Dobry pomysł na niełatwe czasy

Anna Borys
opublikowano: 2008-11-28 00:00

Polacy mają dość niepewności. Zmęczeni liczeniem strat giełdowych i kiepskimi radami doradców inwestycyjnych zainteresowali się obligacjami.

Nie dziwią ostatnie dane Ministerstwa Finansów — emitenta obligacji skarbowych: w ostatnich miesiącach Polacy zamiast funduszy inwestycyjnych, a nawet lokat bankowych, coraz częściej lokują oszczędności w obligacjach rządowych.

Oprocentowanie

Skąd takie zainteresowanie? Powodów jest kilka. Po pierwsze, papiery skarbowe mają gwarancje Skarbu Państwa, co stanowi dużą zaletę, zwłaszcza w niepewnych czasach. Po drugie, resort oferuje osobom fizycznym wiele papierów — krótsze i dłuższe, o zmiennym i stałym oprocentowaniu, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Na tym nie koniec argumentów przemawiających za inwestycjami w papiery dłużne. Oprocentowanie wydaje się atrakcyjne, zwłaszcza wobec lokat bankowych (na rynku giełdowym lub międzybankowym też można kupić papiery skarbowe, nawet ciut lepiej oprocentowane niż detaliczne). Zwłaszcza że ostatnio resort finansów, podobnie zresztą jak banki, podnosi tzw. rentowność obligacji.

— Zdecydowaliśmy się na podwyższenie oprocentowania, wiedząc że banki prześcigają się w coraz to nowych produktach oszczędnościowych. Jesteśmy jednak przekonani, że bezpieczeństwo inwestycji, gwarantowane przez Skarb Państwa, pozostaje najmocniejszym magnesem — uważa Anna Suszyńska, zastępca dyrektora departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów.

Odsetki

Ile można zarobić? Przeglądając ofertę resortu finansów da się zauważyć, że roczne zyski z obligacji sięgają nawet 7,5 proc. (nie uwzględniając oczywiś-cie podatku Belki). To znacznie więcej niż średnia z rocznej lokaty bankowej (5,4 proc. — dane NBP). Niektóre banki wabią jednak odsetkami sięgającymi nawet 10 proc. Zauważmy jednak, że wysokie oprocentowanie dotyczy tylko lokaty paromiesięcznej. Roczne produkty są znacznie mniej atrakcyjne.

6,25 proc.

Rada "PB": dobry wybór

na okres spadających stóp procentowych.

Oprocentowanie najpopularniejszych

dotąd obligacji dwuletnich, ustalono w listopadzie na 6,25 proc. rocznie. To o 45 pkt bazowych więcej niż dotychczasowa oferta. Nabywcy mogą liczyć po ich wykupie, to jest po dwóch latach, na kupon 12,89 zł

od jednego papieru.

7 proc.

Rada "PB": nienajlepszy wybór

na czas niskiej inflacji.

Ministerstwo Finansów zdecydowało się także znacząco zwiększyć kupon papierów czteroletnich. W pierwszym, rocznym okresie odsetkowym, wyniesie on 7 proc., co stanowi poprawę w porównaniu do października aż o 70 pkt bazowych. Zyski z czterolatek zależą od poziomu inflacji. Wypłacane są na koniec inwestycji.

6,38 proc.

Rada "PB": nienajlepszy wybór na okres spadających stóp procentowych.

Oprocentowanie trzyletnich obligacji wynosi

6,38 proc. w pierwszym, półrocznym okresie odsetkowym. Oznacza to, że posiadacze tych papierów mogą liczyć na wypłatę 3,19 zł

od jednej obligacji wartej 100 zł już po sześciu miesiącach oszczędzania. Kupon tych papierów zależy od stawek pożyczek na rynku międzybankowym (WIBORU). "Trzylatki"

są jedynymi obligacjami o charakterze rynkowym,

co oznacza, że można nimi handlować na giełdzie oraz na rynku regulowanym MTS-CeTO.

7,5 proc.

Rada "PB": dobry sposób na roczną lokatę.

W listopadowej ofercie najwyżej oprocentowane są "dziesięciolatki". W pierwszym, rocznym okresie odsetkowym tzw. kupon wynosi 7,5 proc. (wzrost

o 50 pkt bazowych w porównaniu z październikiem). W kolejnych latach oprocentowanie zależy od inflacji. Dziesięciolatek wcale nie trzeba trzymać tak długo. Można je bez kłopotu odsprzedać resortowi wcześniej, na przykład po roku. Trzeba się jednak liczyć z tym, że sprzedawca zabierze nam 1 zł od kupionej przed czasem obligacji. Podobny mechanizm, z wyjątkiem trzyletnich papierów, działa przy innych typach obligacji detalicznych.