3 mld zł – tak wielkiego balastu długu próbują pozbyć się PKP Cargo. Giełdowa spółka przedstawiła już kilka wersji propozycji układowych. Pierwszą przedstawiliśmy w październiku 2025 r., a ostatnią spółka złożyła w Sądzie Rejonowym w Warszawie w połowie września tego roku.
„EBI jest aktywnie zaangażowany w proces restrukturyzacji PKP Cargo, aby pomóc spółce osiągnąć stabilną pozycję finansową. Biorąc pod uwagę obecną i długoterminową rzeczywistą wartość PKP Cargo, uzasadnionym jest oczekiwanie docelowej pełnej spłaty zadłużenia. W związku z tym EBI przedstawił PKP Cargo, radzie wierzycieli, pozostałym wierzycielom oraz akcjonariuszom firmy kompleksowy alternatywny plan restrukturyzacji finansowej” – czytamy w odpowiedzi biura prasowego EBI na pytania PB.
Bank informuje też, że plan „skupia się na usprawnieniu działalności spółki, odzyskaniu strategicznego udziału w polskim rynku przewozów towarowych i wzmocnieniu wartości PKP Cargo”. Przedstawiciele EBI nie ujawniają jednak szczegółowych założeń planu mających prowadzić do tego celu.
„Propozycja oparta jest na standardach rynkowych dotyczących sprawiedliwego i zrównoważonego udziału wszystkich interesariuszy. Przewiduje częściową sprzedaż niestrategicznych lub niewykorzystanych aktywów bądź też dokapitalizowanie, a także dostosowany harmonogram spłaty zadłużenia. Mamy nadzieję, że trwające obecnie intensywne rozmowy doprowadzą do korzystnych rozstrzygnięć dla spółki, jej akcjonariuszy i wierzycieli” – czytamy jedynie w odpowiedzi biura prasowego EBI na pytania PB.
EBI liczy na pełną spłatę, a PKP Cargo na redukcję części długów
Kluczowy w propozycji EBI jest plan pełnej spłaty zadłużenia w okresie kilku lat. Założenia PKP Cargo przewidują z kolei spłatę zobowiązań już w przyszłym roku, ale 100 proc. należności głównych (bez odsetek) miałby dostać tylko ZUS oraz mali wierzyciele handlowi, których należności nie przekraczają 50 tys. zł.
Dużym wierzycielom handlowym oraz finansowym zarząd giełdowej spółki proponuje natomiast redukcję połowy należności głównych. Wierzyciele podatkowi mogą liczyć na 75 proc. spłaty długów, a spółki z grupy PKP Cargo zaledwie na 5 proc. Państwowe podmioty kolejowe miałyby natomiast połowę należności skonwertować na akcje PKP Cargo. Spora grupa wierzycieli sceptycznie podchodziła do tych propozycji giełdowej spółki, ale jak ocenią je ostatecznie, okaże się do połowy października. Do tego czasu – zgodnie z decyzją sędziego komisarza – rada wierzycieli ma zaopiniować propozycje układowe PKP Cargo. Wówczas też powinno okazać się, czy większe szanse na wdrożenia mają założenia opracowane przez spółkę, czy przez EBI.
Spółka potrzebuje nie tylko pieniędzy na spłatę długów, lecz też na inwestycje
Wierzyciele nie komentują na razie propozycji banku, zaś eksperci współpracujący z PKP Cargo uważają, że spłata całych należności może być dużym wyzwaniem.
- Rozumiem, że EBI dąży do odzyskania całości należności. Trudno jednak zakładać, że PKP Cargo będą generować duże nadwyżki finansowe. Jeśli obsługa dawnych długów pochłonie fundusze potrzebne na działalność i inwestycje, będzie to zakładanie spółce betonowych butów i skazywanie jej na powolną agonię – obawia się Michał Wolański, profesor SGH, dyrektor Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności oraz współautor planu restrukturyzacyjnego spółki PKP Cargo.
Uważa, że konkurencyjne propozycje mogą wydłużyć negocjacje, ale kompromis jest możliwy. Podkreśla też, że PKP Cargo czeka walka o utrzymanie trwałej rentowności. Zaznacza, że spółka działa na konkurencyjnym rynku, na którym maleje znaczenie przewozów węgla, zaś rozwój ruchu pasażerskiego ogranicza przewoźnikom towarowym dostęp do głównych linii. Giełdowa spółka musi dostosować koszty i skalę działalności do tak trudnego otoczenia, jednocześnie inwestując w tabor i wejście na nowe rynki.
Michał Wolański uważa również, że pulę pieniędzy na spłatę wierzytelności może zwiększyć uzyskanie przez PKP Cargo odszkodowania za skutki tzw. decyzji węglowej rządu Mateusza Morawieckiego. Dotyczyła ona nakazu wożenia przez PKP Cargo importowanego węgla z portów bałtyckich do klientów w kraju. Musząc wozić węgiel, giełdowa spółka zaniedbała klientów z innych sektorów gospodarki. Z tego powodu wielu z nich zrezygnowało z usług PKP Cargo, co przyczyniło się do problemów finansowych spółki.
Jej przedstawiciele starają się o rekompensatę od skarbu państwa wycenianą dotychczas na 1,5 mld zł. Kilka miesięcy temu wierzyciele PKP Cargo apelowali o uwzględnienie rekompensaty w źródłach spłaty długów i podczas ostatniej korekty spółka założyła przekazanie połowy ewentualnego odszkodowania na spłatę długów. Pieniądze mogą trafić do wierzycieli podatkowych, finansowych i dużych wierzycieli handlowych. Michał Wolański zaznacza jednak, że pieniądze te nie powinny być traktowane jako źródło finansowania układu, bo na razie ich otrzymanie i termin ewentualnego przesłania pozostają niepewne.
Zobowiązania PKP Cargo wobec banków i wierzycieli finansowych sięgają 1,3 mld zł. Kluczowym dostawcom giełdowa spółka jest winna prawie 750 mln zł. Zobowiązania wobec wierzycieli handlowych, których należności przekraczają 50 tys. zł, wynoszą około 235 mln zł. Należności podmiotów publiczno-prawnych wynoszą 214 mln zł. Do grupy znaczących wierzycieli należą też podmioty z grupy PKP - giełdowa spółka jest im winna ponad 300 mln zł.
