróceniu pacjenta do życia". Jeśli pierwszy kwartał zakończy się na plusie i będą dobre perspektywy na drugi kwartał — przymierzymy się do zmiany kształtu modelu biznesowego tak, aby z kolejnych zawirowań rynkowych wyjść bardziej obronną ręką — tłumaczy Andrzej Głowacki.
Ostatnio spółka wraz z partnerem uzyskała duży kontrakt w ramach programu zwolnień w Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa. Jako koordynator ma otrzymać 5,5 mln zł. Liczy też na pozytywne zakończenie procesów prywatyzacyjnych, przy których doradza (m. in. sprzedaż PW Rzeczpospolita). DGA wiąże też nadzieje z działalnością w segmencie energetycznym — chce być łącznikiem między koncernami energetycznymi i gminami a producentami biomasy w projektach budowy biogazowni, które mogą być dofinansowane ze środków unijnych. Nie wyklucza, że sama zaangażuje się kapitałowo w taki projekt. Spółka szykuje też niewielkie przejęcia, na które zdobyła pieniądze z emisji akcji pod koniec 2007 r.
— Ceny już są atrakcyjne — zapewnia Andrzej Głowacki.
Informacji o nowych inwestycjach należy się spodziewać jeszcze w tym kwartale. Czekamy.