Czytasz dzięki

Dobry wiatr dla wiatraków

opublikowano: 12-12-2019, 22:00

Presja na zmianę tzw. ustawy odległościowej, która wprowadziła tzw. zasadę 10H, jest coraz silniejsza.

Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, poinformowała niedawno, że rząd znowelizuje przepisy tzw. ustawy odległościowej, czyli ustawy o inwestycjach wiatrowych na lądzie z lipca 2016 r., która określa minimalną odległość budynków mieszkalnych od wiatraków. Zgodnie z nią nowa inwestycja mieszkaniowa nie może znajdować się w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości elektrowni wiatrowej (tzw. zasada 10H), jeśli nie jest przewidziana w planie miejscowym. Od połowy tego roku, po trzyletnim vacatio legis, samorząd nie może wydać pozytywnej decyzji o warunkach zabudowy dla inwestycji, która łamie tę zasadę. Z informacji „PB” wynika, że już w przyszłym tygodniu zbierze się międzyresortowy zespół ds. energetyki prosumenckiej, a wiele wskazuje na to, że będzie poruszona na nim kwestia nowych rozwiązań legislacyjnych związanych z wiatrakami, w tym zasady 10H.

- Analizowane przez nas scenariusze transformacji energetycznej polskiej gospodarki w połączeniu z prognozowanym wzrostem zapotrzebowania na energię elektryczną w przemyśle wskazują, że rozwój morskiej energetyki wiatrowej nie pokryje tego rosnącego zapotrzebowania. Dlatego rozważamy możliwość zapewnienia dodatkowych bodźców do rozwoju elektrowni wiatrowych na lądzie - mówiła na konferencji „Zielona gmina” w Ministerstwie Rozwoju Hanna Uhl, zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki Niskoemisyjnej w Ministerstwie Rozwoju.

Zła zasada

Choć elektrownie wiatrowe są często oprotestowywane przez lokalne społeczności, na zapowiedzi rządu z nadzieją patrzy branża.

— Ze względu na ustawę odległościową nie możemy korzystać z najnowszych osiągnięć technologicznych, które gwarantują o wiele tańszy prąd z wiatraków niż teraz — mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Według niego nowoczesne wiatraki są wyższe, ale bardziej ciche i wydajne, a ustawa odległościowa praktycznie zablokowała możliwości dalszego rozwoju i modernizacji lądowych farm wiatrowych. Do postulatu zniesienia zasady 10H dołączają się niektóre samorządy. Związek Gmin Wiejskich RP twierdzi, że jest „nieuzasadniona żadnymi racjonalnymi względami interesu publicznego”. Większość elektrowni wiatrowych powstaje na wsiach (choć nadal stosunkowo niewiele gmin ma je na swoim terenie), dlatego ich głos jest najsilniejszy. Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica i prezes Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Odnawialnym Źródłom Energii, podkreśla, że jego gmina starała się o odnawialne źródła energii od 2000 r. W popegeerowskiej gminie wiejskiej (woj. pomorskie) w farmy wiatrowe zainwestowały japońska firma Mitsui & J. Power oraz hiszpańska Eko Energy. Dzisiaj z podatku od nich do gminnej kasy wpływa kilka milionów złotych rocznie.

a2bc4ae2-8c2e-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Samorządu
Newsletter o inwestycjach i finansach lokalnej administracji.
ZAPISZ MNIE
Puls Samorządu
autor: Aleksandra Rogala
Wysyłany raz w tygodniu
Aleksandra Rogala
Newsletter o inwestycjach i finansach lokalnej administracji.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Mamy farmy wiatrowe, które generują łącznie 100 MW, a mieszkańcy z fotowoltaiki, solarów i pomp ciepła zainstalowanych w ich domach pozyskują około 4MW energii cieplnej i elektrycznej. Od początku byliśmy przeciwni zasadzie 10H. Uważam, że to samorząd powinien decydować o tym, czy dana inwestycja jest korzystna czy szkodliwa dla gminy — mówi Leszek Kuliński.

To zależy

W gminie Gruta (woj. kujawsko- -pomorskie) od lat działa elektrownia wiatrowa firmy z grupy Green Bear z Luksemburga.

— U nas inwestor zdążył przed lipcem tego roku z uzyskaniem pozwolenia na rozbudowę farmy wiatraków. Prawdopodobnie wkrótce ją rozpocznie. Mają powstać 32 turbiny o mocy 60 MW — informuje Przemysław Szczepanowski, zastępca wójta gminy Gruta. Jego zdaniem radykalna zmiana ustawy odległościowej byłaby błędem.

— Ustawa nie jest najgorsza, bo chroni interes mieszkańców. Trudno znaleźć rozsądną granicę oddziaływania wiatraków na ich zdrowie i komfort. To zależy od konkretnych lokalizacji. W niektórych gminach przepisy rzeczywiście blokują nawet rozsądne inwestycje, dlatego dobrze byłoby zapewnić mieszkańcom i samorządom większą swobodę decyzyjną — mówi Przemysław Szczepanowski.

Z podatku od nieruchomości od właścicieli wiatraków co roku do kasy gminy Gruta wpływa około 4,5 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane