Droga na szczyt nie jest usłana różami

Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.
opublikowano: 2021-03-12 10:50

Gołębi wydźwięk wczorajszego posiedzenia EBC i podpisanie przez prezydenta Bidena pakietu fiskalnego, który otwiera drogę do wypłaty świadczeń Amerykanom, okazało się czynnikiem niewystarczającym do utrzymania pozytywnego tonu na rynkach akcyjnych przez dłuższy czas.

Po wczorajszych wzrostach na Wall Street dziś nastoje korygują się, a notowania kontraktu terminowego na S&P500 cofają się w kierunku 3900 pkt. Początek sesji na Starym Kontynencie również przebiega pod dyktando sprzedających, gdyż Dax spada poniżej 14500 pkt. Ruch ten jest relatywnie niewielki i ponownie powodowany wzrostem rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, które wróciły do 1.6%. EBC wczoraj zakomunikował, że w najbliższych miesiącach przyspieszy program skupu aktywów. To w reakcji na wzrost rentowności i zacieśnienie warunków finansowania. Rada Prezesów zdecydowanie bardziej niż Fed chce przeciwdziałać tym trendom. Jednym z czynników przemawiających za tym jest niższe momentum wzrostowe i gorsze perspektywy inflacji. Rentowności są teraz największym zagrożeniem dla cen akcji, ale wydarzenia tego tygodnia – niższe dane o inflacji w USA oraz zapowiedź działań EBC – powinny stabilizować sytuację na rynku długu. Obok wyższych rentowności spółkom technologicznym ciążą dziś informacje płynące z Chin o podjęciu działań antymonopolowych przeciw największej azjatyckiej spółce Tencent. Nie są to pierwsze tego typu kroki i pomijając sytuację konkretnej spółki nie powinny mieć bardziej długoterminowego wpływu na rynek. Ceny obligacji będą też jeszcze przez pewien czas przyczyniać się do odpływu kapitału z rynku akcyjnego, ale nie powinny wytrącić go z trendu wzrostowego.

Wyższe rentowności w USA pomagają dolarowi, a kurs EURUSD spada w kierunku 1.19. Aprecjację amerykańskiej waluty widać wobec całego grona G10. Kurs USDJPY testuje ostatnie maksima powyżej 109, a para USDCHF wraca powyżej 0.93. Cena jednej uncji osuwa się w kierunku 1700 USD i nie można wykluczać pogłębienia tego poziomu i testu ostatnich minimów. Żółty metal pozostaje ściśle skorelowany z notowaniami amerykańskiej waluty i kursem EURUSD. Ropa po burzliwej pierwszej połowie tygodnia stabilizuje się w rejonie 65 USD za baryłkę WTI i nie wykluczone, że w tych okolicach znajdzie krótkoterminowy punkt równowagi. Choć podaż pozostaje niska, to do kontynuacji wzrostów potrzeba jeszcze kolejnych sygnałów potwierdzających odradzanie się koniunktury na świecie. Dziś w kalendarium należy zwrócić uwagę na marcowe wstępne dane Uniwersytetu Michigan obrazujące nastroje amerykańskich gospodarstw domowych. Sytuacja epidemiologiczna w USA poprawia się, a perspektywa szybkiej wypłaty świadczeń z kolejnego pakietu fiskalnego może też już przekładać się na lepszy sentyment.