Drogowy haracz ma dać nawet 40 mld zł

Katarzyna Kapczyńska
17-10-2007, 00:00

Przewoźnicy i koncesjonariusze krytykują zmiany drogowych opłat i ich stawki. Resort przekonuje, że będą „społecznie akceptowalne”.

Rodzi się front przeciwko płaceniu na ekspresówkach

Przewoźnicy i koncesjonariusze krytykują zmiany drogowych opłat i ich stawki. Resort przekonuje, że będą „społecznie akceptowalne”.

W poniedziałek minął termin przedstawienia Ministerstwu Transportu uwag dotyczących zmian w ustawach drogowych i autostradowych. Najwięcej emocji budzi wprowadzenie opłat na ekspresówkach.

Ucieczka alternatywna

— Nasze zastrzeżenia dotyczą m.in. planów objęcia opłatami pojazdów o masie powyżej 3,5 tony po autostradach i drogach ekspresowych. Spowoduje to powrót transportu drogowego na drogi krajowe i samorządowe — mówi Tadeusz Wilk z Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Natomiast koncesjonariusze mogą żądać odszkodowań.

— Ministerstwo samo przyznaje, że zniesienie winiet dla aut ciężarowych i przywrócenie opłat spowoduje przeniesienie aż 65 proc. pojazdów na drogi lokalne. W umowie mamy zapisane, że decyzje urzędników nie mogą pogorszyć kondycji koncesjonariusza, a odpływ tak znaczącej liczby samochodów to spowoduje — twierdzi Tomasz Niemczyński, prezes Stalexport Autostrada Małopolska.

Kto i za ile

Proponowane zmiany mają być pierwszym krokiem do wdrożenia systemu opłat elektronicznych. Resort w uzasadnieniu nowelizacji przekonuje, że ich wprowadzenie zarówno na autostradach, jak i ekspresówkach zagwarantuje zdecydowanie więcej wpływów Krajowemu Funduszowi Drogowemu (KFD), niż obecnie funkcjonujące winiety. Resort twierdzi, że obecny projekt nie przewiduje opłat elektronicznych dla aut osobowych, których kierowcy mają płacić tylko na autostradach. Wpływy do KFD resort liczy jednak na podstawie cen dla aut lżejszych niż 3,5 tony, czyli osobowych. Zakłada, że przy 20 gr/km w latach 2011-20 sięgną nawet 40 mld zł. Obecne stawki dla aut osobowych na autostradach są jednak wyższe. Czy przy bardzo wysokich kosztach budowy dróg zakładane wpływy okażą się realne?

— Kalkulacja stawek została oparta nie tylko na kosztach budowy i eksploatacji infrastruktury drogowej, ale również na spodziewanej społecznej akceptowalności stawek. Wprowadzenie opłat nie może wiązać się ze znacznym odpływem ruchu na drogi alternatywne — odpowiedzieli „PB” przedstawiciele resortu.

Sporne stawki dla tirów

W przypadku autostradowych opłat dla ciężarówek resort przewiduje, że stawki będą stanowiły 230 proc. ceny osobówek, czyli około 46 gr/km. Na ekspresówkach kierowcy tirów mają płacić 80 proc. stawek z autostrad. Jednocześnie resort w nowelizacji przewiduje maksymalną stawkę dla tirów wysokości 2,50 zł/km.

Piotr Grześ z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego, twierdzi, że właśnie wpisanie tej stawki budzi największe wątpliwości organizacji. Zastrzeżenia mają też przewoźnicy.

— To jakieś nieporozumienie. Skoro w Niemczech za przejazd trzeba zapłacić około 14 eurocentów (51 gr) za kilometr, a jakość dróg jest przecież lepsza, to mówienie w Polsce o stawce 2,50 zł jest absurdem — mówi Tadeusz Wilk.

Resort podkreśla, że maksymalna stawka dotyczy aut najcięższych, a wynika ona m.in. „ze wzrostu inflacji oraz kosztów budowy i utrzymania infrastruktury drogowej”.

Katarzyna Kapczyńska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Drogowy haracz ma dać nawet 40 mld zł