Drogowcy pokazali Włochom żółtą kartkę

opublikowano: 01-03-2013, 00:00

GDDKiA na razie się wycofała z wyboru oferty duetu Salini-Kobylarnia, który miał dokończyć trasę A1.

Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) wydała niekorzystną decyzję dla konsorcjum, w którego skład wchodzą Salini i Kobylarnia z grupy Mirbudu. Polsko-włoska oferta na dokończenie budowy dwóch odcinków autostrady A1 między Toruniem i Kowalem przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) została uznana za najkorzystniejszą. Po decyzji KIO konsorcjum musi udowodnić, że ma wystarczające zasoby kadrowe i sprzętowe. Na razie dyrekcja cofnęła decyzję o wyborze oferty włosko- -polskiego konsorcjum i nakazała uzupełnić informacje do 6 marca.

— Salini utajnił część oferty, ale zaprotestowaliśmy i musiał odtajnić dokumenty. Konsorcjum na dwóch odcinkach A1 wpisało używanie tego samego sprzętu, a zgodnie z orzeczeniem KIO musi wykazać, że ma potencjał do realizacji obu inwestycji jednocześnie. Cierpliwie czekamy — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, który wspólnie ze Strabagiem i Motą Engil złożył konkurencyjną ofertę. Włosko-polskie konsorcjum obiecało wykonać prace za około 1 mld zł, ich konkurenci wycenili je na 1,15 mld zł, przy kosztorysie dyrekcji wynoszącym prawie 1,6 mld zł.

— Kobylarnia została wezwana do uzupełnienia oferty. Nie chcemy się wypowiadać na ten temat do ostatecznego rozstrzygnięcia. Jestem jednak dobrej myśli — mówi Jerzy Mirgos.

Jeśli poprawione dokumenty zadowolą dyrekcję, może ponownie wybrać ofertę Saliniego i Kobylarni. Jeśli nie, do gry mogą wejść Budimex, Strabag oraz Mota Engil. Dyrekcja może też unieważnić przetarg, ale mało prawdopodobne wydaje się, że będzie chciała tracić kolejne miesiące na wybór wykonawcy, który dokończy A1. Odcinki wcześniej budowało konsorcjum SRB i PBG, ale kontrakty zostały zerwane. Mirbud pochwalił się jednak także dobrą wiadomością. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) udzieliła mu 50 mln zł pożyczki na pięć lat.

— Gdy wyszły na jaw problemy dużych firm wykonawczych, banki zwiększały nam koszty udzielanego finansowania oraz liczbę zabezpieczeń. Mirbud dotychczas korzystał z rocznych kredytów. Pięcioletnie finansowanie w ARP daje nam finansową swobodę realizowania już podpisanych na dwa lata kontraktów oraz pozwoli zrezygnować z finansowania krótkoterminowego — mówi Jerzy Mirgos, dyrektor generalny Mirbudu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu