Recepta na sukces? Zdaniem szefa Luxpolu — praca i konsekwencja w dążeniu do celu.
Częstochowski Luxpol to dynamicznie rozwijająca się firma handlująca kosmetykami. Zarządzają nią młodzi ludzie, dlatego też chętniej mówi się w niej o rozwoju i planach na niedaleką przyszłość, niż wraca do przeszłości. W gustownie urządzonym biurze jest niewiele miejsca. Zwłaszcza że krząta się tu zabiegana załoga, której średnia wieku nie przekracza trzydziestu lat. Na widocznym miejscu wisi nasze wyróżnienie „Gazela Biznesu” — znak, że firmie i jej szefowi wiedzie się w interesach.
Całkiem coś innego
— Pierwsze doświadczenia we własnej działalności gospodarczej miałem jeszcze na studiach. W 1995 r. zająłem się sprzedażą mięsa i drobiu. Przez trzy lata dopracowałem się sześciu punktów handlowych. Jednak ekspansja marketów spowodowała, że sklepy podupadały. Zacząłem szukać branży, która ma przyszłość. Biznes kosmetyczny kojarzył mi się z czymś pachnącym, estetycznym, ładnym i oczywiście z pięknymi kobietami. W przeciwieństwie do dotychczasowej działalności — wspomina Krzysztof Maligłówka, prezes Luxpolu.
Początki firmy to jego jednoosobowa działalność — lokalna dystrybucja kosmetyków szybko zbywalnych i akcesoriów kosmetycznych, takich jak wałki do włosów, grzebienie czy narzędzia do manikiuru. Był przedstawicielem handlowym własnej firmy. Jeździł po sklepach i szukał klientów.
— Uczyłem się na błędach. Potem pomyślałem, że tak jak ja sprzedawać mogą też inni. Zacząłem zatrudniać przedstawicieli handlowych, którzy rozszerzyli obszar działania hurtowni na sąsiednie województwa: dawne kieleckie, katowickie, opolskie i łódzkie — mówi prezes spółki.
Przedsiębiorstwo wkroczyło w nowy etap rozwoju. Stało się hurtownią regionalną.
Ważne plany
— Były też straszne momenty. W 2000 r. z powodu likwidacji sklepów straciłem prawie 200 odbiorców. Niektórzy nie do końca się ze mną rozliczyli, więc pozostało po tym 70 spraw w sądzie — opowiada szef Luxpolu.
Od 2001 r. firma zaczyna importować kosmetyki i dostarczać je na całą Polskę. W dwa lata później podpisuje z holenderską firmą perfumeryjną Kacofa BV (m.in. perfumy serii Black Onyx) umowę o wyłączności importu jej produktów do naszego kraju. Luxpol staje się tym samym ogólnopolskim dystrybutorem kosmetyków. Przy firmowym logo pojawia się hasło: „Wszystko, abyś była piękna”.
W tym roku firma rozpoczęła tworzenie własnej ogólnopolskiej sieci regionalnych przedstawicieli handlowych.
— Docelowo będzie ich około 20. Dysponujących firmowym samochodem, korzystających z branżowych szkoleń, dbających o sprzedaż i ekspozycję naszego towaru. Nie skończy się na perfumach. Myślę, że będziemy sprzedawać 3-4 marki „nie gryzące się”. W tym tzw. kolorówkę, czyli artykuły do makijażu, kosmetyki pielęgnacyjne, perfumy i oczywiście akcesoria kosmetyczne, od których się wszystko zaczęło — wyjaśnia Krzysztof Maligłówka.
Jego zdaniem, konsekwencją takiej ekspansji musi być wejście w duże sieci handlowe. Obecnie Luxpol ma umowę współpracy z E.Leclerc. Docelowo ma to być jeszcze kilka innych znaczących sieci.
Sprawy najważniejsze
Szef Luxpolu mówi, że najwięcej pracy jeszcze przed nim. W przyszłym roku zamierza wybudować magazyn oraz dwukondygnacyjny biurowiec z salą konferencyjną. Czeka na pozwolenie na budowę.
— Oddaję cały czas rodzinie i firmie. Na zbytki brak czasu i nadwyżek finansowych. Jedyne, co potrafi mnie oderwać od najważniejszych spraw, to pasja do sportowych samochodów. Czasami uczestniczę w zlotach, na których wspólnie z kierowcami sportowymi poprawiam technikę jazdy. Ale to najwyżej kilka razy w roku. Z wykształcenia jestem doradcą. Myślę, że wybierając tę drogę, po której zmierzam, dobrze sobie doradziłem — stwierdza Krzysztof Maligłówka.



