Rząd nie poddaje się. Przyjął kolejny projekt podwyżki ZUS dla przedsiębiorców. Ma ona uderzyć w 30 proc. najbogatszych właścicieli firm.
Izabela Jaruga-Nowacka, wicepremier i minister polityki społecznej, przedstawiła wczoraj nowy rządowy projekt zmiany zasad opłacania ZUS przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. Podwyżka ma dotknąć przedsiębiorców, których dochody roczne przekraczają 30 tys. zł — to około 30 proc. osób samodzielnie opłacających składki.
Podwyżka proponowana teraz przez rząd ma być łagodniejsza od propozycji Krzysztofa Patera, byłego ministra polityki społecznej. Nadal jest jednak znaczna. Składka dla osób, których dochody w poprzednim roku wyniosły 30-39 tys. zł, skoczyłaby o 82 zł. Ci z dochodami w przedziale 39-48 tys. zł dopłacą 164 zł. Maksymalna składka ZUS liczona byłaby od 135 proc. średniej płacy (dla dochodów ponad 90 tys. zł). Wcześniej podstawa miała wynieść 180 proc.
Rząd winduje ZUS, ale chce chronić osoby dopiero rozpoczynające działalność gospodarczą.
— Ich składki przez dwa lata będą wynosiły 30 proc. minimalnego miesięcznego wynagrodzenia — twierdzi Izabela Jaruga-Nowacka.
Propozycja zróżnicowania składek ZUS płaconych przez przedsiębiorców jest częścią tzw. planu Hausnera. Pojawiła się wiosną i została zapisana w programie bez konsultacji z organizacjami przedsiębiorców. Po bardzo ostrym proteście środowisk gospodarczych Krzysztof Pater przedstawił złagodzony projekt i obstawał przy nim mimo powszechnego sprzeciwu wobec podwyżki. W trakcie prac Sejmu każda z lewicowych partii przedstawiła swoją wersję podwyżki ZUS, ale ostatecznie, niecałe dwa tygodnie temu, ustawa została odrzucona w trzecim czytaniu.
— Liczymy tym razem na sukces — zapowiada pani wicepremier.