Dostawcy internetu polują na domeny
Część firm ISP oskarżana jest o przywłaszczanie adresów WWW
Obok handlu domenami, czyli internetowymi adresami WWW, w Polsce szerzy się jeszcze inny nieuczciwy proceder.
Niektórzy dostawcy Internetu, czyli firmy ISP (Internet Service Provider), przywłaszczają sobie prawa do domen klientów, utrzymywanych na swoich serwerach. Schemat jest prosty: klient zleca rejestrację domeny (np. www. firma. pl) providerowi, a ten jako wnioskodawcę-abonenta, czyli właściciela praw do domeny, podaje siebie, a nie klienta (mimo że ten ostatni przez providera wnosił opłaty).
— Gdy klient chce zmienić delegację domeny, czyli przenieść swój adres na inny serwer dns, dowiaduje się, że nie może tego zrobić, gdyż — mimo że płacił za rejestrację i utrzymanie — nie jest abonentem i nie ma żadnych praw do własnego adresu — mówi jedna z osób, którą z formalności rejestracyjnych wyręczyła firma Elektron.
Tylko pod sąd
W taki sposób obsłużony klient ma dwa wyjścia: albo zdoła przekonać providera do cesji praw do domeny, albo będzie musiał dalej korzystać z usług tej samej firmy ISP. Chyba że nie zależy mu na dotychczasowym adresie.
Co na to Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK), która jest podmiotem zarządzającym rejestrem domen?
— Zarejestrowanie domeny na siebie przez providera jest nadużyciem. Próbujemy ograniczyć ten proceder, tak jak próbujemy ograniczyć handel domenami — mówi Katarzyna Kaczyńska z działu rejestracji domen Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej.
Przy każdym wniosku, w którym provider podaje siebie jako abonenta domeny, wymagana jest już pisemna zgoda zleceniodawcy. W wypadku, kiedy istnieją podejrzenia, że klient providera nic nie wie o tym, że nie będzie miał praw do domeny, NASK stara się go o tym poinformować. Jednak półtora roku temu takich ograniczeń nie było.
— Niektórzy providerzy nadal próbują dokonywać takich rejestracji. Klient nie zawsze wie, co podpisuje, zamawiając u providera rejestrację domeny — przyznaje Katarzyna Kaczyńska.
Ilu z czterystu polskich providerów stosuje takie praktyki, NASK nie chce ujawniać.
— Możemy mówić tylko o sprawach, w których zapadł prawomocny wyrok sądu, a takich przypadków było niewiele — mówi Katarzyna Kaczyńska.
W regulaminie rejestracji domen istnieje zapis, że wszelkie spory dotyczące praw do nazwy domeny rozstrzygane są bez udziału NASK, który usunie nazwę domeny, gdy zostanie mu doręczony prawomocny wyrok sądu potwierdzający wyłączne prawo do nazwy domeny podmiotu innego niż abonent.
Elektron, firma, którą oskarża czytelnik „PB”, nie zgadza się z zarzutami.
— Wszystkich klientów namawiamy na samodzielną rejestrację. Spory powinien rozstrzygać sąd. Działamy od 1995 roku i nigdy nie skierowano przeciwko nam sprawy do sądu o niewłaściwe wykonanie usługi — twierdzi Krzysztof Czuma, współwłaściciel firmy Elektron.
Dwa punkty widzenia
Firma obsługuje 140 domen. W ilu przypadkach Elektron składał wniosek, w którym podawał siebie jako właściciela praw do nich?
— Nie ma czegoś takiego, jak właściciel praw do domeny. Jeżeli klient zamawiał u nas usługę rejestracji, wniosek był formułowany na podstawie umowy z klientem — mówi Krzysztof Czuma.
Jarosław Grabowski, dyrektor marketingu firmy Supermedia, providera Internetu, twierdzi, że jego firma nigdy nie stosowała praktyki rejestracji domen na siebie.
— Provider jest tylko pośrednikiem i zwykle pobiera opłaty za pośrednictwo. Nie można czerpać dodatkowych zysków z tego tytułu. Jeżeli firma ISP dokonując rejestracji podaje siebie jako wnioskodawcę i abonenta, jest to wyraźne nadużycie — twierdzi.
NASK ma ponad 86 tys. klientów. Wielu z nich rejestruje kilka domen. Rekordziści mają prawa do kilkuset adresów. O ile w 1998 roku dokonywano 3 rejestracji domen miesięcznie, o tyle obecnie do NASK wpływa 300 wniosków dziennie.