DnB Nord ma wabik na klientów

Eugeniusz Twarg
opublikowano: 09-09-2008, 00:00

DnB Nord chce się załapać

Bank szykuje mocne wejście na rynek kredytów mieszkaniowych

DnB Nord chce się załapać

na ostatni być może już pociąg odchodzący z dworca dobra koniunktura. Dlatego biegnie na skróty.

Niemiecko-norweski DnB Nord zabiera się do zmniejszenia przewagi konkurentów. Kiedy inni swobodnie podróżowali na fali prosperity, on miał w Polsce co innego na głowie — finalizował, a potem konsumował przejęcie banku BISE. Teraz przygotowuje się do gonitwy za resztą stawki. Drogą na skróty.

— W ciągu miesiąca wystartujemy z ofertą kredytów hipotecznych — zapowiada Bartosz Chytła, nowy wiceprezes banku odpowiedzialny za detal.

Głównie za pośrednictwem pośredników kredytowych. DnB Nord ma wprawdzie swoje oddziały, i to niemało, bo 50 placówek, lecz sieć nie jest bardzo efektywna, gdyż powstawała w dość przypadkowy sposób, w ramach łączenia różnych banków, które ostatecznie przyjęły szyld BISE. Zanim będą gotowe do sprzedaży, minie trochę czasu. A czas to pieniądz. Dlatego nową ofertę (również we frankach, na 100 proc. wartości nieruchomości) skieruje do "multipleksów" kredytowych: Open Finance, Expandera i innych.

— Mamy bardzo dobrą ofertę dla pośredników, którym zaproponujemy bardzo korzystne warunki, nie tylko cenowe, ale również doty-czące gwarancji szybkiej obsługi wniosków kredytowych — mówi Bartosz Chytła.

Hipoteka na haczyku

Plany są ambitne i zakładają osiągnięcie sprzedaży na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych już w pierwszym miesiącu. Bartosz Chytła zapewnia, że w przeciwieństwie do niektórych banków, które agresywnie weszły na ten rynek i zostały zasypane wnioskami kredytowymi, co spowodowało chwilowy paraliż komitetów kredytowych — DnB Nord ma wystarczające moce przerobowe.

Kredyt hipoteczny to będzie "hook product", wabik, na który DnB Nord chce złowić nowych klientów. Dopiero potem przygotuje dla nich nowe produkty. Na to przyjdzie poczekać, bo bank dopiero pracuje nad strategią i zakłada, że będzie ona gotowa od nowego roku.

— Korzystając z koniunktury, chcemy zbudować bazę klientów, jeszcze przed przyjęciem strategii — tłumaczy Bartosz Chytła.

Obecnie jest ona skromna i liczy około 30 tys. klientów detalicznych, ale dzięki kredytowi hipotecznemu w rok ma się wyraźnie powiększyć.

— Zakładamy agresywne wejście w rynek, rozumiane jako znaczący wzrost portfela naszych klientów, ale jednocześnie chcemy zadbać o odpowiedni zwrot dla właściciela również w krótkim okresie. A więc specjalizacja i skupienie się na precy- zyjnie wybranych segmentach rynku — mówi Bartosz Chytła.

Jakie to segmenty — wskaże strategia.

Patent na Monetię

Już dzisiaj wiadomo natomiast, jak mniej więcej będzie pozycjonowana Monetia, sieć punktów obsługi masowych płatności, przejęta wraz z BISE. Łącznie liczy ona ponad 200 punktów.

— Jeszcze w tym roku, oprócz obsługi płatności, zajmie się ona sprzedażą pożyczek gotówkowych — zapowiada Bartosz Chytła.

Monetia ma się stać brokerem prostych produktów ban

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twarg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu