Droga ropa może złamać tarczę antyinflacyjną

Krzysztof Kolany
opublikowano: 2022-01-18 20:00

Za dwa tygodnie czeka nas historyczna obniżka VAT na paliwa. Ale ceny na stacjach raczej nie spadną poniżej 5 zł/l. Efekty rządowej tarczy antyinflacyjnej może za to stłamsić drożejąca ropa naftowa, która w Londynie jest już najdroższa od października 2014 r.

Od kilku miesięcy ekonomicznym tematem numer jeden w Polsce jest inflacja. Według danych GUS w grudniu najpopularniejszy miernik tego zjawiska – czyli wskaźnik cen towarów i usług (CPI) – był o 8,6 proc. wyższy niż rok wcześniej, co jest najwyższym wynikiem od 21 lat. W styczniu zapewne przekroczymy 9 proc. Aby nie przebić psychologicznej bariery 10 proc., rząd postanowił złagodzić brzemię podatkowe, obniżając stawki akcyzy i VAT na najszybciej drożejące dobra.

1 lutego wejdą w życie nadzwyczajne obniżki stawek VAT na paliwa, żywność i energię. Ta tzw. tarcza antyinflacyjna na pół roku obniży ceny paliw, przyczyniając się do tymczasowej redukcji dynamiki CPI. Ale ponieważ obniżkom podatków nie towarzyszą cięcia wydatków publicznych, jest to de facto stymulacja fiskalna. Czyli dolewanie pieniędzy do już wrzącego inflacyjnego kotła. W efekcie inflacja CPI w Polsce będzie dłuższa i bardziej uporczywa, niż gdyby rząd pozostał bierny.

Paliwowa vatozagadka

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek publicznie zadeklarował, że po obniżeniu stawki VAT z 23 do 8 proc. ceny detaliczne paliw spadną w okolice 5,20 zł. Jednocześnie szef Orlenu doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że punktem wyjściowym vatowskiej obniżki będą ceny obowiązujące na rynku nie dzisiaj, lecz za około dwa tygodnie. A tych nikt nie zna i nie potrafi przewidzieć.

Według danych BM Reflex w drugim tygodniu stycznia litr benzyny bezołowiowej Pb95 kosztował średnio 5,72 zł. Taka sama ilość oleju napędowego wyceniana była przeciętnie na 5,76 zł. Zatem pomimo grudniowej obniżki stawek akcyzy tankujemy znacznie drożej niż przed rokiem. Przez ostatnie 12 miesięcy średnia cena detaliczna Pb95 podniosła się o 1,04 zł/l (+22,2 proc.), oleju napędowego o 1,11 zł/l (23,9 proc.), a autogazu o 0,95 zł/l (43,4 proc.). Rok temu benzynę i ON tankowaliśmy po ok. 4,65 zł/l, a LPG za 2,19 zł/l.

Ceny detaliczne zależą w znacznej mierze od cen hurtowych oraz narzuconych na nie podatków. 18 stycznia PKN Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 4 555 zł za metr sześcienny. Po doliczeniu 23 proc. VAT (akcyza i inne parapodatki są już zawarte w cenie hurtowej) daje to ok. 5,60 zł/l. Olej napędowy w płockiej rafinerii kosztuje brutto ok. 5,87 zł/l. Gdyby takie ceny utrzymały się do końca stycznia, to po obniżce VAT hurtowa cena Pb95 spadłaby do 4,91 zł/l, a ON do 5,15 zł. Doliczając do tego zwykle kilkunastogroszowe marże detaliczne faktycznie wyszłyby nam ceny rzędu 5,20 zł/l.

Saudowie, Huti i cała reszta

Tyle że od kilku tygodni hurtowe ceny paliw w PKN Orlen znów rosną. Nie jest to żaden spisek, lecz efekt coraz wyższych notowań ropy naftowych. 18 stycznia za baryłkę ropy Brent płacono nawet 88 USD, czyli najwięcej od października 2014 r. W ten sposób przebite zostały maksima z października 2021 r. i września 2018 r. wynoszące ok. 86 USD/bbl. Oznacza to też przeszło 30-procentową zwyżkę od „omikronowego dołka” z przełomu listopada i grudnia. Nowa odmiana chińskiego koronawirusa okazała się niezbyt groźna i nie skłoniła władz do wprowadzenia restrykcji w przemieszczaniu się. W rezultacie zapotrzebowanie na paliwa i ropę naftową wręcz wzrosło, czemu towarzyszyły wciąż zredukowane dostawy zarówno od państwowych monopoli z kartelu OPEC+, jak i od amerykańskich nafciarzy, którzy pompują o 1,3 mln baryłek dziennie mniej niż przed covidem.

W rezultacie na rynku cały czas utrzymuje się deficyt surowca, a zapasy systematycznie maleją. Taka sytuacja niedawno skłoniła analityków Goldman Sachs (GS) do podniesienia swoich prognoz dla cen ropy. Stratedzy GS uważają, że przy rekordowo niskim poziomie wolnych mocy produkcyjnych w krajach OPEC+ w drugiej połowie 2022 r. cena ropy Brent sięgnie 100 USD za baryłkę. Poprzednia prognoza mówiła o cenach rzędu 80 USD/bbl.

O skali napięcia na rynku ropy naftowej świadczy fakt, że ceny dość mocno zareagowały na doniesienia z Jemenu. W tym niewydobywającym istotnych ilości ropy naftowej kraju od dekady trwa wojna domowa, w którą zaangażowała się arabska koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej walcząc z rebeliantami Huti wspieranymi przez Iran. Ostatnio Saudyjczycy zintensyfikowali naloty na Jemen po tym, jak Huti zaatakowali cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. I choć nowa wojna na Bliskim Wschodzie obecnie nam raczej nie grozi, to eskalacja napięcia w tym roponośnym regionie jest jedną z ostatnich rzeczy, jakich potrzebuje rozgrzana covidowymi stymulantami światowa gospodarka.

Wróżenie z paliwowych fusów

Jeśli ceny ropy faktycznie dojdą w rejon 100 USD za baryłkę, to będziemy mieli problem. I to nawet większy niż przez ostatnie kilka tygodni, gdy przed mocnym wzrostem hurtowych cen paliw chroniło nas umocnienie złotego względem dolara amerykańskiego (kurs USD/PLN przez ostatnie dwa miesiące spadł z 4,20 zł do niespełna 4 zł). Przy obecnym kursie dolara baryłka ropy Brent w przeliczeniu na polską walutę kosztuje ok. 343 zł. To już więcej niż w listopadzie, gdy ceny paliw po raz pierwszy w historii przekraczały poziom 6 zł/l. Z wyższymi niż obecnie cenami czarnego surowca wyrażonymi w PLN mieliśmy do czynienia jedynie w latach 2011-13.

Przy ropie Brent po 100 USD i dolarze po prawie 4 złote, baryłka tego strategicznego surowca kosztowałaby nas jakieś 400 zł. Oznaczałoby to wyrównanie historycznego szczytu ze stycznia 2012 r. Ile w takim układzie kosztowałoby paliwo na polskich stacjach? To trudno przewidzieć, ponieważ na skutek nowych podatków (opłata emisyjna), wyższych cen energii i droższej robocizny ceny paliw w detalu są obecnie wyższe, niż były dekadę temu przy wyższych notowaniach ropy naftowej.

Można jednak pokusić się o bardzo uproszczoną symulację. Skoro teraz przy ropie po ok. 343 zł/bbl litr Pb95 kosztuje mniej więcej tyle, ile 10 lat temu przy koszcie surowca rzędu 375 zł/bbl, to teraz przy ropie po 100 USD ceny w hurcie mogłyby sięgnąć 6 zł/l. I to pomimo wciąż obowiązujących tymczasowo obniżonych stawek akcyzy. W takim układzie ścięcie VAT-u z 23 do 8 proc. pozwoliłoby zejść z cenami przy dystrybutorach co najwyżej w pobliże 5,40-5,50 zł.