Druga liga rządzi w BPO

Po raz pierwszy mniejsze ośrodki usług biznesowych wygrały z liderami. Dzięki brexitowi urosną jeszcze bardziej

Tego jeszcze w sektorze usług dla biznesu nie było. Choć zawsze inwestorzy wybierali w Polsce nie tylko najpopularniejsze Kraków, Warszawę i Wrocław, ale także kilka mniejszych miast, to w pierwszym półroczu 2017 r. po raz pierwszy druga i trzecia liga ściągnęła niemal 70 proc. wszystkich nowych centrów usług — wynika z raportu Everest Group.

Wyświetl galerię [1/2]

Przemysław Berendt Marek Wiśniewski

Jego autorzy uważają, że miasta drugiego i trzeciego wyboru (więcej o podziale w ramce) już nie tylko uzupełniają najpopularniejsze, ale powoli stają się niszą dla usług cyfrowych.

Wykorzystać szansę

Bodźcem do rozwoju sektora usług biznesowych może być brexit. Zdaniem Everest Group, już dziś powoduje on w Wielkiej Brytanii ogromną lukę w dostępie do pracowników. W 2016 r. zarejestrowało się w tym kraju o 16 proc. mniej Polaków niż rok wcześniej. Rząd szacuje, że do Polski wróci ok. 150 tys. osób, czyli 25 proc. obecnie zatrudnionych tam rodaków.

Podobnie postępują inni mieszkańcy krajów UE, którzy pojechali za chlebem do Londynu. Spowoduje to wśród działających w Wielkiej Brytanii firm większe zapotrzebowanie na outsourcing. Firmy z sektora usług finansowych, szczególnie w przypadku „twardego” brexitu, zrobią przegląd swoich lokalizacji i przeniosą część procesów na kontynent. To oznacza więcej usług back- -office i IT w Europie Środkowej i Wschodniej, w tym w Polsce. Analitycy Everest Group prognozują, że w najbliższych 3-5 latach w polskich miastach drugiego i trzeciego wyboru powstanie około 9 tys. nowych spółek.

— Brexit może stać się szansą dla Polski, zwłaszcza w zakresie usług IT. Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak by się mogło wydawać. Większość procesów jest przenoszona do krajów takich jak Francja czy Niemcy. Do Europy Środkowej i Wschodniej trafią głównie te, które nastawione są na optymalizację. To oznacza, że będzie się liczył każdy przecinek w zestawieniach finansowych. Tymczasem Polska, choć wciąż jest najlepszym źródłem talentów w regionie, niestety nie ma żadnych programów wspierających branżę IT, w przeciwieństwie do wielu naszych sąsiadów. Mamy nadzieję, że to się szybko zmieni, byśmy mogli wykorzystać swoją szansę — mówi Przemysław Berendt, globalny wiceprezes Luxoftu.

Mały może więcej

W przeszłości miasta drugiego wyboru, jak Katowice, Poznań czy Trójmiasto, ściągały centra zajmujące się jedną dziedziną, głównie IT. Firmy mają jednak coraz większe zaufanie do tych miejsc i przenoszą do nich kolejne funkcje. Te miasta wypuszczają rocznie na rynek 19 tys. absolwentów informatyki i 40 tys. innych kierunków, którzy mogą rozpocząć pracę w usługach back-office.

Mają kilka przewag nad najpopularniejszymi miejscami, w tym stosunkowo mniejszą konkurencję o pracowników. Wśród miast drugiego wyboru Katowice i Poznań, a wśród miast trzeciego wyboru Lublin i Rzeszów gwarantują największy dostęp do pracowników w usługach IT i back office. W usługach IT Katowice, Łódź i Trójmiasto to najlepsze miejsca dla robotyki (RPA), a Bydgoszcz (jako jedyne miasto trzeciego wyboru) — dla technologii cyfrowych, jak big data czy chmura.

Kolejny plus mniejszych miast to relatywnie niższe wynagrodzenia i koszty. O ile w Krakowie koszty operacyjne dla jednego pracownika w IT wynoszą rocznie 41-43 tys. USD, to w najtańszej Bydgoszczy jest to 30-32 tys. USD (patrz wykres). Nowe lokalizacje umożliwiają firmom, które jako pierwsze otwierają centra usług, przyciągnięcie najbardziej utalentowanych osób. Oferują też większe wsparcie rządowe — Rzeszów i Lublin to 50 proc. dopuszczalnej pomocy publicznej.

Łatwo nie będzie

Część inwestorów sądzi, że nie tak łatwo będzie dołączyć do liderów. — Jesteśmy obecni tylko w największych aglomeracjach w Polsce: w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Zatrudniamy przede wszystkim programistów z dużym doświadczeniem, a najłatwiej ich znaleźć w dużych miastach, które od lat z sukcesem przyciągają ekspertów, kusząc m.in. szeroką ofertą zatrudnienia i bardziej dojrzałą infrastrukturą.

Wielu naszych pracowników pochodzi jednak z innych ośrodków, tam kończyli szkoły i robili pierwsze kroki w IT. W dzisiejszych czasach można się uczyć i zdobywać wiedzę na światowym poziomie z praktycznie każdego miejsca w kraju. Szlify jednak lepiej zdobywać w najbardziej technologicznie zaawansowanych organizacjach — uważa Przemysław Berendt.

Eksperci zwracają też uwagę, że choć pod względem liczby centrów mniejsze ośrodki wygrały, to należy brać pod uwagę także liczbę pracowników, których w większych miastach jest więcej. W latach 2008-17 to przeciętnie 100-125 osób, podczas gdy w przypadku miast drugiego wyboru — 65-100, a trzeciego — 30-90.

— Nasi klienci miewają problemy z rekrutacją do centrów usług w najpopularniejszych miastach. Naturalne byłoby, że kolejny gracz nie decyduje się na te miejsca, tylko stawia np. na Lublin, Olsztyn czy Białystok i otwiera centrum może nie na 500 osób, tylko na 70-150. Dlatego udział mniejszych miast pod względem liczby centrów powinien rosnąć. Byłoby to logiczne, ale nie obserwuję jeszcze takiego trendu — dodaje Paweł Tynel, partner w EY. © Ⓟ

Do wyboru, do koloru

Polska wyróżnia się na świecie, bo centra usług biznesowych powstają nie tylko w stolicy i dwóch, trzech największych miastach, ale w całym kraju. Powyżej 1 tys. osób w sektorze pracuje w 16 miejscach, a poniżej — w kolejnych 11. Miasta pierwszego wyboru to np. Kraków, Warszawa i Wrocław (we wszystkich w sektorze pracuje po ponad 40 tys. osób) — duże ośrodki centrów usług i ekonomiczne, główne ośrodki naukowe z dużą liczbą uczelni i napływem pracowników z innych miejsc.

Miasta drugiego wyboru to np. Katowice, Łódź, Poznań i Trójmiasto (w sektorze pracuje w nich po kilkanaście tysięcy osób), działają w nich centra usług wspólnych i BPO, to regionalne ośrodki gospodarcze skoncentrowane na konkretnych przemysłach, z umiarkowaną liczbą uczelni, do których napływają mieszkańcy okolicznych mniejszych miast. Miasta trzeciego wyboru to np. Bydgoszcz, Opole, Rzeszów i Szczecin (w sektorze usług dla biznesu pracuje w nich po kilka tysięcy osób). Liczba centrów usług IT i biznesowych jest w nich ograniczona, są to mniejsze miasta i napływa do nich mniej okolicznych mieszkańców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Druga liga rządzi w BPO