Donbas: niech skarb sypnie groszem

Katarzyna Kapczyńska
18-01-2007, 00:00

Stocznia Gdynia potrzebuje dodatkowo 1 mld zł. Takie są oczekiwania Ukraińców. Wobec polskich podatników?

Stocznia Gdynia potrzebuje dodatkowo 1 mld zł. Takie są oczekiwania Ukraińców. Wobec polskich podatników?

Stocznia Gdynia nie przetrwa bez inwestora prywatnego. Nie ma jednak mowy, by jakikolwiek partner wziął na siebie ryzyko spłaty jej długów. W tym musi pomóc skarb państwa. Pytanie, ile miałby wyłożyć. Według dotychczasowego planu stoczni, inwestor musiałby znaleźć do 500 mln zł na inwestycje i finansową restrukturyzację. Drugie tyle miałby wyłożyć skarb państwa — głównie na spłatę długów.

Decydujące spotkanie

— Umówiliśmy się na jedno spotkanie, podczas którego strony mają przedstawić wyliczenia faktycznych potrzeb finansowych i sum, jakie trzeba zaangażować w restrukturyzację stoczni. Naszym zdaniem, dotychczas podawane kwoty mogą okazać się niewystarczające — mówi Konstanty Litwinow, prezes ISD Polska, krajowego ramienia ukraińskiego Donbasu, firmy, która ma wyłączność na negocjacje w sprawie prywatyzacji Gdyni.

Żadnych sum jednak nie podaje. Spotkanie zaplanowano na wtorek. Wówczas może wyjaśnić się, ile do stoczni trzeba dołożyć. Według naszych informacji Donbas ocenia dodatkowe potrzeby na 1 mld zł. I wszystko wskazuje na to, że tę sumę musiałby wyłożyć skarb państwa.

Czarny scenariusz

— Donbas zakłada maksymalne ryzyko wystąpienia przeszkód w restrukturyzacji i na tej podstawie szacuje potrzebne sumy — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności Stoczni Gdynia.

Firma ma na przykład spór prawny z armatorem. Według Donbasu, przegrana mogłaby oznaczać konieczność wypłaty 400 mln zł odszkodowania. Kolejny znak zapytania to kwoty potrzebne na kapitał obrotowy i ewentualne podwyżki dla pracowników.

— Donbas ma swoje wyliczenia, mamy swoje. Jeśli planuje np. dodatkowy, ponad nasze plany, wzrost płac, to przecież decyzja należy do inwestora. A pracownicy z pewnością przyjmą ją z aprobatą — uważa Arkadiusz Aszyk, wiceprezes Gdyni.

Z analiz stoczni wynika, że spór z armatorem może ona wygrać.

— Trudno więc dziś szacować potencjalne odszkodowanie, skoro prawdopodobieństwo wypłaty jest niewielkie — kończy Arkadiusz Aszyk.

Czy skarb dołoży jeszcze do Gdyni? Wiele zależy od opinii dwóch doradców, których ministerstwo skarbu ma wybrać w marcu i w maju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Donbas: niech skarb sypnie groszem