Pozytywny przebieg piątkowych sesji w USA niewiele wniósł optymizmu na nasz rynek. Żadnego wrażenia nie zrobiły również zaskakująco pozytywne dane na temat deficytu obrotów bieżących. Od samego otwarcia WIG20 zdradzał wyraźne oznaki słabości. W dużej mierze przyczynił się do tego Elektrim. Żądanie od tej spółki przez PZU Życie wykupu obligacji za kwotę 200 mln rzuca negatywny cień na jej przyszłość. Zgodnie z oczekiwaniami rynek przyjął tę wiadomość negatywnie ale bez paniki. W początkowej fazie sesji Elektrim tracił ponad 4 %. Z czasem sytuacja na tym papierze nieco się poprawiła. Bardzo słabo za to całą sesję zachowywał się KGHM. Spółka ta przebiła na chwilę w trakcie sesji istotny poziom wsparcia na wysokości 10 zł i osiągnęła zarazem najniższą cenę w swej giełdowej historii. Takie zachowanie kursu jest odzwierciedleniem splotu negatywnych czynników wpływających na sytuację tej spółki. Wydaje się że warunkiem zatrzymania dalszej deprecjacji może być jedynie wyraźny wzrost cen miedzi i poprawa wyników finansowych, które zapowiadają się bardzo mizernie na III kwartał. Trudno raczej w najbliższym czasie oczekiwać nagłej poprawy w tym zakresie. Oznacza to że kurs spółki może długo jeszcze oscylować wokół najniższych wartości. W poniedziałek pogorszyły się również znacznie notowania TPSA. Spadek nastąpił jednak po ponad 10 % wzroście zatem nie można wykluczyć w tym przypadku realizacji krótkoterminowych zysków. Ogólne zniechęcenie do aktywnego handlu jakie obserwujemy od kilku sesji jest wciąż pochodną wielu niejasności jakie towarzyszą inwestorom. Myślę że stosunkowo najmniejszą jest to czy będziemy mieli rząd mniejszościowy czy koalicję. Najpoważniejszym czynnikiem wciąż pozostaje sytuacja gospodarki amerykańskiej oraz reperkusje związane z dalszym rozwojem sytuacji międzynarodowej. Mam wrażenie że pomimo względnego uspokojenia o panikę na rynkach finansowych w obecnych okolicznościach bardzo łatwo.
Paweł Czupryński, DM BZ WBK