Dobre czasy dla wellness i spa

Agata Hernik
opublikowano: 12-06-2007, 00:00

Moda na odpoczywanie nad basenem nie minie szybko Popularność spa rośnie. Aby zasłużyć na taką nazwę, nie wystarczy wstawić do hotelu wanny z hydromasażem.

Słowo spa pochodzi z łaciny — to skrócona forma „sanus per aquam” — zdrowy przez wodę. Teraz spa jest określeniem międzynarodowym, pod którym kryje się hotel z odpowiednim wyposażeniem — saunami, basenami, kąpieliskami parowymi, farmami urody i centrami wellness.

Spa to także dobry biznes, o czym przekonali się ci, którzy już takie centra prowadzą.

— Spa jest bardzo na czasie. Wystarczy sięgnąć do prasy kobiecej, by uświadomić sobie że wszystko jest teraz spa — menu spa, kosmetyki spa, urlop spa, ba... nawet odzież zaczyna być mniej lub bardziej spa. I z tego trendu korzystają hotele mające baseny, bazę zabiegową i salony kosmetyczne. Społeczeństwo jest też bardziej świadome konieczności dbania o zdrowie i urodę. Po tygodniu ciężkiej pracy coraz liczniejsze grono odwiedza hotele spa, by w ciągu weekendu naładować baterie. Zapanował duży ruch na rynku inwestycji — szacuje się, że rocznie powstaje około 40 obiektów spa —wyjaśnia Marcin Zajączkowski, dyrektor marketingu z Hotelu Zdrowia i Urody Willa Park.

Gdzie i jak budować

Wybór miejsca pod przyszły hotel ze spa może decydować, czy w przyszłości odwiedzi go tłum turystów, czy nie. Trzeba brać pod uwagę, czego szukają klienci takiego hotelu.

— Ośrodki spa najlepiej lokować albo w kurortach, albo na odludziu, gwarantującym gościom ciszę, spokój, z dala od zgiełku, szumu samochodów i tempa, jakie nadaje nam życie w mieście —radzi Ewa Kierdelewicz, specjalistka ds. marketingu w Hotelu SPA Faltom w Gdyni.

Budowa hotelu w szczególnie ciekawym lub malowniczym miejscu zwiększy szanse na to, że goście będą do niego wracać.

— Jeśli spojrzymy na usytuowanie istniejących obiektów na mapie kraju, to znaczną ich większość znajdziemy w miejscach atrakcyjnych turystycznie. Mam tu na myśli Wybrzeże, pojezierza, tereny górskie oraz znane kurorty czy uzdrowiska. Korzyścią jest tu duży ruch turystów, czyli potencjalnych gości. Nie bez znaczenia jest również łatwość dojazdu oraz bliskość dużych aglomeracji miejskich — tłumaczy Marcin Zajączkowski.

Jeżeli chodzi o kompleksy spa, to szczególnie ważne jest ich wyposażenie. Ponieważ wybudowanie i utrzymanie kompleksu basenów i kilku lub kilkunastu gabinetów nie jest tanie, trzeba się liczyć z dużymi nakładami finansowymi.

— Koszt zależy od wielkości obiektu, standardu, zakładanej oferty. Trudno jednoznacznie podać kwotę. W ubiegłym roku został otwarty ładny obiekt z blisko 100 pokojami, bazą spa liczącą 20 gabinetów, systemem basenów i saun. Inwestycja pochłonęła 50 mln zł — przybliża Marcin Zajączkowski.

Można za to liczyć, że inwestycje się zwrócą. Tym bardziej, że popularność spa jest międzynarodowa.

— Hotele rozszerzają zakres usług dodatkowych właśnie o spa & wellness. Jednak zapotrzebowanie to będzie wzrastać w związku z coraz większym napływem turystów z innych zakątków świata oraz świadomością Polaków, iż po pracy należy zwolnić i się zrelaksować — przekonuje Ewa Kierdelewicz.

Grunt to specjalizacja

Wysyp ośrodków spa ma też złe strony. Na przykład takie, że część jest nimi tylko z nazwy. Klienci mogą więc czuć się oszukani i podejrzewać, że wszystkie ośrodki spa są mniej więcej na tym samym poziomie.

— Problemem jest zła konkurencja, a więc obiekty, które pretendują do miana spa, a nimi nie są. Wstawiają wannę z hydromasażem i nazywają się hotelem spa, co psuje rynek. Brakuje ciągle kategoryzacji. Nie myślę tu o certyfikowaniu obiektów, bo to jest niemożliwe, ale dobre by było stworzenie jakiegoś ciała na wzór Polish Prestige Hotels. Ta organizacja skupia ponad trzydzieści hoteli i aby się w niej znaleźć, trzeba spełnić wiele kryteriów. Niemniej jednak wierzę, że koncepcja spa będzie zawsze znajdować zwolenników. Kiedyś jeździło się „do wód” — dziś „do spa”. — mówi Marcin Zajączkowski.

Na razie oferty poszczególnych ośrodków nie różnią się. Dlatego w przyszłości będą musiały się wyspecjalizować. Już teraz można oddzielić te ośrodki, do których się wyjeżdża na urlop, od gabinetów w miastach, gdzie można wpaść po pracy.

Będzie coraz lepiej

Jak twierdzi Krzysztof Milski, prezes Polskiej Izby Hotelarstwa, proponowanie gościom hotelowym usług spa wpisuje się w trend uatrakcyjniania obiektu przez oferowanie tego, czego klienci nie mają na co dzień.

— Chcemy pławić naszych gości w luksusie, temu właśnie służą tak zwane usługi dodatkowe. By sprostać oczekiwaniom, trzeba oferować to, czego gość nie ma na co dzień. Jeśli przyjechał z zatłoczonego miasta, proponujemy wypoczynek na łonie natury albo hotel w zabytkowym zamku, z jego historią i legendami. W całej Europie panują takie trendy, by coraz więcej odpoczywać, pojawiają się opinie, że niezdrowo jest codziennie pracować do późna — słowem, nadchodzą dobre czasy dla turystyki — tłumaczy Krzysztof Milski.

Budowanie hoteli spa jest więc zgodne z trendami europejskimi. Skoro ludzie chcą o siebie dbać i się relaksować, to czemu im tego nie zapewnić? I przy okazji zarobić?

— Według Światowej Organizacji Turystyki, w latach 2008-09 na wakacje wyjedzie aż miliard osób! Polskę teraz odwiedza 20 mln zagranicznych turystów rocznie. Wpływy z turystyki do budżetu winiosły w 2006 r. 6,5 mld dolarów — podkreśla Krzysztof Milski.

Trudno o lepsze prognozy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu