Inwestycje na rynku zagospodarowania odpadów, które mają być wykonane do 2028 r., Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) szacuje na prawie 19 mld zł. Plany do 2034 r. podnoszą ich wartość do 24,5 mld zł. Dzięki temu zostanie m.in. zbudowanych i zmodernizowanych ponad 800 punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. Pochłonie to aż 4,4 mld zł. W inwestycyjnej tabeli znalazły się także takie przedsięwzięcia, jak na przykład budowa instalacji do zautomatyzowanego sortowania odpadów zebranych selektywnie, do recyklingu tworzyw sztucznych, papieru i tektury oraz do przetwarzania bioodpadów. Zamierzenia dotyczące ich zagospodarowania resort określił w projekcie załącznika do rządowej uchwały, której opracowanie może pomóc w pozyskaniu unijnych funduszy na gospodarkę odpadową w rozpoczynającej się perspektywie. Do inwestycji szykują się także przedsiębiorcy.
- Kończymy opracowywanie strategii rozwoju firmy w zakresie gospodarki odpadami, która po uzyskaniu akceptacji firmy Budimex, jedynego akcjonariusza FBSerwis, będzie stanowić fundament przyszłych decyzji inwestycyjnych i akwizycyjnych. Mogę powiedzieć jedynie, że widzimy potencjał związany z przetwarzaniem selektywnie zebranych odpadów komunalnych. Już inwestujemy w instalacje odzysku bioodpadów i odpadów biodegradowalnych oraz kompostownie odpadów zielonych, aby podnieść wydajność – informuje Wojciech Smołka, wiceprezes FBSerwis.
Spółka chce także inwestować w termiczny odzysk tzw. odpadów poprocesowych, aby produkować parę technologiczną dla kontrahenta przemysłowego.
Walka o śmieci
Katalog wydatków określonych przez MKiŚ nie uwzględnia natomiast kosztów budowy i rozbudowy instalacji termicznego przekształcania odpadów, ani przemysłowych, ani komunalnych. Resort zaznacza, że oszacowanie wydatków zależy od wydajności instalacji oraz od tego, czy powstanie wiele nowych, czy też będą modernizowane istniejące obiekty. Prognozy dotyczące zapotrzebowania na termiczne zagospodarowanie odpadów, zwłaszcza komunalnych, wskazują jednak na potrzebę znacznego rozbudowania potencjału. MKiŚ szacuje obecny potencjał spalarni na 1,13 mln Mg odpadów komunalnych na rok, a brakujące moce przerobowe w 2034 r. ocenia na 3 mln Mg. Jeśli zostaną zaspokojone, do krajowych spalarni może być dostarczanych 25 proc. odpadów komunalnych.
Branżowe tuzy już zacierają ręce.
- Niedawno ogłosiliśmy zamiar budowy spalarni odpadów komunalnych w trzech województwach. Wpisują się one w rządowe plany dotyczące zarówno gospodarki odpadowej, jak też pobudzenia gospodarki przez duże inwestycje, które będą generowały miejsca pracy. Zatem mamy szansę na alians, który nie tylko pomoże gospodarce śmieciowej, ale także gospodarce w szerszym ujęciu, oraz da zarobek dużej grupie osób – twierdzi Leszek Pieszczek, członek zarządu Remondisu.
Inwestycje w spalarnie mogą jednak okazać się ryzykowne ze względu na problemy z uzyskaniem różnych decyzji administracyjnych.
- W Polsce często pozwolenie zintegrowane nie jest wydawane przed rozpoczęciem budowy, lecz dopiero po. Wykładając pieniądze inwestor musi natomiast być przekonany, że będą one bezpieczne, zwłaszcza w sytuacji, w której wiele firm zaciska pasa z powodu pandemii – dodaje przedstawiciel Remondisu.

Bez usprawnienia procesów inwestycyjnych rozbudowa mocy przerobowych do wartości prognozowanych przez rządowych urzędników może być trudna w realizacji. Wyzwania chętnie podejmą się cementownie, jednak MKiŚ w projekcie załącznika do rządowej uchwały zakłada, że ich instalacje do przetwarzania odpadów mogą stanowić jedynie tzw. rezerwę mocy i przetwarzać 600-800 tys. Mg odpadów rocznie. „Docelowo w cementowniach przekształcane będą odpady palne z przemysłu” – napisali przedstawiciele MKiŚ w projekcie.
Stowarzyszenie Producentów Cementu (SPC) szacuje natomiast, że w instalacjach cementowni spalanych jest 10 proc. odpadów komunalnych i zakłada, że zapotrzebowanie na nie będzie rosło. Krzysztof Kieres oraz Jan Deja, reprezentujący SPC, napisali pisma do premiera Mateusza Morawieckiego oraz innych przedstawicieli rządu, w których apelują o uwzględnienie w rządowych prognozach mocy cementowni do przetwarzania termicznego odpadów komunalnych. Obawiają się, że rozwój spalarni samorządowych doprowadzi do tego, że cementownie będą musiały toczyć z nimi zaciętą walkę o odpady albo wrócić do powszechnego używania węgla w procesie produkcyjnym.
Medyczne spalarnie
Dużym wyzwaniem będą także inwestycje w spalarnie odpadów niebezpiecznych, m.in. medycznych. Ich rola rośnie w okresie pandemii. MKiŚ dostrzega więc konieczność budowy takich instalacji w każdym województwie. Obecnie brak ich na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie oraz w województwie warmińsko-mazurskim. Na rynku spalania odpadów przemysłowych i medycznych działa Mo-Bruk, który planuje szerszą ekspansję także w segmencie zagospodarowania odpadów niebezpiecznych.
- Chodzi o odpady niezutylizowane, często zawierające szkodliwe związki chemiczne, najczęściej bez właściciela, które są zagospodarowywane na bazie przetargów ogłaszanych przez samorządy. Ich likwidacja dofinansowana jest m.in. przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – wyjaśnia Jerzy Mokrzycki, prezes Mo-Bruku.