Dostaniemy tyle, na ile będziemy gotowi

Agnieszka Janas
opublikowano: 2002-04-04 00:00

Jeżeli Polska wstąpi do Unii Europejskiej w 2004 r., jedną z korzyści będzie przekazywanie do budżetu państwa pieniędzy z jej funduszy strukturalnych. Negocjowana przez obie strony kwota wpływów uzależniona jest m.in. od wpłat Polski do budżetu Wspólnoty. Jednak jej faktyczne wykorzystanie i oddalenie wizji Polski jako płatnika netto, możliwe jest głównie na szczeblu władz lokalnych.

Poziom wykorzystania środków funduszy strukturalnych uzależniony jest od przygotowania beneficjentów. Także od prac samorządowców uzależniony będzie wynik netto rozliczeń finansowych między Polską a Unią. Przyjmuje się, że sukcesem byłoby uzyskanie 77,5 proc. wskaźnika wykorzystania funduszy strukturalnych rocznie, czyli osiągnięcie średniego wyniku krajów członkowskich.

— Uważam, że merytoryczne i finansowe przygotowanie władz samorządowych Polski jest niewystarczające. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich jednostek, ale większość prezentuje raczej niski poziom. Na tę ocenę wpływa nie tylko słaby stan wiedzy o Unii, jej strukturach i systemach finansowania. Często administracji terytorialnej brakuje pracowników ze znajomością, przynajmniej w stopniu umożliwiającym prowadzenie procedur administracyjnych, jednego z oficjalnych języków UE. Sytuację dodatkowo pogarsza brak pieniędzy na szkolenia — twierdzi Marta Fogler, posłanka na Sejm i zastępca członka Konwentu Europejskiego.

Do jak najpełniejszego wykorzystania środków w Polsce brakuje ponadto procedur i regulacji prawnych umożliwiających sprawne funkcjonowanie skomplikowanego systemu zarządzania funduszami Unii. Istnieje także obawa, czy znajdziemy w budżecie niezbędne środki potrzebne do współfinansowania projektów w ramach funduszy strukturalnych.

Rządowa strategia zakłada, że w latach 2004-06 trafi do Polski około 70 mld zł (20 mld EUR) pochodzących z funduszy strukturalnych, w tym 30 proc. z funduszu spójności. Współfinansowanie ze strony polskiej założono średnio na poziomie 27,5 proc. W pierwszym roku składka powinna wynosić 886 mln zł, i 3,8 mld zł w 2005 r. Przy takim rozkładzie środków Polska zyskuje 20 mld zł, przeznaczając na współfinansowanie 7 do 11 mld zł rocznie.

Dodatkowe wprowadzenie zmian w systemie podatkowym mogłoby spowodować wpłynięcie o 2,5 mld zł więcej do budżetu jednostek samorządu terytorialnego

— Te 2,5 mld zł to pieniądze ważne dla samorządów. Przyjmuje się, że aby można było skorzystać z funduszy strukturalnych, potrzebne jest wyłożenie tej kwoty z budżetu. Pamiętajmy jednak, że wyliczenia te dotyczą dopłat na najniższym z możliwych poziomie, tj. 15 proc. dla funduszu spójności i 25 proc. dla pozostałych funduszy — podkreśla Marta Fogler.

Propozycje Unii i strony rządowej, różnią się znacznie głównie w przyjętym założeniu poziomu wpłat Polski.Komisja zakłada, że wyniesie on około 9,5 mld zł rocznie. Wstępne szacunki maksymalnej możliwej kwoty do uzyskania z funduszy w latach 2002-06 wskazują, że mogłaby ona wynieść niewiele ponad 10 mld zł.

— Mamy informacje z Komisji Europejskiej dotyczące nowego wyliczenia sumy otrzymanej przez nas w pierwszym roku członkostwa. Polska mogłaby zyskać nawet ponad 3,5 mld zł netto (1 mld EUR). Zobaczymy, jak dalej przebiegną rokowania. Musimy pamiętać, że tylko od nas zależy poziom spożytkowania tych pieniędzy — podkreśla Marta Fogler.