DT może zaszkodzić płynności Elektrimu
Elektrim na swoje potrzeby inwestycyjne musi do końca 1999 r. zdobyć dodatkowo około 550 mln zł. Do 2002 r. powinien zorganizować następne 800 mln USD ( ponad 3,2 mld zł) gotówki.
Pieniądze będą pewnie pochodzić z kredytów, z uzyskaniem których spółka nie powinna mieć problemu. Chyba, że giełdowy konglomerat nie zdoła dokonać transferu własnych udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej (operator sieci Era GSM) do spółki Elektrim Telekomunikacja. Wówczas Elektrim znajdzie się w krytycznym położeniu.
Dobrze poinformowane źródła twierdzą, że założenia inwestycyjne Elektrimu mogą łatwo spalić na panewce z winy Deutsche Telekom. Polski holding liczy, że w realizacji najbardziej kapitałochłonnych inwestycji w telekomunikację pomoże mu Vivendi. Aby tak się stało, Elektrim musi dokonać transferu własnych udziałów w PTC do spółki Elektrim Telekomunikacja. Tylko wówczas bowiem Francuzi wyłożą gotówkę.
Zdaniem analityków, zadłużenie Elektrimu przekracza obecnie 1,5 mld USD (6 mld zł), licząc 615 mln USD (około 2,5 mld zł) wyłożonych właśnie przez Vivendi. Ta kwota jest na razie pożyczką dla Elektrimu, oprocentowaną na 10 proc. w skali roku. Zostanie zamieniona na wkład kapitałowy Francuzów do spółki Elektrim Telekomunikacja. Jednak dopiero wtedy, gdy udziały Elektrimu w PTC zostaną wniesione do tej spółki. Z tym Elektrim może mieć problem.
— Uważam, że zgodę na tę transakcję musi wyrazić m.in. Deutsche Telekom. Niemcy zgodzili się na kupno tych udziałów, ale mogą zablokować transfer papierów do ET. Dla Elektrimu to problem, bowiem 615 mln USD od Vivendi pozostanie długiem, od którego roczne odsetki wyniosą ponad 61 mln USD (ponad 240 mln zł) — mówi Piotr Woźniak, analityk CDM Pekao SA.
Podobne obawy mają również zachodni analitycy.
— Przeniesienie udziałów PTC do Elektrimu Telekomunikacja spowoduje, że nowym akcjonariuszem tej spółki zostanie Vivendi. Na taki ruch zgodę muszą natomiast wyrazić pozostali udziałowcy PTC. Deutsche Telekom może natomiast nie chcieć wpuścić Francuzów do Ery GSM — mówi analityk zachodniego banku inwestycyjnego.
Dramatycznie mogą wówczas spaść zdolności kredytowe polskiego holdingu. Jak przyznają jego szefowie, w latach 2000-2002 spółka będzie potrzebowała na inwestycje minimum 800 mln USD. Wiadomo również, że tylko na projekty związane z rozwojem sieci stacjonarnej lokalni operatorzy Elektrimu muszą wydać do 2005 r. około1,6 mld USD ( ponad 6,4 mld zł).
Na koniec 1998 roku łączne zobowiązania Elektrimu przekraczały, 3,25 mld zł, z czego kredyty stanowiły około 1,5 mld zł. Analitycy szacują, że w tym roku ta kwota wzrosła już o około 550 mln USD (ponad 2 mld zł).
— A co, jeśli dług zwiększy się o kolejne 615 mln USD (2,5 mld zł) — pyta analityk.