Dostawcy faksów nie boją się podpisu elektronicznego
Na podstawie doświadczeń z innych rynków dostawcy faksów twierdzą, że nie muszą się obawiać spadku sprzedaży związanego z wejściem w życie ustawy o podpisie elektronicznym. Problemem, który zaprząta im głowy w dużo większym stopniu, jest nasycenie się rynku dużych firm. Aby nie dopuścić do spadku sprzedaży producenci urządzeń chcą więc zainteresować faksami odbiorców ze słabo dotychczas spenetrowanego rynku SOHO.
Ciągle jeszcze, aby dokument został uznany za wiążący, musi istnieć w formie pisemnej. Banki, firmy dystrybucyjne czy telekomunikacyjne dopuszczały co prawda wydawanie pewnych dyspozycji przez telefon lub Internet, ale nierzadko oczekiwały ich późniejszego pisemnego potwierdzenia. Tak było np. przy blokadzie karty SIM w zagubionym lub skradzionym telefonie komórkowym. Ze względu na szybkość komunikacji potwierdzenia te często dokonywane były za pomocą faksów. Tymczasem niedawno parlament uchwalił ustawę o podpisie elektronicznym. Jej wejście w życie może zmienić te procedury.
Bezrobotne urządzenia
Wiążąca pod względem prawnym korespondencja biznesowa mogłaby bowiem odbywać się wyłącznie w formie elektronicznej. W konsekwencji doprowadziłoby to m.in. do zmniejszenia się zużycia faksów i wydłużenia okresu ich eksploatacji, a co za tym idzie — spadku sprzedaży tych urządzeń. Jednak przedstawiciele producentów sceptycznie wypowiadają się o takiej możlilwości.
— Nie przewidujemy spadku sprzedaży faksów ze względu na przyjęcie ustawy o podpisie elektronicznym. Trudno dokładnie przewidzieć rozwój sytuacji, ale myślę, że będziemy mogli zaobserwować proces znany już z wcześniejszego rozwoju techniki. Kiedy pojawił się samochód, wydawało się, że ludzie przestaną korzystać z rowerów. Jak wiemy, tak się jednak nie stało — wyjaśnia Jarosław Antoniuk, koordynator ds. sprzedaży polskiego oddziału firmy Panasonic.
Przedstawiciele firm dostarczających na polski rynek najwięcej faksów dodają, że swój brak obaw, mimo zbliżania się momentu wejścia w życie ustawy o podpisie elektronicznym, opierają na doświadczeniach rynków zachodnich.
— W przewidywaniach rynkowych wzięliśmy pod uwagę większość czynników zewnętrznych mających wpływ na rynek. Uwzględniona została także ustawa o podpisie elektronicznym. Jednak obserwacja rynków zachodnioeuropejskich, na których podpis już funkcjonuje, przekonuje nas, że nie ma podstaw do obaw. Wzrost sprzedaży faksów w Polsce powinien zostać utrzymany — zapewnia Michał Lorenc, sales manager fax & dect business Philips Polska.
Zdaniem naszych rozmówców, za utrzymaniem się faksów na rynku przemawia głównie prostota stosowanych w nich technologii, a co za tym idzie, niewielka awaryjność urządzeń.
— Faks jest urządzeniem stosunkowo prostym, o niskiej awaryjności. Dlatego jest postrzegany jako alternatywny system łączności i przekazywania danych. Najczęściej jest tak, że gdy padnie komputer czy cała sieć informatyczna, to faks nadal pracuje — zauważa Michał Lorenc.
Niebagatelne znaczenie dla utrzymania się faksów na rynku ma mieć także niski poziom kultury technicznej społeczeństwa.
— O sile pozycji faksu świadczy jego niezawodność oraz prosta technologia. W biurach często jest tak, że tylko wąska grupa wyspecjalizowanych pracowników chce korzystać z takich nowości jak poczta elektroniczna. W większości biur zatrudnieni są jeszcze pracownicy, dla których trzeba utrzymać faks z powodu prostoty jego obsługi — podkreśla Jarosław Antoniuk.
W kierunku domowych biur
Przedstawiciele wiodących na polskim rynku producentów faksów przyznają, że wśród niektórych grup klientów można już dostrzec symptomy nasycenia rynku. Dlatego próbują docierać ze swoimi wyrobami do nowych odbiorców.
— Zamierzamy docierać do słabo dotychczas spenetrowanego segmentu SOHO. Jest to nowy kierunek przepływu sprzętu. Duże firmy nasyciły faksami swoje struktury, więc teraz faksy powinny trafić do domów — twierdzi Jarosław Antoniuk.
— Z powodu nasycenia rynku dużych przedsiębiorstw zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie penetracji sektora małych firm i gospodarstw domowych. Przewidujemy, że ten segment klientów będzie poszukiwał urządzeń tanich i wielofunkcyjnych. Faksów, które będą miały możliwość współpracy z komputerem i dodatkowo dołączaną zewnętrzną przystawkę skanującą, która pozwoli przesłać dokumenty uszkodzone i o formacie większym nż A4 — prognozuje Michał Lorenc.
Takich wielofunkcyjnych kombajnów na rynku jest coraz więcej. Faks coraz częściej łączy się z atramentową drukarką, kopiarką lub przystawką skanującą. Urządzenia te coraz częściej pozwalają też na wysyłanie i odbieranie listów elektronicznych. Często są podłączone do wewnętrznej sieci komputerowej przedsiębiorstwa spełniając funkcję drukarek. Zdaniem niektórych dostawców, to właśnie komputery wyposażone w specjalne oprogramowanie mają w przyszłosci sterować pracą faksów. Klienci, którzy kupują stosunkowo drogie komputery, chcą bowiem maksymalnie wykorzystywać ich możliwości i nie mają już ochoty płacić równie dużo nawet za wielofunkcyjne faksy.
— Dla klienta w chwili obecnej najważniejsza jest możliwość podłączenia faksu do komputera, dzięki czemu wykonywaniem skomplikowanych działań obciąża się procesor i pamięć tego ostatniego. Nikt nie chce płacić więcej za dodatkowe możliwości sprzętowe faksu, skoro kupił drogi komputer — przekonuje Marek Orzechowski, dyrektor działu sprzedaży produktów masowych w firmie Canon.
Zmierzch albo nie
Jedyną kwestią, która wydaje się obecnie dzielić producentów faksów, to przyszłość urządzeń na papier termiczny. Niektórzy twierdzą, że trend zmniejszania się ich udziału w rynku oraz sprzedaży w ogóle będzie się wyraźnie pogłębiał. Zdaniem innych, proces ten będzie dość powolny.
— Rynek uległ przekształceniu. Pod względem liczby sprzedawanych urządzeń faksy na papier zwykły uzyskały przewagę nad pracującymi na papierze termicznym, gdyż klienci oczekują urządzeń coraz bardziej skomplikowanych, oferujących im coraz więcej możliwości — tłumaczy Jarosław Antoniuk.
— W USA praktycznie nie ma już możliwości zakupu faksu na papier termiczny. Ale w Polsce ten typ urządzeń nie straci swojej pozycji na rzecz faksów na papier biurowy. Dzieje się tak dlatego, że małe firmy zwracają baczną uwagę na koszty, a eksploatacja urządzeń na papier termiczny jest około 10 krotnie tańsza od tych na zwykły papier. Wielu użytkownikom rekompensuje to niższą jakość wydruków — uważa Michał Lorenc.
