Druga bańka internetowa pęknie za rok

opublikowano: 08-01-2018, 22:00

Niejeden z obecnych inwestorów był dzieckiem, gdy w 2000 r. indeks Nasdaq osiągał historyczny wówczas szczyt. Historia może się powtórzyć

W 2018 r. hossa na światowych rynkach istotnie przyspieszy, by w 2019 r. stać się wspomnieniem — taką tezę stawia Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI, które na koniec 2017 r. zarządzało funduszami otwartymi wartymi 6 mld zł. — Na razie hossę mamy prawie na wszystkich klasach aktywów. Wyjątkiem sa polskie małe spółki, które w 2017 r. chyba jako jedyne na świecie nie wzrosły porównywalnie ani do rynków rozwiniętych, ani rozwijających się — mówi Jarosław Niedzielewski.

Jeżeli historia ma nas czegoś nauczyć, to nie należy patrzeć na ostatni cykl koniunkturalny. Żaden nie jest podobny do poprzedniego, analogii należy szukać 2-3 cykle wcześniej — twierdzi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.
Zobacz więcej

LEKCJA HISTORII:

Jeżeli historia ma nas czegoś nauczyć, to nie należy patrzeć na ostatni cykl koniunkturalny. Żaden nie jest podobny do poprzedniego, analogii należy szukać 2-3 cykle wcześniej — twierdzi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI. Marek Wiśniewski

Jego zdaniem, zachowanie indeksu sWIG80 się zmieni. — Przedsiębiorstwa powoli dochodzą do wniosku, że muszą przerzucić rosnące koszty na ceny produktów i usług, co może przełożyć się na wzrost inflacji i zwiększyć szanse na podwyżki stóp procentowych — zaznacza Jarosław Niedzielewski.

Wzrost stóp sprzyjałby bankom. W efekcie sektor finansowy i małe spółki powinny wreszcie doprowadzić do pokonania rekordu wszech czasów przez indeks WIG (niecałe 68 tys. pkt.). Jego wartość osiągnie 73-75 tys. pkt., ale 2018 r. zakończy bliżej 70 tys. Podobnie ma być z innymi europejskimi indeksami. Niemiecki DAX ma w 2018 r. przekroczyć 15 tys. punktów, by zakończyć rok z jednocyfrową stopą wzrostu. Francuski CAC 40 ma chwilowo przebić 6200 pkt., a amerykański S&P 500 — zakończyć rok poniżej 2900 pkt., co nie znaczy, że wcześniej nie będzie dużo wyżej.

— Przełamanie szczytu w koniunkturze gospodarczej nastąpi na początku 2019 r. Hossa najpierw przyspieszy, a potem przerodzi się w zniżki. Faza euforyczna może przybrać postać z roku 1987, kiedy indeks S&P 500 w ciągu ośmiu miesięcy urósł prawie o 40 proc., by pod koniec roku stracić niemal cały zysk w spektakularnym krachu. Może też przybrać formę podobną do końcówki trendu wzrostowego z lat 1995-2000, kiedy mieliśmy do czynienia z narastaniem bańki spekulacyjnej na spółkach internetowych — zaznacza Jarosław Niedzielewski.

Nawet nazwy te same

Zwłaszcza z tzw. bańką internetową jest obecnie dużo analogii. W końcówce XX w. wystarczyło ogłosić strategię rozwoju w sieci, by wycena spółki poszybowała w górę. W grudniu 2017 r. spółka Long Island Iced Tea przemianowała się na Long Blockchain i w jeden dzień jej kurs wzrósł o 500 proc., mimo że nadal bliżej jej do mrożonej herbaty niż czegokolwiek innego.

— To, co się dzieje z kryptowalutami i technologią blockchain, która za nimi stoi, porównałbym do bańki internetowej. Ludzie wierzą, że to „nowa ekonomia”. Tak było z internetem. Wiele kwestii zrewolucjonizował, ale dzisiaj — gdy jest dużo bardziej rozwinięty — wiemy, że fundamenty też są ważne — mówi Jarosław Niedzielewski.

Tymczasem w grudniu 2017 r. giełda towarowa w Chicago rozpoczęła notowania kontraktów terminowych na bitcoina. Miesiąc wcześniej giełda NYSE zdecydowała się na uruchomienie indeksu FANG+. FANG oznacza konie pociągowe obecnej hossy na Wall Street — Facebooka, Amazona, Netfliksa i Google’a. Cała czwórka koncentruje się na działalności w internecie, a Amazon i Google były też bohaterami hossy sprzed lat. W Azji indeksy ciągną ich odpowiedniki określane mianem BAT — Baidu, Alibaba, Tencent. Rosną też m.in. Apple czy Samsung, a w Polsce np. CD Projekt, który tylko w dwóch ostatnich latach zdrożał pięciokrotnie.

— Sektor IT odpowiada za 40 proc. wzrostu rynków wschodzących, a pięć największych spółek technologicznych — za 30 proc. Tymczasem w indeksie MSCI Emerging Markets jest 846 spółek — zaznacza Jarosław Niedzielewski.

Podkreśla, że choć mechanizm i niektórzy uczestnicy obecnej hossy są żywcem wyjęci z bańki internetowej, obecną sytuację woli porównywać do lat 70. XX wieku, czyli tzw. boomu Nifty Fifty, obejmującego takie spółki, jak Coca Cola, IBM, Gillette, McDonald’s i Walmart.

— Nie sądzę, by Facebook czy Google zniknęły jak wielu bohaterów bańki internetowej. To nie ten moment w historii. Za FANG i BAT stoi realny biznes, dlatego wolę je porównywać do hossy blue chipów Nifty Fifty. Duże spółki technologiczne trzeba mieć w portfelach, bo gwarantują przyspieszony wzrost wartości akcji. Należy jednak pamiętać, że nie będzie to trwało wiecznie, może jeszcze tylko pół roku, może trochę dłużej — uważa Jarosław Niedzielewski.

Europa to relikt

Rozwój sytuacji na Wall Street i wyniki amerykańskich inwestorów w Azji przełożą się na sytuację w Europie. Według dyrektora inwestycyjnego Investors TFI, nie ma jednak co oczekiwać wielkiej hossy na Starym Kontynencie, nawet jeśli giełdy amerykańskie i azjatyckie wejdą w fazę euforycznego wzrostu.

— W kontekście rozwoju europejskiej gospodarki zachowanie tutejszych indeksów w 2017 r. jest dużym rozczarowaniem. Umocnienie euro do dolara na pewno było istotnym elementem hamującym notowania europejskich spółek, ale indeksy europejskie oparte są na tzw. starej ekonomii. W Europie nie ma odpowiedników FANG czy BAT, królują banki i przedsiębiorstwa przemysłowe. I to się oczywiście z dnia na dzień nie zmieni. Nie ma więc co liczyć na to, że główne indeksy europejskie będą zachowywać się lepiej od innych — podsumowuje Jarosław Niedzielewski. Inną opinię prezentuje biuro maklerskie Banku BGŻ BNP Paribas.

— Dalsza poprawa wyników finansowych przedsiębiorstw przy relatywnie niskich na tle świata wycenach europejskich spółek stanowi silny argument za ich przeważaniem w portfelu inwestycyjnym — napisali analitycy banku w omówieniu perspektyw inwestycyjnych na 2018 r. Ich zdaniem, najlepsze perspektywy wzrostu mają wirtualna i rozszerzona rzeczywistość, analiza danych z wykorzystaniem technologii big data, cloud computing oraz nowe rozwiązania konsumenckie — w szczególności e-commerce i e-usługi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Druga bańka internetowa pęknie za rok