Długi hut pogrążają katowicki Stalexport

Maria Trepińska
04-12-2000, 00:00

Długi hut pogrążają katowicki Stalexport

Giełdowej spółki nie stać na przejęcie hut Zawiercie oraz Łabędy

Emil Wąsacz, nowy prezes Stalexportu, potwierdził obawy audytorów katowickiej firmy, że silne zaangażowanie w hutnictwo zagraża dalszej działalności giełdowej spółki. Spółka zrezygnowała z planów przejęcia hut Zawiercie oraz Łabędy i zapowiada ostre cięcia w spółkach zależnych.

KPMG, audytor spółki, już w raportach rocznych za 1998 r. i 1999 r. przestrzegał, że Stalexport poniósł spore nakłady w podmiotach powiązanych, których sytuacja wskazuje na zagrożenie kontynuacji jego działalności. Ich zdaniem, istnieje ryzyko, że giełdowa spółka nie będzie w stanie odzyskać zaangażowanych środków w perspektywie umożliwiającej jej niezakłócone funkcjonowanie. Taki sam zapis znalazł się w raporcie z dnia 14 listopada, za pierwsze półrocze 2000 r. W listopadzie rada nadzorcza Stalexportu przyjęła rezygnację Ryszarda Harhali, ze stanowiska prezesa i powołała na jego miejsce Emila Wąsacza, byłego ministra skarbu.

Stalowe problemy

— Kłopoty Stalexportu wynikają, po pierwsze z przeinwestowania, czyli realizowania inwestycji przekraczających możliwości finansowe spółki. Po drugie, poszły one tylko w jednym kierunku, czyli w hutnictwo. W związku z tym można powiedzieć, że huty, które znalazły się w trudnej sytuacji, lub których pozycja na rynku nie była zbyt mocna, potrzebują kolejnych środków finansowych, a to przekracza możliwości Stalexportu. Dlatego należy uporządkować problemy grupy kapitałowej. Stalexport podjął się restrukturyzacji znacznej części hutnictwa. Firma handlowa nie powinna tego robić, bo jest to dla niej zbyt duże obciążenie. Jeśli chodzi o sferę handlową, to spółka dobrze funkcjonuje i utrzymuje swój rynek — tłumaczy Emil Wąsacz.

Stalexport posiada udziały m.in. w hutach Ostrowiec, Szczecin, Elstal-Łabędy. Prezes Wąsacz porządki w grupie kapitałowej rozpoczął od opracowania programu restrukturyzacji Huty Ostrowiec, której problemy finansowe najbardziej zagrażają giełdowej spółce. Poręczenia Stalexportu wobec tylko tej huty przekraczają 336,5 mln zł.

Giełdowa spółka w sumie zaangażowała w branżę hutniczą około 1,5 mld zł. Zdaniem prezesa Wąsacza, firma nie utraciła płynności finansowej, ale sytuacja jest poważna. Kolejnym zagrożeniem mogą być prowadzone w branży hutniczej postępowania układowe.

— Prowadzą one do tego, że cały dług przenosi się na Stalexport. Dlatego finanse firmy wymagają głębokiej i szerokiej restrukturyzacji — podkreśla Emil Wąsacz.

Cięcia w Ostrowcu

Zdaniem prezesa Wąsacza, zaangażowanie Stalexportu w Hutę Ostrowiec było nietrafioną inwestycją.

— Przyjęliśmy program restrukturyzacji, który zakłada dopasowanie produkcji i zatrudnienia do potrzeb rynku. W ciągu trzech lat zatrudnienie zmniejszy się o 30 proc., do poziomu 2,2 tys. osób. W Ostrowcu popełniono kilka błędów. M.in. na inwestycje ekologiczne wydano 172 mln zł, z myślą o większych zdolnościach produkcyjnych rzędu 1,2 mln ton. Moim zdaniem, ta inwestycja nie powinna przekroczyć 100 mln zł. Uważam, że huta powinna produkować około 0,57 mln ton stali. Chcemy przeprowadzić także restrukturyzację finansową i zaproponujemy wierzycielom akcje za długi oraz podwyższymy kapitał akcyjny o 223 mln zł — mówi prezes Wąsacz.

Zarząd Stalexportu prowadzi również rozmowy z bankami na temat przesunięcia terminów spłat kredytów zaciągniętych przez hutę i poręczonych przez katowicką firmę. Huta Ostrowiec ma do spłaty 98 mln zł kredytów. Nowy szef Stalexportu zmienił prezesa huty, i powołał na to stanowisko Grzegorza Zarębskiego, szefa Nafty Polskiej. Ta zmiana oraz powołanie Edwarda Szlęka, byłego prezesa Huty Zawiercie, na stanowisko wiceprezesa Stalexportu, powinny, zdaniem Emila Wąsacza, pomóc rozwiązać problemy w Ostrowcu.

Prezes Wąsacz pytany o to, kto odpowiada za doprowadzenie do dramatycznej sytuacji w Hucie Ostrowiec, która zachwiała pozycją Stalexportu, powiedział, że ma zasadę nieoglądania się wstecz.

Nie kupią Zawiercia

— Wstrzymałem wszystkie nowe inwestycje w hutnictwo. Nie kupimy Huty Zawiercie. Ewentualnie mogę rozważać jakąś fuzję kapitałową z HZ, ale nie na zasadzie zaangażowania środków finansowych przez Stalexport — podkreśla Emil Wąsacz.

Wcześniej Stalexport zaangażował się także kapitałowo w spółkę z Hutą Łabędy i Elstal-Łabędy, które też przynoszą straty. Poprzedni zarząd zapowiadał, że przejmie Hutę Łabędy. Obecny jest odmiennego zdania.

— Nie widzę szans na realizację projektu przejęcia Huty Łabędy przez Stalexport. Przejęcie jej oznaczałoby duże obciążenie dla Stalexportu. W praktyce groziłby upadek jednej i drugiej firmie. Obecnie prowadzimy takie analizy, aby HŁ funkcjonowała w konfiguracji bez zbędnego balastu. Spółka Elstal nie stanowi takiego zagrożenia dla Stalexportu jak Ostrowiec, ale i z tym problem musimy się uporać — tłumaczy Emil Wąsacz.

Katowicka spółka nie planuje dalszego przejmowania zakładów stalowych, ponieważ nie może ona przyjąć kolejnych zobowiązań. Dużym zagrożeniem dla spółki są poręczenia kredytowe. Podmioty, które przejął Stalexport, nie mają wystarczającej zdolności kredytowej, dlatego pożyczki uzyskiwały na zasadzie poręczeń Stalexportu. Na 30 czerwca 2000 r. poręczenia dla Huty Szczecin wynosiły — 35,7 mln zł, Elstalu-Łabędy — 222,9 mln zł, Odlewni Rur w Ostrowcu Świętokrzyskim -17,7 mln zł.

EBOR zostanie

Od pewnego czasu spekuluje się na temat wyjścia kapitałowego EBOR, głównego akcjonariusza Stalexportu.

— EBOR jest bankiem inwestycyjnym i będzie starał się wyjść z zyskiem. Na razie ponosi on straty na tej inwestycji. Wobec tego oceniam, że nie nastąpi to w najbliższym czasie. EBOR pozostanie inwestorem w Stalexporcie jeszcze 2-5 lat — mówi Emil Wąsacz.

Zdaniem prezesa Wąsacza, Stalexportowi przydałoby się podwyższenie kapitału przez emisję akcji, adresowaną do inwestora strategicznego lub do akcjonariuszy.

— Emisja akcji w sytuacji kiedy spółka przeżywa kłopoty jest błędem — mówi prezes Wąsacz.

Według szefa Stalexportu firma nie wycofa się z branży hutniczej.

— Popełniono wiele błędów inwestycyjnych, ale wyjście z sektora jest niemożliwe. Chyba, żeby pojawił się taki inwestor, który przejąłby nasze huty wraz z ich zobowiązaniami — dodaje prezes Stalexportu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Długi hut pogrążają katowicki Stalexport