Niektórzy o łódzkim hotelu andel’s usłyszeli, kiedy nocowało tam bożyszcze nastolatek Justin Bieber. Ale to niejedyna gwiazda, która spędziła noc w tym czterogwiazdkowym obiekcie.
— W apartamencie prezydenckim spali m.in. Martin Scorsese, Shakira i Leonard Cohen — wymienia Anna Olszyńska, menedżer generalny hotelu andel’s.
Co przyciąga takie sławy? Na pewno marka, dobre położenie, a przede wszystkim niebanalny wystrój hotelu w XIX-wiecznym budynku przędzalni magnata tekstylnego Izraela Poznańskiego. Inwestorowi, firmie Warimpex, i zarządcy, Vienna International Hotelmanagement AG, zależało na zachowaniu oryginalnych elementów wystroju. Opłaciło się.
— Goście doceniają, że w andel’sie nie ma udawania. To co było stare, pozostało stare, a to co jest nowe, ma nowoczesny design. Rezultat to historyczny klimat przeplatający się z luksusem i współczesnością — zaznacza Anna Olszyńska.
Przeplata się wiele: pozostałość po przędzalni, czyli ponadstuletnią konstrukcję z belek i słupów z autentycznymi wentylatorami i żeliwnymi płytami, zestawiono z luksusowymisofami, designerskimi stolikami i fotelami „łabędziami” w lobby.
O historii budynku przypominają również elementy dawnych maszyn włókienniczych w hotelowym korytarzu i nieotynkowane ściany z czerwonej cegły. W apartamencie prezydenckim można zaś podziwiać zabytkowe kręcone schody odzyskane z budynku w kompleksie Manufaktury.
— Goście mogą się relaksować na najwyższym piętrze w przeszklonym basenie, który powstał w XIX-wiecznym zbiorniku przeciwpożarowym — dodaje Anna Olszyńska.
Pozytywne opinie o andel’s zachęciły innych do otwierania loftowych hoteli. Najwięcej w Łodzi i okolicach, gdzie startych fabryk nie brakuje, ale też w innych miastach inwestorzy z powodzeniem znajdują stare mury, niekonieczne pofabryczne, i nadają im nowe oblicze.
JAK NA ZDJĘCIACH
W maju do loftowych hoteli dołączy
Fabryka Wełny w Pabianicach, czterogwiazdkowy obiekt w starej fabryce
rodziny Baruchów, producentów tkanin. Większość ścian to oryginalne mury
dawnego kompleksu fabrycznego, w którym znajdowały się farbiarnia i
tkalnia.
— Niemal wszystkie elewacje ceglane są oryginalne. Poddano je zabiegom konserwatorskim. Według archiwalnych zdjęć i dokumentów odtwarzano także gzymsy na elewacjach, a na dachu stanęła wieża budowana na wzór dawnej wieży przeciwpożarowej — wyjaśnia Sylwia Piekielna, specjalista ds. sprzedaży i marketingu w hotelu Fabryka Wełny. Inwestor, spółka Aflopa, musiał dobudować m.in. klatkę schodową, piwnicę pod jednym z oryginalnych budynków i strop w sali basenowej. W niektórych pokojach zachowano sufity i ściany z cegieł, a w każdej łazience zawisło zdjęcie dawnego kompleksu fabrycznego.
— Środkowy budynek dawnej fabryki spłonął. W tym miejscu wybudowano nową cześć, w której znajdą się m.in. sale konferencyjno-bankietowe, fitness i biura — dodaje Sylwia Piekielna.
ZOSTAĆ NA DŁUŻEJ
Na dłuższy pobyt mogą się
pokusić goście odwiedzający Loft Aparts w Łodzi. W aparthotelu w miejscu
przędzalni Karola Scheiblera z 1876 r. można wynająć pokój nawet na
kilka lat.
— Goście przyjeżdżają do Loft Aparts, by spełnić marzenie i zamieszkać w lofcie choćby na jedną noc. Niesamowity klimat tego miejsca tworzą m.in. wysokie ceglane sufity, rozległe przestrzenie, żelbetowe słupy, wielkie szprosowane okna. Fabrykę zaprojektowano na kształt monumentalnego zamku z czterema wieżami na cztery strony świata. Co ciekawe, zakończyła ona działalność dopiero w 2001 r., dlatego wciąż unosi się tu jej dawny duch — podkreśla Jakub Krzewiński, właściciel Loft Aparts. Dostępnych jest 35 apartamentów różnej wielkości. Ceny wahają się od 300 do 600 zł.
— Każdy loft zaprojektowano indywidualnie. Poza sypialnią apartamenty mają część wypoczynkową i w pełni wyposażoną kuchnię, co pozwala poczuć się jak w domu — mówi Jakub Krzewiński. W hotelu znajdują się także trzy sale konferencyjne i restauracje w loftowym klimacie.
DUCH POSTINDUSTRIALNY
Warszawa zyskała dwa hotele w starych
murach. Sen Pszczoły w kamienicy przy ulicy Pięknej 66a i Przychodnię
przy Pięknej 21. Oba należą do nowej sieci Loft Hotele. Co prawda
standardowe lofty to nie są, bo z założenia powinny one powstawać w
miejscu dawnej fabryki lub magazynu, ale klimat kamienicy, surowe i
minimalistyczne wnętrza pozwalają poczuć postindustrialnego ducha.
— Nazwa drugiego hotelu nie jest przypadkowa. Mieści się na trzecim piętrze kamienicy, którą zajmuje przychodnia lekarska, dlatego postanowiliśmy wystrojem loftu nawiązać do medycznego klimatu — wyjaśnia Kamil Maćkowski, menedżer Loft Hoteli.
Na pomysł loftowych hoteli w stolicy wpadła Elżbieta Komorowska, ich właścicielka i projektantka. Jej dziełem są także klub Sen Pszczoły, pub W Oparach Absurdu i restauracja Made In Wola.
— Chodziło o stworzenie niekrępującego miejsca, które łączy gościnność i standard renomowanych hoteli — tłumaczy Kamil Maćkowski.
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, bo w listopadzie 2013 r., kiedy działalność rozpoczął Sen Pszczoły, pozostał niewynajęty tylko jeden z dziewięciu pokoi i to tylko na jedną noc.
— Średnie obłożenie wynosi około 80 proc. Nocują u nas głównie biznesmeni i handlowcy znudzeni standardem większości hoteli. Niektórzy nawet żartobliwie twierdzą, że spanie w Lofcie jest korzystne dla ich psychiki i aby było ciekawie, co przyjazd zmieniają pokoje — mówi Kamil Maćkowski.
Każdy pokój w obiektach Loft Hoteli jest inny. W Śnie Pszczoły zamiast numerów pokoje mają nazwy. W tym, który nazwano Sadistics Dentist, znajduje się stary fotel dentystyczny, a oświetlenie stanowią czołówki noszone niegdyś przez dentystów. Pokój Kung Fu Panda jest wyklejony bambusową tapetą, a w Gold Fish wielkie złote ryby zjadają tygrysy.
— Wszystkie pokoje są jasne, przestronne i wyposażone w łazienkę z prysznicem, suszarką do włosów i bezpłatnym zestawem kosmetyków. Goście nie śpią w standardowych łóżkach, lecz na wygodnych materacachułożonych na drewnianych paletach. W niektórych pokojach są 42-calowe telewizory z telewizją kablową, a w innych balkony — opisuje Kamil Maćkowski.
W Przychodni natomiast, oddanej do użytku w lutym tego roku, numerów pokoi nie napisano na drzwiach. Aby je znaleźć, trzeba trochę pogłówkować. Nie ma też co liczyć na pomoc recepcjonisty, bo w tym hotelu recepcji nie ma.
— Goście nocujący w Przychodni muszą się zameldować w Śnie Pszczoły. Tutaj dostają także kody do drzwi pokoi — mówi menedżer Loft Hoteli.
Wystrój Przychodni też nie jest nudny. Na przykład w jednym z pokoi dominują lampy: jedna ze starego bębna pralki, inna kolejowa, a jeszcze inna pochodzi z teatru. Zależnie od obłożenia za nocleg w Loft Hotelach trzeba zapłacić od 200 do 300 zł. W cenę wliczono śniadanie.
