Późnym popołudniem 13 lipca na wniosek ministra sprawiedliwości szef resortu obrony Aleksander Szczygło wydał zgodę na użyczenie wojskowych śmigłowców prokuratorom i agentom z CBA – podaje dziennik.pl.
Agenci mieli zatrzymać Krauzego, na wypadek, gdyby przesłuchiwany w tym czasie prezes PZU Jaromir Netzel powie coś, co obciąży biznesmena.
Śledczy wywnioskowali – m.in. z podsłuchów - że prezes PZU ma dać alibi Januszowi Kaczmarkowi w sprawie jego słynnej nocnej wizyty w hotelu Marriott. Netzel miał potwierdzić wersję ministra, że to właśnie on z nim się tam spotkał, a nie z Krauzem.
13 lipca prokuratorzy postanowili, że trzeba działać, zanim obaj się spotkają i ustalą ostateczną wersję alibi. Decyzje były błyskawiczne. Zbigniew Ziobro mówi: "Prowadziliśmy wyścig z czasem" i zastrzega, że chodziło o natychmiastowe przesłuchanie, a nie zatrzymanie Krauzego – pisze dziennik.pl.