Wzrosty na giełdach w USA, wywołane dobrymi danymi makroekonomicznymi, utrzymywały się tylko przez pierwsze minuty sesji. Dość szybko do głosu doszła podaż, która sprowadziła wartość głównych indeksów do poziomu z wczorajszego zamknięcia. Inwestorzy jednak sceptycznie oceniają najbliższą przyszłość amerykańskiej gospodarki. Niepokoją ich kwartalne wyniki spółek.
Początek piątkowych notowań na Wall Street był udany. Nastroje poprawiły wiadomości o wzroście sprzedaży detalicznej i cen hurtowych w marcu. Wyższy niż oczekiwano okazał się również wskaźnik nastrojów konsumentów. Popyt dość krótko miał inicjatywę. Przy dość niewielkiej wymianie w pierwszej fazie sesji na rynku aktywniej zaczęli zachowywać się sprzedający. Inwestorzy obawiają się, że kwartalne wyniki spółek, które pojawią się w dużych ilościach już w przyszłym tygodniu, będą cześciej rozczarowywać niż cieszyć.
Wśród blue chipów ze średniej Dow Jones najsłabiej zachowuje się Boeing. Największy na świecie producent samolotów pasażerskich zapowiedział odpisanie 1,2 mld USD wartości aktywów, m.in. przejętych spółek, oraz zwiększenie rezerw.
Umiarkowanie tanieją akcje General Electric. Jedna z największych spółek świata poinformowała wprawdzie o 20 proc. wzroście kwartalnego zysku, ale okazało się, że to przede wszystkim zasługa operacji finansowych. Niepokojąco wyglądają dane o spadku sprzedaży turbin gazowych, które przynosiły dotąd dużą część zysku spółki.
Jak można było oczekiwać, na rynku spółek technologicznych drożeją akcje Juniper Networks i Foundry Networks, producentów sprzętu sieciowego. W przypadku pierwszej ze spółek zdecydowały o tym dobre wyniki pierwszego kwartału. W przypadku drugiej, oczekiwanie że takie będą. W górę poszła także cena papierów potentata tej części rynku, Cisco Systems.
Nie pomogło to jednak w utrzymaniu Nasdaq powyżej poziomu wczorajszego.
MD