Dolar będzie po mniej niż 3,80 zł?

Marek Rogalski główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 2021-09-01 18:00

Amerykańska waluta jest w odwrocie na globalnych rynkach po tym, jak wystąpienie szefa Fedu w ubiegły piątek nie dało wskazówek co do rychłego ograniczenia skali skupu aktywów. Od wtorku widzimy też zdecydowany popyt na złotym, który budowany jest na fali spekulacji o interwencyjnej podwyżce stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już w październiku.

Pojawiają się też oczekiwania, że nasi decydenci powinni wziąć przykład z Węgrów, którzy po rozczarowaniu wysoką inflacją zareagowali dość zdecydowanie. W kontekście tych rozważań na pewno ważnym wydarzeniem będzie posiedzenie RPP w przyszłym tygodniu, a także późniejsza konferencja prezesa Adama Glapińskiego. Dobra passa na złotym może się skończyć jeżeli rynek dostanie wyraźny sygnał, że RPP będzie chciała zaczekać z oceną sytuacji do publikacji listopadowej projekcji inflacyjnej. Widać wyraźnie, że inwestorzy dali teraz naszym decydentom duży kredyt zaufania.

Złotemu na razie sprzyja też sytuacja na globalnych rynkach, a konkretnie słaby dolar. Dane napływające z USA wypadają słabo i coraz częściej tłumaczy się to obawami co do rozwoju wariantu Delta. To podbija tylko scenariusz, w którym na posiedzeniu Fedu 22 września nie zostaną podjęte decyzje odnośnie ograniczenia skupu aktywów. Inwestorzy mają zatem wciąż margines czasowy do rozgrywania rajdu ryzyka.

W środę zbliżyliśmy się do bariery 3,80 zł za dolara oraz 4,50 zł za euro. Te poziomy mogą zostać naruszone w kolejnych dniach, gdyż sentyment na rynkach pozostaje dobry. W kalendarzu mamy teraz kluczowe dane Departamentu Pracy USA w piątek, ale nie powinny one wstrząsnąć rynkami.