Dobre wyniki przypomniały o Litwinach z GPW

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2014-08-20 00:00

Notowania Avii AM Leasing, firmy handlującej i leasingującej samoloty, rosną jak na drożdżach.

Czasem trzeba spaść na dno, żeby się mocno odbić. Czasem potrzeba do tego też bardzo dobrych wyników, czego potwierdzeniem są dwie ostatnie sesje w wykonaniu Avii AM Leasing, litewskiej spółki, która w czerwcu ubiegłego roku zadebiutowała na GPW.

None
None

Tym, którzy kupili jej akcje w ofercie publicznej (znaczącym akcjonariuszem stało się INF OFE, która ma 5 mln akcji, czyli 11,5 proc. kapitału), spółka zysków nie dała, dała natomiast lekcję cierpliwości, bo kurs opadł kilkanaście procent poniżej ceny z IPO (wynosiła 8 zł), obroty wygasły i nie pomagały ani solidne wyniki, ani niska wycena (wskaźnik cena/zysk przyjmował wartości jednocyfrowe), ani dobre rekomendacje od analityków — Andrzej Kubacki z ING Securities w lutym radził kupować akcje z ceną docelową 12,9 zł.

Inwestorzy przypomnieli sobie o Avii dopiero w poniedziałek, po tym jak kurs dobił do historycznego dna (5,95 zł), a spółka opublikowała raport za I półrocze. Przychody w tym okresie wyniosły 74,3 mln USD (15,5 mln USD przed rokiem), zysk operacyjny 21 mln USD (trzy razy więcej niż przed rokiem), a zysk netto 17,6 mln USD (cztery razy więcejniż w analogicznym okresie 2013 r.), czyli około 50 mln zł. Kapitalizacja spółki nawet po dynamicznej zwyżce z ostatnich dwóch sesji (ponad 30 proc.) to 340 mln zł. Skokowa poprawa zysku jest częściowo konsekwencją sprzedaży jednej ze spółek zależnych, do której należało 5 samolotów Boeing.

Po tej transakcji Avia wciąż ma 12 samolotów, które leasinguje. Firma czerpie też zyski z handlu statkami powietrznymi — kupuje te nieco starsze (przynajmniej 10 lat) i szuka na nich kupców, czasem modernizując maszyny. Działalność ta okazuje się bardzo dochodowa, a w ostatnich latach firma nie miała żadnych wpadek wynikowych.

Wydaje się jednak, że inwestorzy wrzucają Avię do jednego worka ze spółkami ukraińskimi, z których część fatalną polityką informacyjną zepsuła wizerunek zagranicznych firm, notowanych na GPW (dotyczy to także tych z Rosji i Chin). Zdaniem Adama Łukojcia, zarządzającego Skarbiec TFI, w zmianie nastawienia inwestorów mogłaby pomóc wysoka dywidenda, na którą Avię na pewno stać — na koniec czerwca gotówka w bilansie miała wartość 51 mln USD (około 160 mln zł).

Wcześniej, w maju, spółka wypłaciła niewielką dywidendę w wysokości 0,20 LTL, czyli około 8 centów. Spółkę stać na więcej, choć mocnym argumentem zarządu przeciw większej hojności może być wysoka rentowność kapitału własnego, sięgająca 20 proc.