Dolar domaga się pilnej reanimacji

Kamil Zatonski
opublikowano: 2008-03-18 07:21

Na światowych rynkach finansowych znów olbrzymia niepewność. Pikują giełdy i dolar. Historyczne rekordy biją ceny surowców.

Sygnał do pozbywania się akcji przyszedł zza oceanu. Duże, piątkowe spadki na giełdach w USA pociągnęły w poniedziałek za sobą indeksy azjatyckie, a później także europejskie. Niedźwiedzim nastrojom nie oparła się giełda w Warszawie. WIG20 tracił momentami ponad 4 proc. Marnym pocieszeniem jest to, że krajowi inwestorzy wstrzymywali się od jakichkolwiek decyzji. Świadczą o tym chociażby po raz kolejny niskie obroty.

Prezydent interweniuje

Niewiele pomogła niespodziewana niedzielna decyzja amerykańskiego Fedu. W trybie pilnym obniżył on stopę oprocentowania pożyczek dla banków. Była to pierwsza od 30 lat weekendowa interwencja amerykańskich władz monetarnych.

Poniedziałkową niepewność potęgowała też informacja o wieczornym spotkaniu prezydenta George’a W. Bush’a z Roboczą Grupą Rynków Finansowych (Working Group on Financial Markets). To gremium, które powołano do życia po tzw. czarnym poniedziałku z 19 października 1987 r. (DJIA spadł wówczas o 22,6 proc. w trakcie jednej sesji), a które ma wydawać zalecenia co do konkretnych działań, mających wzmocnić zaufanie na rynkach finansowych. Do takich spotkań dochodzi niezmiernie rzadko. Wczorajsze było już drugim w tym roku i dopiero trzecim w tym stuleciu.

Akcja w obronie dolara

Poniedziałkowe spotkanie prezydenta wzmogł spekulacje wśród analityków, że może to być preludium do decyzji o skoordynowanej z innymi bankami centralnymi interwencji na rynku walutowym. Cel takiej akcji byłby jasny: wzmocnić dolara. Bo właśnie słabnącą w oczach amerykańską walutę specjaliści oskarżają o całe zło, czyli obecną niepewność na giełdach, a przede wszystkim gwałtownie drożejące surowce. Wczoraj złoto i ropa znów wspięły się na rekordowe poziomy.

— Byłoby najlepiej, gdyby interwencję przeprowadzono już po dzisiejszej wieczornej decyzji Fedu o dużej, sięgającej 75-100 pkt baz. obniżce stóp procentowych. Tylko w ten sposób gracze otrzymaliby komunikat, że nie należy liczyć na kolejne, rychłe cięcie stóp. A to mogłoby zatrzymać wyprzedaż dolara — uważa Marek Rogalski, analityk FIT DM.

Warto zauważyć, że in- westorzy za oceanem na 90 proc. obstawiają wtorkowe cięcie stóp procentowych wysokości 75-100 pkt baz. Niektórzy spekulują nawet o cięciu o 125 pkt baz.

Interwencja nie teraz

Rafał Benecki, ekonomista ING, uważa, że interwencji banków centralnych można się ewentualnie spodziewać dopiero wtedy, gdy kurs EUR/USD pokona poziom 1,60. We wtorek za jedno euro płacono na rynkach międzybanowych około 1,58 dolara.

— Pozytywne skutki takich operacji przy jednoczesnej obniżce stóp procentowych w USA i braku obniżek w strefie euro są dość wątpliwe. Dotychczas podjęte przez Fed działania łagodzą skutki kryzysu, ale nie niwelują jego przyczyn. Dlatego też uspokojenie może być tylko pozorne i krótkotrwałe — uważa ekonomista ING.

Według analityków, fundudsze wydane na ewentualną operację walutową banków centralnych będą ogromne, ale przynajmniej na kilka tygodni uspokoją rynki. Rogalski przypomina, że w 2000 r. w podobny sposób broniono euro, które mocno traciło na wartości do dolara. Teraz jednak sytuacja jest dużo poważniejsza.

Bear Stearns pod młotek

Potwierdzeniem powagi sytuacji jest transakcja ratowania i przejęcia banku inwestycyjnego Bear Stearns przez JP Morgana (współfinansowana przez Fed). Dobrze pokazuje ona skalę konsekwencji kryzysu kredytowego dla sektora finansowego. Wczoraj na otwarciu wskaźnik branży finansowej bogato reprezentowanej na giełdzie w Nowym Jorku, tracił blisko 4 proc.

Erozja zaufania

Jeszcze w piątek przedstawiciele Bear Stearns przekonywali, że wartość księgowa instytucji przekracza 80 USD na akcję, a ledwie kilka dni wcześniej menedżerowie twierdzili, że instytucja nie ma problemów z płynnością. Tymczasem zaakceptowana oferta JP Morgan oferuje akcjonariuszom Bear Stearns w przeliczeniu zaledwie 2 USD za akcję, czyli 240 mln USD za cały podmiot. Przypomnijmy, że to piąty największy bank inwestycyjny w Ameryce. Tydzień temu kurs banku sięgał 60 USD, a rok temu — 150 USD.

— Erozja zaufania postępuje tak gwałtownie jak odłączenie zasilania od żarówki, a konsekwencje to właśnie faktyczne bankructwo firmy finansowej — komentuje analityk jednego z biur maklerskich.

Kamil Zatoński, [email protected]