Dwa miliardy na celowniku Petru i Zientka

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mimo pandemii, wojny w Ukrainie i inflacji polski rynek fuzji i przejęć ma się dobrze – uważają Ryszard Petru i Bartłomiej Zientek i planują powtórzyć rekord.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie przedsięwzięcia ma na koncie firma Ryszarda Petru i Bartłomieja Zientka
  • dlaczego mimo wojny sytuacja na naszym rynku fuzji i przejęć jest korzystna
  • jaka jest górna granica finansowania akceptowana teraz przez polskie banki
  • jak polskie firmy reagują na podnoszenie stóp procentowych przez NBP

Dwa miliardy na celowniku Petru i Zientka

opublikowano: 15-05-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mimo pandemii, wojny w Ukrainie i inflacji polski rynek fuzji i przejęć ma się dobrze – uważają Ryszard Petru i Bartłomiej Zientek i planują powtórzyć rekord.

Łączna wartość transakcji, w jakich w ciągu ostatnich czterech kwartałów (od kwietnia 2021 do końca marca 2022) pośredniczyła firma Petru|Zientek Capital Partners (P|Z) sięgnęła około 2 mld zł. To jej rekordowy wynik, ale spółka założona w 2019 r. przez ekonomistę Ryszarda Petru (byłego przewodniczącego Nowoczesnej) i finansistę Bartłomieja Zientka nie spoczęła na laurach.

Złaknieni miliardów
Złaknieni miliardów
Duzi polscy producenci, którzy urośli podczas pandemii, potrzebują kapitału na dalszy rozwój. Organizująca finansowanie firma Bartłomieja Zientka i Ryszarda Petru liczy na kolejny udany rok.
materiały prasowe

Kolejne dwa miliardy

- Pracujemy teraz nad kilkoma znaczącymi projektami dotyczącymi nie tylko fuzji i przejęć, ale także finansowania i refinansowania. Jeśli sfinalizujemy je w ciągu kilku najbliższych miesięcy, łączna suma transakcji w następnych czterech kwartałach może wynieść 1,5-2 mld zł – deklaruje Bartłomiej ZIentek.

Największym zeszłorocznym projektem P|Z było zorganizowanie kredytu konsorcjalnego dla Press Glassu, producenta szyb zespolonych. Koncern pożyczył w połowie 2021 r. 1,2 mld zł, które przeznaczył m.in. na budowę fabryk na Litwie i w Walii. Firma P|Z doradzała też przy połączeniu włoskiego Controlli z warszawską spółką Global Control 5, które wiosną 2021 r. utworzyły grupę iSMA Controlli, specjalizującą się w automatyce przemysłowej. W lutym tego roku natomiast doprowadziła do zaangażowania MCI w eSky, sprzedający bilety lotnicze. Oprócz tego zrealizował kilka projektów w branży farmaceutycznej i rolno-spożywczej.

Wśród przedsięwzięć, które P|Z może sfinalizować w najbliższych miesiącach, Bartłomiej Zientek wymienia m.in. organizację finansowania dla wartego około 150 mln USD projektu z obszaru nowych technologii, fotowoltaicznego o wartości 300 mln zł i podobnej wielkości w branży produkcji mebli i RTV/AGD, a także wartą 100 mln zł konsolidację w sektorze usług zdrowotnych.

- Niektóre ze spółek, z którymi rozmawiamy, to naprawdę duże podmioty o przychodach przekraczających 1 mld zł rocznie, które są zdecydowane inwestować w rozwój produkcji, budowę kolejnych zakładów. Widać, że ten trend, który pojawił się kilka miesięcy temu, utrzyma się w tym i przyszłym roku – mówi zarządzający.

- W związku z nadpłynnością sektora bankowego na rynku jest teraz dużo wolnego kapitału – zauważa Ryszard Petru.

Wyjaśnienie paradoksu pandemii

Zdaniem Bartłomieja Zientka, choć pandemia jeszcze nie minęła, a w Ukrainie toczy się wojna, warunki do inwestycji są wciąż sprzyjające. Także na rynku M&A ruch jest większy, niż kilka miesięcy temu. Jak wytłumaczyć ten paradoks?

- Wojna, choć ma znaczenie geopolityczne, toczy się lokalnie i ma ograniczone oddziaływanie ekonomiczne, nawet jeśli weźmie się pod uwagę skalę i zakres geograficzny sankcji. Sytuacja jest zatem inna niż podczas pandemii COVID-19, która nagle i niespodziewanie zatrzymała wszystko na całym świecie. Uśpiony na chwilę popyt szybko jednak wystrzelił, podsycany skumulowaną i dopompowaną przez rządy gotówką. Wygrał na tym każdy, kto cokolwiek produkował. Myślę, że inwestorzy nauczeni tym zaskakującym doświadczeniem dziś w obliczu wojny w Ukrainie patrzą na świat inaczej, niż patrzyliby, gdyby wcześniej nie było pandemii – tłumaczy Bartłomiej Zientek.

Jego zdaniem COVID-19 pokazał, że nawet najbardziej pesymistyczne założenia nie zawsze muszą się ziścić. Dodatkowo polscy zarządzający - w odróżnieniu od obserwatorów z Londynu czy Nowego Jorku - rozumieją, że agresja Rosji przeciwko Ukrainie to nie jest konflikt zbrojny w bliżej nieokreślonej Europie Środkowo-Wschodniej, ale wojna pomiędzy dwoma konkretnymi państwami. Z perspektywy Warszawy sytuacja jest zatem bezpieczna i nie ma obaw, że konflikt zbrojny się rozprzestrzeni na państwa Unii Europejskiej i NATO, a więc także nasz kraj.

Fundusze otwierają portfele

- Widzimy zresztą, że fundusze PE tworzą w Polsce nowe portfele. Avallon zamknął wiosną finansowanie dla kolejnego funduszu, Waterland po latach stagnacji na naszym rynku ogłosił, że chce więcej inwestować, a Abris coraz mocniej stawia na ESG i dąży do tego, by wszystkie jego spółki portfelowe w 2030 r. uzyskały neutralność energetyczną – wylicza Bartłomiej Zientek.

Nie oznacza to, że wojna w Ukrainie w żaden sposób nie wpływa na zachowania przedsiębiorców i inwestorów obecnych na naszym rynku.

- Pierwsze pytanie, jakie pada, gdy polscy zarządzający rozmawiają z zachodnimi inwestorami, dotyczy ekspozycji danego projektu na Wschód. I nie chodzi tylko o samą produkcję w Ukrainie, Rosji czy Białorusi, ale także o sprzedaż na tych rynkach, o powiązania z dostawcami z tamtych krajów, a nawet o pośrednie zależności. Chodzi nawet nie o to, czy istnieją takie powiązania, ale o to, jak dana firma radzi sobie z wynikającymi z tego problemami – mówi Bartłomiej Zientek.

Za sprzyjającą okoliczność uważa także to, że banki. mając dzisiaj bardzo dużo depozytów, chcą aktywnie finansować duże, rentowne i charakteryzujące się niskim ryzykiem projekty.

- W naszej ocenie górna granica akceptowanego przez banki zaangażowania w pojedynczy projekt to obecnie 350-400 mln zł – mówi zarządzający.

Uważa, że dla wielu polskich firm - szczególnie z sektora produkcyjnego, który mocno urósł w pandemii - to jednak niewystarczający poziom. Dlatego będą sięgały po kapitał spoza Polski, a to okazja dla takich firm jak P|Z.

Euro zamiast złotych

- Wyzwaniem dla wielu firm będzie wynikający z podwyżek stóp procentowych wzrost kosztów finansowania oraz potencjalne schłodzenie gospodarki – zwraca uwagę Ryszard Petru.

- Zauważamy, że kredytobiorcy coraz częściej rozważają przechodzenie z instrumentów finansowych opartych na złotym na analogiczne w euro. Nie jest to już tylko analizowanie możliwości, zapadają konkretne decyzje. Nie rzadko dotyczy to znacznej części lub nawet całości finansowania, bo zapewnia to większą stabilność – tłumaczy Bartłomiej Zientek.

Jego zdaniem choć inflacja rośnie, nadal jest akceptowalna dla inwestorów, bo firmy wciąż są w stanie przenosić na odbiorców całość lub prawie całość zwiększonych kosztów.

- Największą niewiadomą jest to, kiedy tej akceptacji zabraknie, kiedy nie da się już przenosić podwyżek na klientów – zaznacza zarządzający.

- Jednak dla silnych graczy trudniejszy okres to najlepszy czas na zakupy – podsumowuje Ryszard Petru.

Okiem eksperta
Banki nie mają apetytu na ryzyko
Rafał Lis
partner w CVI Dom Maklerski

Otoczenie makroekonomiczne jest teraz trudniejsze niż w zeszłym roku i stwarza więcej wyzwań. Polska gospodarka jednak nie stanęła, nadal się rozwija, choć wolniej niż wcześniej, więc transakcje fuzji i przejęć oraz związane z finansowaniem i refinansowaniem nadal są zawierane. Widzimy m.in. wyraźną tendencję do przechodzenia od długu w złotym do długu w innych walutach, przede wszystkim w euro.

Zagrożenia geopolityczne odciskają się jednak na rynku, co widać m.in. w postawie banków. Nie wykazują się szczególnym apetytem na ryzyko. Znacznie wnikliwiej, a przez to dłużej analizują potencjalne transakcje. To sprawia, że proces kredytowania rozciąga się w czasie. Spodziewam się w tej sytuacji, że tegoroczna wartość fuzji i przejęć w Polsce będzie mniejsza niż w zeszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.