Dwa światy w polityce monetarnej

opublikowano: 07-02-2018, 22:00

Zagraniczni ekonomiści oczekują, że podwyższanie stóp procentowych już niebawem stanie się globalnym trendem. Polska patrzy na to z dystansem.

„Świat nie powinien bać się wyższych stóp procentowych, ale raczej przyjąć je z otwartymi ramionami” — powiedział Bas Bakker z Międzynarodowego Funduszu Walutowego podczas środowej konferencji „Emerging Europe Sovereign and Bank Outlook”, zorganizowanej przez agencję Fitch Ratings. Jej przedstawiciele roztoczyli wizję świata, w której polityka monetarna w najbliższych latach jest zacieśniana nie tylko przez banki centralne Stanów Zjednoczonych, strefy euro, Anglii czy Japonii. Eksperci z Fitcha oczekują, że z podwyżkami wystartuje także Polska, i to w tym roku, w 2019 r. dołączą Węgry, a Czechy, które pierwszy krok zrobiły już w sierpniu 2017 r., mają kontynuować zacieśnianie. Różnicę w punkcie startowym dla Polski i Węgier Amundi Louis z Fitcha wyjaśniał odmiennymi uwarunkowaniami makroekonomicznymi i celami inflacyjnymi — 2 proc. dla Węgier i 2,5 proc. u nas. Jednak kilka godzin później znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości. Przeniosła nas do niej dobrze znana, gołębia retoryka, która płynęła z ust członków krajowej RPP. Na konferencji, zwołanej po ostatnim posiedzeniu Rady (główne parametry polityki monetarnej w Polsce pozostały nietknięte), prezes NBP podtrzymał dotychczasowe stanowisko w sprawie poziomu stóp — jego zdaniem, powinny pozostać na obecnym poziomie do końca 2018 r. Odniósł się także do „spekulacji” na temat ewentualnych podwyżek w 2019 r., choć — jak zwykle — dyplomatycznie.

Zobacz więcej

RPP

Krystian Maj/FORUM

— Prezes NBP starał się doprecyzować swoją wypowiedź sprzed miesiąca, w której zasygnalizował, że okres stabilnych stóp procentowych „może się przedłużyć na 2019 r.”. Dziś podkreślił, że w jego ocenie stopy pozostaną stabilne dłużej, „jeśli pozwolą fakty i okoliczności” — komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Fakty i okoliczności, które mogłyby skłonić Radę do podnoszenia kosztu pieniądza, to — zdaniem prezesa NBP — sytuacja gospodarcza w strefie euro, ewentualne szybsze zacieśnianie polityki przez EBC, a z czynników stricte krajowych — sytuacja na rynku pracy. A jak wygląda sytuacja gospodarcza Eurolandu? Zdaniem Komisji Europejskiej — bardzo dobrze, co potwierdziła w najnowszych prognozach, opublikowanych również w środę. Jesienią Komisja spodziewała się, że w 2018 r. gospodarka strefy euro będzie rozwijała się w tempie 2,1 proc. r/r. Dziś jej potencjał wycenia na 2,3 proc. To najwyższy przewidywany wzrost od dekady. Jeżeli prognoza się sprawdzi, będzie to oznaczało, że w stosunku do 2017 r. strefa euro zwolni zaledwie o 0,1 pkt. proc. Rewizja prognoz objęła także Polskę. Eksperci z Komisji szacują, że PKB Polski wzrośnie w tym roku o 4,2 proc., a nie o 3,8 proc., jak myśleli na jesieni. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dwa światy w polityce monetarnej