Dobre ustawy pójdą do kosza

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2015-08-30 22:00

Konstytucja dla firm, blokada transferu dochodów za granicę, kodeks budowlany, naprawa przetargów — tych projektów Sejm raczej już nie zdąży uchwalić

Wszystko wskazuje na to, że do końca tej kadencji parlament nie wyrobi się z przyjęciem kilku bardzo ważnych dla przedsiębiorców ustaw. Żadnych szans na uchwalenie nie ma od lat oczekiwany przez inwestorów kodeks budowlany oraz nowa ustawa o zamówieniach publicznych (obiecywane w exposé przez premiera Donalda Tuska). Prawie pewne jest, że firmy nie doczekają się też ustawy Prawo działalności gospodarczej (PDG), czyli konstytucji dla przedsiębiorców, jak nazwał ją wicepremier Janusz Piechociński. PDG obiecywała w swym exposé premier Ewa Kopacz. Nikłe są też szanse na przyjęcie projektu, którego celem jest utrudnienie przerzucania dochodów za granicę w celu uniknięcia podatku.

UCIEKŁ CZAS:
UCIEKŁ CZAS:
Ministrowie i posłowie mieli 4 lata na przygotowanie i uchwalenie ważnych dla przedsiębiorców i gospodarki ustaw, m.in. kodeksu budowlanego i konstytucji dla firm. Niespieszne tempo prac nad projektami uniemożliwi ich przyjęcie w tej kadencji.
Marek Wiśniewski

Prysły oszczędności

Praktycznie możemy już pożegnać się z projektami, których jeszcze nie przyjął rząd i nadal są w uzgodnieniach i konsultacjach. Na takim etapie jest kodeks budowlany, którego celem było uproszczenie i przyspieszenie inwestycji. Rząd argumentował, że prawo regulujące proces inwestycyjno-budowlany jest tak zagmatwane, często zmieniane, że należy stworzyć jeden akt prawny, czyli kodeks. Niestety uzgodnienia i konsultacje przeciągały się niemiłosiernie. Obecnie projekt kodeksu nie jest jeszcze nawet przyjęty przez Radę Ministrów.

— Pozostały tylko dwa wrześniowe posiedzenia Sejmu. Z tego względu nie widzę absolutnie żadnych szans, by parlament zdążył uchwalić kodeks budowlany, tym bardziej że prace nad nim utknęły w martwym punkcie. Podobnie rzecz się ma z projektem nowego prawa zamówień publicznych. Szkoda, bo rozwiązania w nich zawarte mogły znacznie ułatwić proces budowlany i dostęp do zamówień publicznych — mówi Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP.

Podobnie jak w przypadku procesu budowlanego, rząd chciał napisać zupełnie nową ustawę o zamówieniach publicznych (obecna była zmieniana ponad 40 razy). Projekt zakładał m.in. pełną elektronizację przetargów, ograniczenie biurokracji, uproszczenie procedur, otwarcie na małe firmy. Rząd szacował, że instytucje zamawiające oszczędzą rocznie ok. 15 mld zł (wartość całego polskiego rynku zamówień szacowana jest na 150 mld zł rocznie).

Gdzie ta konstytucja

Oczkiem w głowie Janusza Piechocińskiego, wicepremiera i ministra gospodarki, był projekt konstytucji dla firm, nawiązującej do słynnej ustawy Wilczka. Pomysł był taki, by przenieść do niej wszystkie dobre, sprawdzone regulacje z obowiązującej ustawy o swobodzie gospodarczej i dorzucić liczne gwarancje dla przedsiębiorców. W projekcie zapisano m.in. zasadę, że dozwolone jest to, czego prawo nie zabrania,

domniemania uczciwości firm, zakaz nadużywania uprawnień przez urzędników. Rząd przyjął projekt pod koniec lipca. Na początku sierpnia trafił on do Sejmu. Problem w tym, że jeszcze nie odbyło się jego pierwsze czytanie. W komisji gospodarki usłyszeliśmy, że może odbędzie się na najbliższym posiedzeniu w dniach 9-11 września. Nie jest to jednak pewne.

— Moim zdaniem, małe są szanse, by PDG zostało uchwalone przez parlament jeszcze w tej kadencji. Po pierwszym czytaniu musi nad nim jeszcze popracować sejmowa komisja. A na to też potrzeba czasu. Po ewentualnym uchwaleniu przez Sejm jest jeszcze Senat i może znowu Sejm, gdy pojawią się senackie poprawki. Szkoda, bo to projekt, z którym przedsiębiorcy wiązali bardzo duże nadzieje i poświęcono na niego mnóstwo pracy — mówi Bartosz Wyżykowski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

PDG znalazło ważne miejsce w exposé premier Kopacz. Pod dużym znakiem zapytania stoi projekt mający na celu walkę z transferem dochodów do zagranicznych spółek powiązanych. Resort finansów sugerował, że z powodu tego procederu budżet państwa traci rocznie nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. Projekt utknął w sejmowej komisji. Pożegnać się możemy też z projektami usprawnienia inwestycji w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego i wsparcia rozwoju sieci szerokopasmowych związanych z wykorzystaniem istniejącej infrastruktury. Obu tych planowanych regulacji nie przyjął jeszcze rząd.

 

Możesz zainteresować się również: