Drzemka w fotelu dentystycznym

  • Małgorzata Ciechanowska
28-03-2014, 00:00

Goście hotelowi szukają czegoś… starego. Świadczy o tym obłożenie hoteli w dawnych fabrykach i kamienicach.

Niektórzy o łódzkim hotelu andel’s usłyszeli, kiedy nocowało tam bożyszcze nastolatek Justin Bieber. Ale to niejedyna gwiazda, która spędziła noc w tym czterogwiazdkowym obiekcie.

— W apartamencie prezydenckim spali m.in. Martin Scorsese, Shakira i Leonard Cohen — wymienia Anna Olszyńska, menedżer generalny hotelu andel’s.

Co przyciąga takie sławy? Na pewno marka, dobre położenie, a przede wszystkim niebanalny wystrój hotelu w XIX-wiecznym budynku przędzalni magnata tekstylnego Izraela Poznańskiego. Inwestorowi, firmie Warimpex, i zarządcy, Vienna International Hotelmanagement AG, zależało na zachowaniu oryginalnych elementów wystroju. Opłaciło się.

— Goście doceniają, że w andel’sie nie ma udawania. To co było stare, pozostało stare, a to co jest nowe, ma nowoczesny design. Rezultat to historyczny klimat przeplatający się z luksusem i współczesnością — zaznacza Anna Olszyńska.

Przeplata się wiele: pozostałość po przędzalni, czyli ponadstuletnią konstrukcję z belek i słupów z autentycznymi wentylatorami i żeliwnymi płytami, zestawiono z luksusowymisofami, designerskimi stolikami i fotelami „łabędziami” w lobby.

O historii budynku przypominają również elementy dawnych maszyn włókienniczych w hotelowym korytarzu i nieotynkowane ściany z czerwonej cegły. W apartamencie prezydenckim można zaś podziwiać zabytkowe kręcone schody odzyskane z budynku w kompleksie Manufaktury.

— Goście mogą się relaksować na najwyższym piętrze w przeszklonym basenie, który powstał w XIX-wiecznym zbiorniku przeciwpożarowym — dodaje Anna Olszyńska.

Pozytywne opinie o andel’s zachęciły innych do otwierania loftowych hoteli. Najwięcej w Łodzi i okolicach, gdzie startych fabryk nie brakuje, ale też w innych miastach inwestorzy z powodzeniem znajdują stare mury, niekonieczne pofabryczne, i nadają im nowe oblicze.

JAK NA ZDJĘCIACH
W maju do loftowych hoteli dołączy Fabryka Wełny w Pabianicach, czterogwiazdkowy obiekt w starej fabryce rodziny Baruchów, producentów tkanin. Większość ścian to oryginalne mury dawnego kompleksu fabrycznego, w którym znajdowały się farbiarnia i tkalnia.

— Niemal wszystkie elewacje ceglane są oryginalne. Poddano je zabiegom konserwatorskim. Według archiwalnych zdjęć i dokumentów odtwarzano także gzymsy na elewacjach, a na dachu stanęła wieża budowana na wzór dawnej wieży przeciwpożarowej — wyjaśnia Sylwia Piekielna, specjalista ds. sprzedaży i marketingu w hotelu Fabryka Wełny. Inwestor, spółka Aflopa, musiał dobudować m.in. klatkę schodową, piwnicę pod jednym z oryginalnych budynków i strop w sali basenowej. W niektórych pokojach zachowano sufity i ściany z cegieł, a w każdej łazience zawisło zdjęcie dawnego kompleksu fabrycznego.

— Środkowy budynek dawnej fabryki spłonął. W tym miejscu wybudowano nową cześć, w której znajdą się m.in. sale konferencyjno-bankietowe, fitness i biura — dodaje Sylwia Piekielna.

ZOSTAĆ NA DŁUŻEJ
Na dłuższy pobyt mogą się pokusić goście odwiedzający Loft Aparts w Łodzi. W aparthotelu w miejscu przędzalni Karola Scheiblera z 1876 r. można wynająć pokój nawet na kilka lat.

— Goście przyjeżdżają do Loft Aparts, by spełnić marzenie i zamieszkać w lofcie choćby na jedną noc. Niesamowity klimat tego miejsca tworzą m.in. wysokie ceglane sufity, rozległe przestrzenie, żelbetowe słupy, wielkie szprosowane okna. Fabrykę zaprojektowano na kształt monumentalnego zamku z czterema wieżami na cztery strony świata. Co ciekawe, zakończyła ona działalność dopiero w 2001 r., dlatego wciąż unosi się tu jej dawny duch — podkreśla Jakub Krzewiński, właściciel Loft Aparts. Dostępnych jest 35 apartamentów różnej wielkości. Ceny wahają się od 300 do 600 zł.

— Każdy loft zaprojektowano indywidualnie. Poza sypialnią apartamenty mają część wypoczynkową i w pełni wyposażoną kuchnię, co pozwala poczuć się jak w domu — mówi Jakub Krzewiński. W hotelu znajdują się także trzy sale konferencyjne i restauracje w loftowym klimacie.

DUCH POSTINDUSTRIALNY
Warszawa zyskała dwa hotele w starych murach. Sen Pszczoły w kamienicy przy ulicy Pięknej 66a i Przychodnię przy Pięknej 21. Oba należą do nowej sieci Loft Hotele. Co prawda standardowe lofty to nie są, bo z założenia powinny one powstawać w miejscu dawnej fabryki lub magazynu, ale klimat kamienicy, surowe i minimalistyczne wnętrza pozwalają poczuć postindustrialnego ducha.

— Nazwa drugiego hotelu nie jest przypadkowa. Mieści się na trzecim piętrze kamienicy, którą zajmuje przychodnia lekarska, dlatego postanowiliśmy wystrojem loftu nawiązać do medycznego klimatu — wyjaśnia Kamil Maćkowski, menedżer Loft Hoteli.

Na pomysł loftowych hoteli w stolicy wpadła Elżbieta Komorowska, ich właścicielka i projektantka. Jej dziełem są także klub Sen Pszczoły, pub W Oparach Absurdu i restauracja Made In Wola.

— Chodziło o stworzenie niekrępującego miejsca, które łączy gościnność i standard renomowanych hoteli — tłumaczy Kamil Maćkowski.

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, bo w listopadzie 2013 r., kiedy działalność rozpoczął Sen Pszczoły, pozostał niewynajęty tylko jeden z dziewięciu pokoi i to tylko na jedną noc.

— Średnie obłożenie wynosi około 80 proc. Nocują u nas głównie biznesmeni i handlowcy znudzeni standardem większości hoteli. Niektórzy nawet żartobliwie twierdzą, że spanie w Lofcie jest korzystne dla ich psychiki i aby było ciekawie, co przyjazd zmieniają pokoje — mówi Kamil Maćkowski.

Każdy pokój w obiektach Loft Hoteli jest inny. W Śnie Pszczoły zamiast numerów pokoje mają nazwy. W tym, który nazwano Sadistics Dentist, znajduje się stary fotel dentystyczny, a oświetlenie stanowią czołówki noszone niegdyś przez dentystów. Pokój Kung Fu Panda jest wyklejony bambusową tapetą, a w Gold Fish wielkie złote ryby zjadają tygrysy.

— Wszystkie pokoje są jasne, przestronne i wyposażone w łazienkę z prysznicem, suszarką do włosów i bezpłatnym zestawem kosmetyków. Goście nie śpią w standardowych łóżkach, lecz na wygodnych materacachułożonych na drewnianych paletach. W niektórych pokojach są 42-calowe telewizory z telewizją kablową, a w innych balkony — opisuje Kamil Maćkowski.

W Przychodni natomiast, oddanej do użytku w lutym tego roku, numerów pokoi nie napisano na drzwiach. Aby je znaleźć, trzeba trochę pogłówkować. Nie ma też co liczyć na pomoc recepcjonisty, bo w tym hotelu recepcji nie ma.

— Goście nocujący w Przychodni muszą się zameldować w Śnie Pszczoły. Tutaj dostają także kody do drzwi pokoi — mówi menedżer Loft Hoteli.

Wystrój Przychodni też nie jest nudny. Na przykład w jednym z pokoi dominują lampy: jedna ze starego bębna pralki, inna kolejowa, a jeszcze inna pochodzi z teatru. Zależnie od obłożenia za nocleg w Loft Hotelach trzeba zapłacić od 200 do 300 zł. W cenę wliczono śniadanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAŁGORZATA CIECHANOWSKA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Drzemka w fotelu dentystycznym