Diesel nie do ruszenia

opublikowano: 13-12-2015, 22:00

Afera dotycząca silników wysokoprężnych w autach koncernu VW nie wpłynęła na decyzje flotowców. Na decyzje Kowalskich też nie wpłynie.

Najchętniej wybieranymi napędami w polskich flotach są niezmiennie silniki diesla. Zgodnie z danymi Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWiLP) stanowią ponad 70 proc. w autach we flotach firm należących do tej organizacji. Jedna trzecia to silniki benzynowe. Napędy alternatywne — elektryczne i hybrydowe — to ciągle margines: 0,2 proc. Ale liczba pojazdów z tymi ostatnimi napędami systematycznie rośnie — po trzecim kwartale tego roku było to 299 samochodów, czyli o połowę więcej niż pod koniec marca 2015 r.

Murem za olejem napędowym

Wśród klientów spółki LeasePlan Polska, największej firmy CFM w naszym kraju, aż 80 proc. klientów wybiera właśnie diesle. I nic nie wskazuje na to, żeby miało się to szybko zmienić.

— Faktem jest, że z roku na rok rośnie zainteresowanie napędami alternatywnymi, ale przyszłość ekoaut w dużej mierze będzie zależała od wsparcia rządowego i zastosowania rozwiązań podobnych do tych z Holandii czy Norwegii. W Polsce auta z silnikami elektrycznymi to nadal wyjątki. Największymi barierami są stosunkowo wysoki koszt zakupu takiego pojazdu i brak powszechnego dostępu do infrastruktury. Rosnące zainteresowanie napędami alternatywnymi z czasem przełoży się jednak na obniżenie cen rynkowych takich aut — uważa Sebastian Krzysztofik, kierownik ds. zakupów LeasePlan Polska.

Według niego przechodzenie na napędy alternatywne może przyspieszyć z powodu zamieszania wokół silników Diesla w koncernie Volkswagen.

— Szczególnie dotyczy to międzynarodowych koncernów, które przywiązują dużą wagę do rozwiązań proekologicznych i wybierają auta z niższą emisją CO 2. Zyskać mogą przede wszystkim hybrydy, które są coraz powszechniejsze, a ich cena jest już porównywalna z cenami aut z silnikami Diesla — mówi Sebastian Krzysztofik. Szybko uzupełnia jednak, że mimo ostatnich wydarzeń nie ma znaczącego odwrotu od silników diesla — nie ma żadnej wyraźnej tendencji w wynikach sprzedaży.

— Czas pokaże, co się wydarzy na rynku. Przy zakupach flotowych niezmiennie decyduje TCO, czyli całkowity koszt posiadania. Ceny paliwa wspomagają sprzedaż aut z silnikami benzynowymi, ale biorąc pod uwagę przebiegi roczne, silnik diesla wydaje się wciąż najkorzystniejszy finansowo. Hybrydy najlepiej sprawdzają się przy małych przebiegach, w aglomeracjach miejskich, ale bez wsparcia legislacyjnego przegrywają wyższym całkowitym kosztem zakupu i posiadania — wyjaśnia Sebastian Krzysztofik.

Atak hybrydą

Również Michał Chudzik, dyrektor handlowy Alphabet Polska Fleet Management, nie zauważył, żeby doniesienia o nieprawidłowościach w wyliczaniu realnej emisji dwutlenku węgla w samochodach koncernu Volkswagen z silnikami diesla spowodowały odwrót klientów od aut z takim napędem. — Ale najwięcej klientów firm CFM to często międzynarodowe korporacje.

Z naszych badań wynika, że przynajmniej 30 proc. z nich ma w polityce flotowej określony limit emisji dwutlenku węgla przez służbowe pojazdy. Zachętą do inwestowania w alternatywne napędy jest więc często chęć zbalansowania emisji całej floty. Równocześnie samochody hybrydowe są coraz intensywniej promowane przez koncerny motoryzacyjne, a ich wykorzystanie we flotach — coraz częściej rozważane ze względu na korzystne TCO, nawet mimo nieco wyższej miesięcznej raty leasingowej — zauważa Michał Chudzik.

Wygląda więc na to, że „Dieselgate” nie tyle spowoduje masowy odwrót od silników wysokoprężnych, ile może — dla poprawy ogólnych wyników emisji szkodliwych związków — ewentualne większe zainteresowanie napędami alternatywnymi, być może kosztem benzynowych. To scenariusz dla dużych flot. A co z Kowalskimi?

Jeśli Passat, to na ropę

Prywatni użytkownicy samochodów nie koniecznie przejmują się limitami emisji spalin. W dodatku po prostu nie stać na nowe samochody z silnikami spełniającymi (jeśli rzeczywiście spełniają…) normy. 70 proc. zakupów nowych aut w Polsce przypada na firmy. Ci klienci indywidualni, którzy już kupują nowe auto, raczej zadowalają się tańszym.

Reszta kupuje używane (rocznie trafia do Polski około 700 tys. takich samochodów). I choć wśród prywatnych nabywców spadła ostatnio popularność diesla, to z pewnością nie przez volkswagenową aferę. Raczej przez wahania cen paliw. Bo to jedyne, co może zniechęcić Polaków do tych silników. Rekordowy popyt na diesla na rynku używanych aut zanotowano u nas pięć lat temu. Trzy czwarte poszukujących wtedy samochodu w serwisie Otomoto.pl wybierało właśnie taki napęd.

Ta miłość nie mogła jednak trwać wiecznie, bo cena oleju napędowego zaczęła rosnąć. Z poniżej 4 zł doszła do rekordowych 5,8 zł w styczniu 2012 r. Popyt na diesla coraz bardziej spadał i w marcu 2013 r. po raz pierwszy większość zapytań w wyszukiwarce dotyczyła silników benzynowych. Od tego czasu liczba wyszukiwań dla parametru „diesel” nigdy już nie przekroczyła 40 proc. (średnia dla 2014 r. wyniosła 37 proc.). Są jednak modele aut, które niezależnie od cen paliw na stacjach benzynowych zawsze są poszukiwane właśnie z silnikiem Diesla. Chodzi o Volkswagena Passata, Audi A4, Volkswagena Golfa, Audi A4 i Skodę Octavię. &

© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy