Dość instrumentalnego traktowania KGHM

Agnieszka Berger, ES
opublikowano: 12-02-2007, 00:00

Akcjonariusze giganta chcą zarabiać na miedzi, nie na prądzie z PAK.Analitycy są sceptyczni wobec pomysłu zakupu PAK przez KGHM. Dość już traktowania spółki instrumentalnie, nawet jeśli to dobry biznes.

O pomyśle przywrócenia państwowej kontroli nad Zespołem Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK) za pośrednictwem KGHM, o czym pisał w piątek „PB”, analitycy giełdowi wypowiadają się krytycznie. Na razie mniej interesuje ich, czy ewentualna inwestycja miedziowego kolosa w PAK to dobry biznes, bardziej to, że pomysłodawcą nie jest zarząd Polskiej Miedzi, lecz Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP).

 

Tylko w państwowe ręce

Resort skarbu bronił się przed tymi zarzutami w piątkowym komunikacie.

„Wszelkie decyzje dotyczące ewentualnego zaangażowania kapitałowego spółek z udziałem skarbu państwa w PAK należą do kompetencji zarządów i rad nadzorczych tych spółek i będą oceniane wyłącznie z biznesowego punktu widzenia” — napisało w piątek MSP.

Przypomnijmy, że ministerstwo szuka sposobu na wymianę inwestora strategicznego w PAK. Obecnie formalnie jest nim Elektrim, a w praktyce elektrownię za pośrednictwem swoich spółek kontroluje jego główny akcjonariusz Zygmunt Solorz-Żak. Resort skarbu nie chce sprzedać mu pozostałych akcji, a Elektrim nie zamierza spierać się w sądzie o realizację zapisów umowy prywatyzacyjnej. Zgadza się wycofać ze spółki, ale tylko na rzecz skarbu państwa, a nie — jak przewiduje jedna z propozycji MSP — inwestora branżowego, których kilku interesuje się PAK.

— Wiem, że sprzedając tę spółkę inwestorowi zagranicznemu, nie uzyskamy ceny odpowiadającej jej rzeczywistej wartości. Dlatego tego nie zrobimy. Możemy zgodzić się na wyjście z PAK tylko wówczas, jeśli ma w tym interes państwo. Jeżeli chce mieć kontrolę nad energetyką, ja to rozumiem — mówi Zygmunt Solorz-Żak.

 

Niebezpieczny precedens

MSP zastanawia się nad propozycją Elektrimu. Szuka kandydatów do odkupu akcji wśród swoich spółek. Jedna z opcji to KGHM.

— Bez względu na to, czy PAK to dobra inwestycja, czy nie, niepokojące jest to, że po raz kolejny mamy do czynienia z instrumentalnym traktowaniem KGHM. Być może to fajny pomysł, ale to nie to, czego oczekują akcjonariusze KGHM. Oni stawiają na miedź i liczą na wysoką dywidendę — komentuje Tomasz Krukowski z CA IB.

Zdaniem Andrzeja Powierży z DM PKO BP, niedobrze, że taki pomysł wychodzi od akcjonariusza, który szuka sposobu na rozwiązanie problemu z PAK.

— Co innego, gdyby elektrownią zainteresował się zarząd KGHM, chcąc dywersyfikować działalność spółki. Nawet gdyby ta inwestycja okazała się opłacalna, nie ma pewności, że następne pomysły skarbu państwa również takie będą — uważa Andrzej Powierża.

Grzegorz Lityński z KBC Securities w ogóle nie widzi sensu angażowania się KGHM w energetykę.

— To dziwaczny pomysł. Te biznesy w ogóle się nie łączą. Nie wydaje mi się, żeby taka inwestycja przyniosła korzyści akcjonariuszom KGHM. Dla nich ważne jest, by w latach dobrej koniunktury na rynku miedzi spółka wypłacała wysoką dywidendę. Zakup PAK mógłby to zniweczyć — komentuje Grzegorz Lityński.

Analityk KBC podkreśla, że w porównaniu z innymi producentami miedzi KGHM i tak jest wyceniany z dużym dyskontem.

— To rezultat uwzględnienia ryzyka związanego z częstymi zmianami zarządów, zbyt dużą siłą związków zawodowych i brakiem kontroli kosztów. Gdyby pomysł z PAK został zrealizowany, wycena mogłaby się jeszcze pogorszyć. W efekcie skarb państwa mógłby stracić więcej, niż zyskałby na rozwiązaniu problemu z elektrownią — uważa Grzegorz Lityński.

Sonda

Związkowe „trzy razy nie”

Nie możemy być kołem ratunkowym — tak związkowcy Polskiej Miedzi komentują możliwość wejścia KGHM do PAK.

Nie możemy być kołem ratunkowym — tak związkowcy Polskiej Miedzi komentują możliwość wejścia KGHM do PAK.

Józef Czyczerski

członek rady nadzorczej KGHM, szef miedziowej Solidarności

W strategii KGHM nie ma mowy o inwestowaniu w sektorze elektroenergetycznym poza grupą kapitałową. Zaangażowanie pieniędzy w tego typu spółkę byłoby więc sprzeczne z jej założeniami. Dyskusje na temat wejścia w ten interes to dla mnie science fiction. Okazuje się, że KGHM jest tam, gdzie potrzeba pieniędzy na ratowanie firm z problemami finansowymi. Tak być nie może. Musimy skupić się na prowadzeniu własnej działalności, a nie być kołem ratunkowym.

 

Ryszard Zbrzyzny

szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, poseł SLD

Po raz kolejny jestem negatywnie zaskoczony planami zarządu. Wygląda na to, że z KGHM uczyniono firmę, która ma być jak rumianek — pomóc na wszystkie choroby spółek z udziałem skarbu państwa. Pan Solorz ucieka z PAK, uznając, że nie da się na tej firmie za wiele zarobić, a KGHM leci na ratunek. Nie jest prawdą, że strategia Polskiej Miedzi nie wyklucza inwestycji w tego typu spółkę. Zapis o inwestycjach w sektorze elektroenergetycznym rozumiałem jako nakłady na budowę elektrowni gazowych naszej spółki Energetyka. Tym bardziej że firma ma podpisaną 20-letnią umową z PGNiG na dostawy gazu.

Piotr Trempała

szef Związku Zawodowego Pracowników Dołowych w KGHM

Optymizm zarządu mnie przeraża. Dla prezesów każda inwestycja jest dobra. Nie patrzą na to, że na akcje PAK pójdą pieniądze ciężko wypracowane przez górników. Dziwi mnie, że o pomysłach władz spółki pracownicy i związkowcy dowiadują się z mediów. Nie ma dialogu i nici porozumienia między nimi a załogą. To błąd, że o przyszłości naszej firmy rozmawia się wyłącznie w gabinetach prezesów i ministra skarbu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, ES

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu