Dla amatorów sztuki i koneserów

Izabela Tadra
opublikowano: 17-04-2009, 00:00

Linz pokaże turystom i miłośnikom sztuki swoje długo skrywane oblicze. Nowa Europejska Stolica Kultury chce się promować przy pomocy… Hitlera.

Nazistowski dyktator ma wypromować Linz

Linz pokaże turystom i miłośnikom sztuki swoje długo skrywane oblicze. Nowa Europejska Stolica Kultury chce się promować przy pomocy… Hitlera.

Zanim położony nad Dunajem Linz został odkryty i ulubiony przez malarza amatora i ksenofoba Adolfa Hitlera, uroki tych okolic docenili starożytni Rzymianie. Tam właśnie założyli port rzeczny, który nazwali Lentią. Z kolei gdy Europę spowijały mroki średniowiecza, w Linzu władali Babenbergowie, a za czasów Fryderyka III miasto było nawet stolicą Cesarstwa Rzymskiego. Jeszcze przed nastaniem reformacji Linz i jego społeczność szczyciły się opinią otwartych na nowe prądy religijne i filozoficzne. Dzisiaj natomiast miasto jest mekką amatorów sztuki współczesnej i alternatywnej.

Trochę historii

Miasto, które przez lata było rajem ludzi twórczych, przygarnęło także słynnego astronoma Jana Keplera, który przez ponad 15 lat żył tam i pracował. W czasie wojny trzydziestoletniej (XVII w.) Linz został zniszczony i musiało minąć ponad 200 lat, nim udało się przywrócić mu świetność.

Dopiero bowiem rewolucja przemysłowa w XIX wieku sprawiła, że austriackie miasteczko znów zaczęło się rozwijać. To wtedy kolejny raz uruchomiono port rzeczny na Dunaju i doprowadzono do miasta kolej. W latach 30. XIX wieku połączyła miasta Gmund, Linz i Budziejowice. Nieco ponad 20 lat później na tej trasie pojawiły się parowozy, zastępując konie pociągowe. Linia kolejowa służyła głównie transportowi soli z Salzkammergut do Czech.

W Linzu przemysł kwitł i kwitnie nadal, ale mieszkańcy nie odcinają się od tradycji. Dziś w Reinbach, po zachowanym półkilometrowym odcinku torów kursują ciągnięte przez konie wagony, a dawne budynki zabytkowych stacji Kutscher-Stub’m i Biedermeier-Stüberl mieszczą stylowe gospody i restauracje.

Führer zaprasza

Choć Adolf Hitler do historii przeszedł nie jako ikona popkultury, tylko zbrodniczy dyktator, to Linz zamierza dzięki niemu zyskać popularność. W 1899 r. rodzina Hitlera przeprowadziła się tu, a on sam uczęszczał do gimnazjum. Jako dorosły zwykł określać Linz jako swoje "Heimatstadt" (niem. miasto rodzinne), a młode lata jako najszczęśliwsze w życiu. Na cmentarzu w Linz-Leonding jest grób jego rodziców. Wkrótce po napaści na Austrię w 1938 r. Hitler polecił opracowanie projektu przebudowy i rewitalizacji miasta. Miała nad tym pracować śmietanka niemieckich architektów. A nad całością miał czuwać naczelny architekt Berlina — Albert Speer, który w 1942 r. został również ministrem uzbrojenia.

Linz w wyobrażeniach Hitlera miał się stać centrum kulturalnym Europy i najpiękniejszym miastem nad Dunajem. Miał prześcignąć Wiedeń, którego dyktator szczerze nie cierpiał. To w Linzu planował spędzić szczęśliwą i spokojną starość wraz z Ewą Braun. Czy to właśnie dlatego władze miasta nie wstydzą się dziś promować, wykorzystując wizerunek Hitlera? Oficjalne hasło promocyjne brzmi bowiem: "Kulturalna stolica Führera".

— Chcemy pokazać jak w okresie nazizmu zbiegały się ambicje kulturalne i polityczne — wyjaśnia motywy takiego wyboru Martin Heller, dyrektor artysyczny "Linz 2009".

Przedstawiciele austriackiej ambasady, woleli jednak dyplomatycznie przmilczeć nasze pytanie o ocenę pomysłu wykorzystania dyktatora do promocji miasta.

Linz symboliczne 2009

Plany Hitlera nie zostały wcielone w czyn. Linz zyskał świetność dopiero w połowie lat 50. ubiegłego stulecia, kiedy alianci opuścili Austrię. Do dzisiaj, co prawda, nie prześcignął Wiednia, ale idzie z nim łeb w łeb w pojedynku o miano centrum europejskiej sztuki współczesnej. Światową sławą cieszą się jego muzea i galerie, zwłaszcza Ars Electronica i Lentos.

Wszystkie istotne dla turystów obiekty nad Dunajem znajdują się w pobliżu głównego mostu — Nibelungenbrücke. Dzięki temu miasto poradziło sobie z widokiem na rozbudowany port rzeczny. Niemal w całości zapełniają go dźwigi, dzięki czemu nie sposób zapomnieć, że tegoroczna Europejska Stolica Kultury to miasto portowe i przemysłowe. Przypomina o tym również wiecznie szare od chmur i dymu niebo. Nowoczesne budynki Lentos, Brucknerhaus i centrum Ars Electronica świetnie wpisują się w industrialny krajobraz.

Linz ma w tym roku być miastem, w którym każdy amator sztuki współczesnej znajdzie coś dla siebie. W kalendarzu imprez, oprócz stałych pozycji, takich jak Festiwal Crossing Europe, Pflasterspektakel czyli Festiwal Artystów Ulicznych, Festiwal Ars Electronica, jest wiele dodatkowych. Wystawa Best of Austria (do 10 maja) pokaże najcenniejsze zbiory austriackich muzeów. Od 2 lipca w nowym południowym trakcie Muzeum Zamkowego będzie można oglądać wystawę Zielona Wstęga Europy. Dotyczy ona powstawania granicy między Europą wschodnią i zachodnią. Wielki Europejski Festiwal Linz zakończy europejskie tournee muzyka Huberta von Goiserna, który przez wiele miesięcy podróżował po niemal całej Europie. Celem tej podróży było nawiązanie współpracy z lokalnymi twórcami, a efektem jest seria koncertów granych w każdym miejscu, w którym zatrzymał się von Goisern i jego kompania.

Po zakończeniu Roku Stolicy Kultury 2009, Linz nadal chce być atrakcyjnym celem podróży i miastem inspirującej różnorodności. Dlatego rozbudowa i tworzenie nowych ośrodków kultury i sztuki władze municypalne planują także na kilka następnych lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu